strona główna




Misz masz :D


Podziękować można tylko arabowi. Oboje dostalismy to, co chcemy. Ty glupią idiotke, a ja wolność.
Przez te 3 miesiące zrobilam tyle rzeczy, że mi się w glowie to nie mieści. Dowiedzialam się tylu rzeczy o sobie, że naprawdę jestem zaskoczona. Zmienilam się, nie powiem, że nie. Może nawet i na gorsze. Boję sie trochę o siebie, bo codziennie muszę coś wypić, zapalić. Spodobalo mi sie takie zycie. Mam teraz to, co chcę. Kochaną przyjaciólkę, która jest dla mnie oparciem. Świetnie mi sie z nią mieszkalo jak moi rodzice wyjechali na tydzien. Balam sie, że bedę sama przez ten tydzień w domu, ale mylilam się. Nocowala Kamilka, Arek... byl Bartek,Marcin, Artur, Alicja, Jacek. Heh.. pierwszy raz nocowal u mnie kolega ;] u mnie, a nie ze mną :P pozwolilam mu spać w moim lozku, w ktorym sama tydzien nie spalam. No i trzeba bylo wstać o 7, zeby wypuścic kolege do pracy ;] heh... kit, ze mieszka dwie ulice dalej.
W jeden dzień udalo mi sie zaliczyć 3 randki.. być w szkole i zalatwić sprawy urzędowe :) zobaczcie jaka jestem dobra :D no i spotkać się z przyjaciólką ;] wow :D
Moje zycie stalo się tak kolorowe, że teraz dalam sobie czas na odpoczynek. Mialam propozycje jechac nad morze na ten dlugi weekend ale wolalam zostac w domu! To już musi być koniec swiata. Jeszcze Artur mnie namawial wczoraj, ze on jest gotowy od zaraz zeby ze mną jechać. Wogle to mnie wczoraj zaprosil do kina, na film, ktory chcialam: "Pamiętnik nimfomanki". Bardzo mi sie podobal ten film. Fajne bylo zakonczenie.
Za tydzien jade nad morze. Eve juz na mnie czeka. Już nie mogę się doczekać jak wyjdę z pociągu i będę sie czula jak u siebie, bo juz znam te okolice ;] Tęsknię juz za Kamilą, która pojechala nad morze.
Dziś święto... spalam do 11. Upieklam babkę, apotem rodzinny obiad. Po poludniu byl grill i kawa. A wieczorem zabralam dzieciaki i psa na spacer. Bylo wspaniale. Cieplutko i slonecznie, tzn slonce juz zachodzilo, ale ubawilam sie na maxa. Biegalismy sobie w polu, Magro aportowala i udalo nam sie zauważyć dwie sarny przebiegające przez drogę. Piekny zachód slońca i te pola rzepakowe. Piekne wspomnienia. Wszyscy byli szczęśliwi. Jutro zabieram się za moj rower ;] i od poniedzialku coś wymysle zeby na nim jezdzic :)

Jeden moment mam w pamięci... Stalismy na przeciwko mojego lustra. Bartek mnie przytulil... ale byśmy byli ladną parą :] ... on jest dla mnie jak biale wino... z bąbelkami...



2009-05-01 23:57:40 skomentuj (0)