| aquariussblog - archiwum: 3miasto |
|
strona główna |
3miastoPoznalysmy sie 3 lata temu na czacie grzenda.pl. Postanowilysmy sie spotkac. Wsiadajac do pociagu czulam lekki niepokoj. W czasie podróży przez moja glowę przeszlo milion myśli. Znajomi dzwonili, wysylali sms, jak sie czuję i czy jest wszystko w porządku. Do odważnych świat należy ;] Spotkalysmy się na stacji Gdańsk Wrzeszcz. Szczęśliwa, zagubiona... tak się czulam wysiadając z pociągu... taki spontan... Iwona przyszla z kolegą, który sie przydal, bo niósl mój bagaż. Poszliśmy cos zjeść do Galerii Gdańskiej, do Green Way'a. Potem poszlyśmy do jej mieszkania. Wypakowalam swoje rzeczy. Caly czas rozmawialysmy. Heh... Iwona się nie maluję, ale chciala abym zrobila jej makijaż. Bardzo jej sie podobal ;] Poszlysmy do Parku Oliwskiego. Mama ciągle do mnie dzwonila. Zrobilysmy sobie sesje zdjęciową na tle pięknej natury. Takie piękne to miasto. Taka piękna pogoda, swiecilo slonce i bylo tak gorąco... Wracając poszlysmy na zakupy. Dostalam gorączki... już od paru dni zle sie czulam, gardlo bolalo. Miala byc impreza, ale zrowie nawalilo. Nafaszerowalam sie tabletkami i poszlam spać... Obudzilam się o 10... znów poczulam sie szczęśliwa. Otwarlam okno. Piękna okolica, znow swiecilo sloneczko. Wrocilam do lóżka, zakrylam się koldrą po samą szyję. I znów myśli... jak pięknie tu. Przyszla Iwona do pokoju... z jej laptopa leciala nasza ulubiona piosenka... jak milo ;] poszlam wziac prysznic. To byla gorąca noc. Choroba ze mnie wyszla cala chyba ;] Uszykowalam sie do wyjscia. Iwonie tak podobal sie wczorajszy makijaz, ze dziś tez chciala abym ja pomalowala. Wygladala swietnie. Wyszlysmy z domu. Kierunek Gdynia. Zakupy w sklepie indyjskim. Eve kupila sobie arafatke. Zalapala moj klimat :) ja kupilam sobie piekną chustkę i szal, no i dwie piekne opaski. Znow pelno zdjęc napstrykalysmy ;] Spacerując po Gdyni czulam obecność Ahdiego. Jego rodzinne miasto. Zobaczylam polskie morze. Tak dawno go nie widzialam. W prawdzie nie to co Adriatyk czy Morze Czerwone ale nasze polskie morze! Nigdy nie przepadalam za nim ale teraz poczulam smutek, ze tak go nienawidze. Ze wole obce. Usiadlam na piasku. Zamknęlam oczy. Tak jak w Egipcie... na wyspie Giftun. Coś pieknego. Wspaniale uczucie znow być tak blisko morza, Ogrom wody, który juz dawno powinien zatopić to pieklo na Ziemi. Potem ruszylysmy na Sopot. Molo. Bylam tu chyba z 10 lat temu z rodziną. Mile wspomnienia. Wrocilysmy do domu. Szykowalysmy sie na impreze. Dotarlysmy pod Kwadratową ok 22. Byla straszna kolejka. Ludzie sie pchali. Nie chceli wpuszczać. Bylam zmiażdżona przez ludzi. Stracilam Eve z pola widzenia. Opieralam sie o jakiegoś kolesia. Nogi mi drętwialy. Dusili mnie. Ale bylo milo. Smialisly sie i żartowaliśmy. Stalam obok takiej pary, przytulali się. Tak się ludzie przepychali, ze w koncu on byl wtulony we mnie. "Co to musi być za dyskoteka skoro ludzie mają tyle cierpliwości aby czekać na wejście?". Caly czas mialam glowe na jego ramieniu. Fajny byl. Szkoda, ze zajęty. Jakoś udalo sie nam wejsc... po 2 godz czekania. Impreza zajebista. Dwa parkiety, czarna muza i taka radiowa ;] raz bylysmy do gory a raz na dole. Nogi zaczely bolec. Usiadlysmy. Nagle slysze: "Cześć, ja tez niedawno weszlem". To byl on :) Lukasz... haha... Kiedy powiedzialam mu ze jestem z Poznania, powiedzial, ze ma babcie na Glogowskiej i ze wpada na weekend majowy i chcialby sie ze mna przejsc na piwo. Wziąl moj nr tel. Poszlismy tanczyc. Fajnie bylo. Dobrze, ze jego laska tego nie widziala :D Potem poznalam Tomka. Aspirant OSP w Poznaniu ;] fajny chlopak, szkoda tylko, ze jestem taka wstydliwa. Fajnie sie z nim tańczylo. Dawno z nikim tak mi sie dobrze nie tanczylo. Okrecal i powalal wzrokiem ;] heh... z Eve stwierdzilysmy sie juz idziemy. Czekal ze swoim kolegą na mnie i na Eve. Odprowadzili nas na SKM'ke i wsiedli z nami. Chcieli nas zaprosic do nich ale o tym nie bylo mowy. Zaluje, ze nie dalam Tomkowi swojego nr tel. Zaluję! Normalny chlopak! Przeciętny na maxa, ale bardzo czarujący! Doceniam! Wrcocilysmy do domu. OKazalo sie ze dwoch kolesi stoi pod naszym blokiem. Bylysmy osaczone. Dzwonili po calym bloku zeby sie do nas dostac. Bylo ok 6 rano. 30 min rozmowy z debilem, ktory byl zazdrosny o Tomka i armeńczyka. Przy zgaszonym swietle ukrylysmy sie w pokoju, sluchalysmy jak sie klocą pod blokiem. Serce mi walilo z nerwow jak oszalale. Nie chcialam, zeby weszli do blogu. Dobrze, ze nikt im nie otworzyl, a obudzili chyba caly blok swoimi dzwonkami. Ale poszli... ulga. Od razu zasnęlam. To byla dluga noc. Rano poszlysmy na zakupy, spakowalam sie i ruszylysmy na stacje kupic bilet na pociąg. Okazalo sie ze mam 3 godz do odjazdu, ok 18. Wiec poszlysmy do Galerii Gdańsk. Zjadlysmy lody.. moje ulubione Mc Flurry :) O 18:06 pomachalam Eve z pociągu. Droga powrotna byla wspaniala. Poznalam swietna kumpele i tylu nowych ludzi. To byl wspanialy weekend. Do Poznania dojechalam ok 23. Przyjechali po mnie rodzice. Tez byli szczesliwi ze tak milo spedzilam weekend. Jeszcze tu wróce... za dwa tygodnie :* I bedzie impreza jakiej nie przeżyl nikt... i odwiedze sklep indyjski w Gdyni ;] 2009-04-27 00:29:55 skomentuj (1) |