strona główna




To juz rok....


12.09
Rok temu bylam na pokladzie samolotu lecącego do Egiptu. Jeszcze wtedy nie wiedzialam jak ta podróż zmieni moje zycie. Bylam nieświadoma wszelkich pulapek związanych z moim pobytem w tym kraju.
Pamiętam to jakby to bylo wczoraj. Pamiętam jak samolot wznosil sie w powietrze... jak oderwal się od ziemi. Swiat widziany pod takim kątem z okna samolotu byl zupelnie inny. Zagrzalo się we mnie wszystko, oblal zimny pot. Wybuchnęlam od środka. Poplynęly lzy. Pamiętam jak skrylam sie w Twoich ramionach, to byla jedna z pięknych chwil w moim zyciu. Lot byl dla mnie męką, ale przeżylam to razem z Tobą. Oklaski przy szczęsliwym lądowaniu sprawily ze poczulam się lepiej.
Pamiętam tą chwilę kiedy wysiadlam z samolotu. Otulilo mnie gorące powietrze. Nie moglam oddychać, a byla przecież 1 w nocy. Co będzie w poludnie? Pamiętam drogę autokarem... jadąc ulicami Egiptu podziwialam pięknie oświetlone hotele. Wszystko jak z bajki. Pamiętam wejście do naszego hotelu. Ten zapach... nie da się go opisać. Przepiękny hall, arabowie w recepcji i bagażowi. Pamiętam wszystko.
Jeszcze teraz zamykając oczy potrafię przenieść się tam spowrotem. Gdybym wiedziala, ze to początek piekla... nie lecialabym tam. Nie pchalam sie do Egiptu. Nie zdawalam sobie sprawy w jakie sidla wpadnę. Bajka przerodzila sie w koszmar.
Piękny egipski czar stal sie mrocznym światem. Co mnie tak fascynowalo? Uśmiechnięci ludzie, którzy czekali na bakszysz? Faceci, ktorzy wydawali mi sie tacy sami jak Ci sami z Europy. Nie wiedzialam o tym, ze oni pragną europejek. Blądwlosych aniolow ze śnieznobialą cerą jak to powiedzial Mohamed.
Ten gorący kraj rozpalil moje życie. Spalil związek, ktory byl idealny. Nie pozostal po nim nawet popiol.
Pomyslec sobie, ze zarabialam tyle czasu na te wakacje... tyle wydanych pieniędzy... tylko po to aby zniszczyc wszystko? Zaluje kazdego grosza, ktory byl zwiazany z tym wyjazdem. Co z tego, że mialam okazje leciec pierwszy raz samolotem, postawic nogę na innym kontynencie, jechac kladem przez pustynne pisaki, jeść chleb zrobiony przez Beduinki, przejechac sie wielbladem, palic haszysz ze sprzedawcą w sklepie, snoorkowac i oglądać rafy koralowe, kąpać się w Morzu Czerwonym, opalac sie na bezludnej wyspie Giftun, palic fajke wodną w kraju arabskim, dotknąc pierwszy raz w zyciu Holly Qur'an... zauroczyć się w Arabie... do jasnej cholery. Może gdybys KOHANIE mocniej trzymal mnie za rękę...

Przy dzwiękach arabskiej muzyki stawalam sie zupelnie inną osobą. Coś się we mnie zmienialo. Poczulam, ze ten pustynny wir mnie wciąga jak ruchome piaski. Potrzebowalam tylko Ciebie, zebys mi pomogl. Walczylam ze sobą. Bylo mi ciężko. Plakalam, rozmyslalam nad swoim postępowaniem. Niestety Ty Kochanie nie wiedziales co się ze mną dzieje. Nie wiedziales jakie wojny toczę z samą sobą. Zebys lepiej zrozumial... bylam kibicem na meczu Polska- Egipt. Egipt wygral sprytem i podstępem. Nie Fair. Oczywiście Polska druzyna slabsza... poddala się, nawet wtedy gdy uniewazniono mecz. Widze tylko czerwoną kartkę... ale to nie Walentynka... tylko jedno wielkie GAME OVER. Czas się skończyl.

Moje serce jest jak więzienie. Siedzisz w nim dozywocie. Nigdy Cie z niego, Kochanie, nie wypuszczę. I nawet jesli ono przestanie juz bić zawsze tam będziesz. I nawet jeśli umrę... i jeśli ostatniego tchu nie zaczerpnę w Twoich ramionach to będę umierać mysląc o Tobie. Bo będę umierać z milości... Moja krew plonie Tobą. Moje myśli przepelnione Tobą. Ten ulamek sekundy, ktory lączy życie ze smiercią poświęce Tobie. Nigdy nie będę zalować, że oddalam Ci moją cnotę. Oddalam Ci wiecej niż myslisz. Nasze zycie zatopione w bursztynie rzuconym w morze. Wierzę, źe ktos kiedyś znajdzie go na plaży. Wśród muszelek i kamieni będzie się iskrzyl w slońcu jak najpiękniejszy brylant.
Tylko przy Tobie moglam być sobą. Nie szkodzi, ze czasami sciągales mnie na ziemię, że kazales spoważnieć.
Nigdy nie zapomnę jak na mnie patrzyles. Nigdy nie zapomnę żadnej sekundy naszego związku.
Gdybym mogla cofnąć czas do tego poranka, kiedy to siedzieismy w busie czekajac az kierwoca zabieze nas do portu. Nigdy bym nie poplynela na Giftun. Wtedy niczego bym nie stracila. Zyskalabym dalsze życie u TWOJEGO BOKU! Dalej bylabym Twoja mala żonką. Anulką, ktora tak kochales. Kochales prawdziwie, calym sercem tak jak ja Ciebie. Ale moja milosc nie umarla do Ciebie, ona wciąż zyje.










2009-09-15 21:29:52 skomentuj (4)