| aquariussblog - archiwum: Malick :) |
|
strona główna |
Malick :)Wkurzylam sie na G. W sumie to w większości mi bylo smutno. Po tym co mi powiedzial w sobote w nocy nie mialam juz sily na nic :( Ale niedziela zaczela sie mila. Zadzwonil Lyes i pytal sie co u mnie. Chociaż kogoś interesuje moje istnienie :(caly dzien siedzialam w piżamie i klikalam z chlopaczkiem, slodkim mulatkiem z Poznania :) postanowilismy sie spotkać. O 20:30 zobaczylam go pod kupcem poznańskim. Nie wierzylam wlasnym oczom, jaki slodziak :) wielkie brązowe oczy, wlosy spięte w kucyk, swietny styl ubierania i ten slodki uśmiech :) Przedstawil sie..." Jestem Malick"... ten jego fracuski akcent... Zabralam go do Fashion Cafe. Strasznie mu sie tam podobalo. Stwierdzil, ze mam gust. Super mi sie z nim rozmawialo :) Opowiedzial mi o sobie dużo. Trafilam na zyle zlota :) hahaha jego ojciec wydobywa ropę w Afryce :D a jego mama jest polką... hehe... Piliśmy sobie najeczne drinki. Ten egzotyczny smak.... slodki. Zamienialismy sie drinkami, oj wesolo bylo :) Wczesniej kazalam mu kupic różowe wino. Kupil ale zostawil w akademiku. Heh.. oczywiscie nalegal zebym wypila je z nim. Dlugo odmawialam, ale pozniej stwierdzilam, ze w końcu czemu nie :) Moj byly tez sie swietnie zabawil w akademiku, to dlaczego ja nie mam sie przespać z slodkim cappuchino :) No i jeszcze caly czas myslalam o G, ze on tez pewnie nie próżnuje :) Wyszliśmy z lokalu. Dal mi swoja bluze. Pachniala nim... jeju. Zapach afryki :) "Mogę dotknąć Twoich wlosów?" "Jasne- powiedzial i uśmiechnąl się tak slodko, że ani troche nie zalowalam, ze do niego idę". Chwycilam go za rekę. Mial takie cieple ręce! Zlapalismy autobus nr 69 :P i pojechalismy do niego. Przy akademiku puscil moją rękę... rozlożyl ramiona, jakby chcial odlecieć i powiedzial..." widzisz Anna, tutaj jest moje miejsce, tutaj moge latać". Windą na 12 piętro. Wspanialy widok mial z okna. Miejski gwar. Widać bylo stadion Lecha i lotnisko. Na pólkach pelno atlasów anatomicznych... heh studencik medicina :P Niesamowite przezycie widziec o 6 rano jak ląduje samolot!! Patrze... wino jest :) Podal mi lapmkę wina. Tryknęliśmy się szklankami. I znów ten slodki uśmiech i te jego wielkie brązowe oczy i czarne rzęsy! Chwycil mnie za rękę zeby porównać kolo skóry :) usiedlismy sobie na lóżku. Bylo slychać szum miasta. Wspanialy nastrój. Przygaszone swiatlo, wino i Malick :) hehehe... Powiedzialam, ze ma mi zaspiewać po francusku. Powiedzial, ze pozniej. Zapytal o czym myślę i objąl mnie przez ramię. Powiedzial, ze nie mogl sie napatrzec w moje oczy i czy może jeszcze raz spojrzeć. Wow :) normalnie aż mnie ciarki przeszly. Kiedy tak sobie patrzylismy sobie w oczy, ja myslalam moze o czyms innym niż on. Ja myslalam o Mohamedzie. O Afryce. O moim kochanym Egipcie. Myslalam o tym piasku i slońcu... rozpalonym ciele :) Pocalowal mnie tak slodko w czolo. Pozniej toast "Za nas!" Spojrzalam sie na niego, zeby wiedzial, ze chcę go dzisiaj :) Zaczelismy sie calować, az w końcu sie polożyliśmy. Ale nagle on wstal i wyciągnąl oliwkę hahaha... bo mu obiecalam masaż :) ale mi juz nie chodzilo o masaż. Zdjąl koszulkę. Jeju... teraz to juz wogle dziko wyglądal i groźnie. W zyciu sie tak nie czulam. Zawsze mi sie to marzylo a teraz stalo sie rzeczywistością! Wspaniale cialo! Gorące i delikatne. A ten zapach... jeszcze do teraz go pamiętam. No i pozniej już wszystko się potoczylo dalej... nagle slysze, a on zaczyna coś spiewać po francusku... tak slodko szeptal slowa piosenki. To bylo takie romantyczne i podniecające, ze nie moglam w to uwierzyć! Zasnęlismy nago. Lożko bylo wąskie. Przytuleni do siebie, zmeczeni... nagle obudzil nas telefon. Okazalo sie ze moja mama sie o mnie martwi. Zapomnialam napisac ze nie wracam do domu na noc. Patrze na zegarek a tu 4 w nocy! Patrze a Malick usmiecha się "Mówilem, zebys napisala" hehehe i znow zasnęlismy... bylo tak gorąco. Co chwile sie budzilam. Ale leżąc kolo niego bylo mi tak dobrze :) za duzo wypilam, chodzilam do kibelka i co chwile zakladalam jego bluze bo wiedzialam ze nie mieszka sam... ale on chodzil nago... otwieralam oczy i patrzylam sie na niego... rozczochrane czarne wlosy i jego cappuchino cialko :) hehe Obudzialismy sie o 10. Przytuleni do siebie gadalismy sobie. Zapach jego ciala nieziemski :) Do domu wrócilam o 14... z takim lol'em na twarzy :) Ciekawe jak tam G? 2009-07-16 23:57:33 skomentuj (0) |