|
Tagged Mój photoblog koledzy Stany europejskiwolontariusz state of the art Przemek Pomóż!! Nie bądź żyła! Polskie Serce PaJaCyK koleżanki hold me for a while lagrima nadzieja224 oddech-nadzieji pojemność2400 Adirra Mała mi :) z-b-n Drobiazgowa makda erotyczny moj-i-tylko-moj-swiat sweet-butterfly biedr-ona-pstra Edyta. laski-chicago bleenky happiness and loneliness Alinka Niech pachnie wanilią witch-craft Edyta Tam wchodzę ORIFLAME Ecco holiday ARABIA poczta WP Popolsku teksty Texty piosenek Bramka sms inteligo pracuj.pl allegro.pl radio Strona o miłości Sms'y Popcorn Kobieta między nami kobietami polki Tagi
|
aquariussKocham Cię "Tak bardzo chciałbym, żeby jutro mogło się to zmienić, żebym mógł dać Ci to co chcę Ci dawać i dostać to od Ciebie. Tak bardzo chciałem dzisiaj Ci powiedzieć, że mowie Ci co chcesz usłyszeć i mówię to dla Ciebie! Tak mocno chciałem Twoich oczu, Twojej skóry, tak bardzo chciałem Twoich dłoni, tak mocno czułem to, tak bardziej chciałem obok być, nie myśleć ile to kosztuje, tak mocno czułem to. Tak bardzo byłaś mi potrzeba, tak bardzo chciałem być, potrzebny ci, niezbędny, tak jak Ty mi do dziś, tak bardzo byłaś jedna, jak nigdy, nigdy nikt, tak bardzo mocno chciałem z Tobą żyć , tak mocno byłem pewny, czekałem kiedy powiesz mi, że jesteś dla mnie, jesteś ze mną, że ja i Ty to coś, co jest na pewno, ze jest na prawdę, że to co było między nami wciąż jest i wciąż jest ważne i… Nie ma Cię gdy moje życie spada w dół i, nie ma Cię gdy wszystko łamie się na pół, i nie ma Cię i nie wiem już gdzie jesteś, ale dobrze, że nie wiesz co u mnie, bo pękło by Ci serce. Nie ma Cię gdy moje życie spada w dół i, nie ma Cię gdy wszystko łamie się na pół, ale kocham Cię! kocham! wciąż Cię kocham kurwa, i nie znam już innych słów, to jest zbyt trudne. A gdy moja miłość zgaśnie, gdy naprawdę będę chciał iść sam. Gdy bez Ciebie będzie łatwiej, gdy bez Ciebie będę mógł być tam, gdzie mieliśmy iść razem - zawsze, gdy przestaniesz tak naprawdę znaczyć już cokolwiek dla mnie. Gdy przestanę myśleć o czym myślisz i gdzie idziesz, gdy to stanie sie nieodwracalne gdy stąd wyjdziesz, gdy nie będę juz tak bardzo chciał Cię widzieć, gdy nie będę chciał Cię słuchać, gdy nie będę z Tobą milczeć, gdy nie będziesz czuła do mnie tego już tak mocno, gdy pomyślisz, że chcesz iść gdzieś, nie chcesz zostać, jeśli mimo wątpliwości to nie będzie proste, nie będzie intuicyjne, coś innego będzie dobre. Jeśli będę musiał się odwrócić i to co czuje zniszczyć, nie móc o tym mówić, jeśli będę musiał poczuć tak, musisz zrozumieć to będzie koniec nas, koniec, dziś tak to czuję, bo.." link do piosenki http://www.youtube.com/watch?v=k9AKgvEWqd4 2010-09-07 14:00:44 skomentuj (0) Dublin No wiec tak, jestem tutaj juz przeszlo miesiac. Sama nie wiem jak ten czas tak szybko mija, ale w kazdym razie dzien goni za dniem. Musze przyzac ze duuuzo sie zmienilo. Kazdy dzien praktycznie sprawia, ze moge odkryc cos nowego, nie tylko w swoim "zwiazku" ale i w moim prywatnym zyciu. Zaczelam wysylac CV-ki do salonow kosmetycznych. Bylam na rozmowie a pozniej na 3-dniowym "treningu". Mialam okazje poznac irlandzkie metody. Ulatwieniem byly dwie polki pracujace tam jako kosmetyczki oraz przemila Litwinka. Irlandzki akcent jest przecudny. Podobno Anglika nie zrozumiesz, a Irlandczyka juz wogole. Odbieralam tel w salonie, zestresowanagorzej niz przed egzaminem. Otwieralam drzwi klientkom, za kazdym razem jak widzialam Irlandke zastanawialam sie i pytalam sama siebie :"no i czym mnie teraz zabijesz?". Prosilam wiele razy o powtorzenie. Czasami dzialalo :) Raz robilam jednej starszej Irlandce manicure. Miala bandaz na rece, zapytalam sie jej co sie stalo, wiec rozpedzila sie zbytnio o swojej historii, a na koniec rzekla: "oh, dear, i know u dont understan anything". Haha, powiedzialam, ze staram sie zrozumiec. Raz przyszla do salonu taka niesmiala dziewczyna, bardzo ladna, lamanym angielskim powiedziala ze chcialaby cos zrobic ze swoimi paznokciami bo idzie na wesele. Kiedy umawialam ja na manicure poprosilam o jej imie. Wogle nie zrozumialam, po czym patrze a ona szuka cos w torebce i wyjela dowod osobisty... polski. "Ach, Irena, teraz juz wiem. To w takim razie zapraszam we wtorek na 19". Bardzo sie ucieszyla :) Niestety szefowa, jak na szefowa przystalo, Irlandka, zgroza niesamowita. Potwierdzila moje uprzedzenia co do znienawidzonych przeze mnie Irlandczykow, po nie udanych probach w urzedzie. Do tej pory nie udalo mi sie uzyskac numeru PPS, czyli takie cos jak u nas NIP czy PESEL. Niestety pracy nie dostalam, tylko pare napiwkow, czyli jakies 20 euro w sumie. Na szczescie znow sie czegos nauczylam. Przelamalam pewna bariere. Wyszlam z domu, nareszcie. Podroz autobusem, niezla frajda. Naciskam na te autobusy bo one sa niezwykle :) Zakupy... obok salonu znajdowal sie maly sklepik. Wchodzilam tam, zeby kupic sobie cos do jedzenia. Sprzedawali tam hindusi. Zawsze wchodzilam ubrana w jeansy i bluze, ale raz Agnieszka wyslala mnie po reczniki papierowe. I tak weszlam do tego sklepu ubrana na czarno (tutaj kazdy nosi czarne ubranie do pracy, nie wiem dlaczego) w butach na obcasach i spodniach z kantem w rozmiarze 8 :) kupone za 5 euro w Dunnes Stores :) Bylam w szoku, ze mieszcze sie juz w rzeczy o 2 rozmiary mniejsze hehe :) wiec ubrana w stroj "do pracy" weszlam do sklepu niczym nimfa. Boskie uczucie. Mialam na sobie spojrzenia wszystkich. Prezentowalam sie swietnie. Te czarne spodnie tez maja swoja historie. W pierwszy dzien Gevine pojechal ze mna zebym sie nie zgubila. Odstawil na miejsce i wrocil do domu. Ja przyszlam do pracy w jeansach i czarnej koszuli. Zadzwonila szefowa, Kate: "Ann, i know u r wearing jeans today, go for shopping to buy some black pants for u and come back". Wow, az mi sie cisnienie podnioslo. Zadzwonilam do Gevina ze ma wracac. Ten zszokowany, bo co dopiero wysiadl z autobusu. No ale wrocil i pojechalismy na zakupy. Do damskiej przymierzalni nie mogl wejsc wiec nie mialam innego wyboru jak poprosic o pomoc Irlandke w przymierzaniu spodni. Hehehe..
Przelomowym dniem byl 4 lipca, dokladnie miesiac jak jestem w Dublinie. Gevine umowil sie z Markiem, ze beda grali na ulicy na bebnach. Poszlam razem z nimi. Kiedy juz sie rozsiedli na ulicy cos a'la poznanski deptak tylko ze wiekszej, okazalo sie ze nie moge siedziec z nimi, bo jestem jedyna dziewczyna i to zle wyglada, wiec jednym slowem "musialam isc" sobie pochodzic. Wkurwiona na caly swiat obrocilam sie na piecie, mimo, ze Marek nalegal zebym zostala. Jak moglam zostac jak Gevine patrzyl krzywym wzrokiem. Dzikus. PO ok 30 min zadzwonil Gevine, ze mam mu kupic plaster bo przecial sobie palec i leci mu krew. Jeszcze bardziej sie wkurzylam, bo jak trwoga to do Boga? Kiedy przyszlam na miejsce zauwazylam ze dosiadl sie do nich jeszcze jeden Polak, Michal, rowniez z bebnem. Zapytalam sie (Aczkolwiek wiem ze to glupie) czy moge sie dosiasc do nich. O dziwo moglam. I co sie stalo? Nagle ludzie zaczeli przystawac i klaskac. Jakas para usiadla kolo nas na ulicy i zaczela sie wyginac "niby tanczyc". Posypaly sie pieniadze, ludzie sie cieszyli, tanczyli. Dzieci robily fikolki i klaskaly w rytm afrykanskich rytmow. Bylo bardzo cieplo. Sloneczko grzalo niesamowicie. Poprawil mi sie humor. Nagle patrze a Michal (Misza) wstal i wita sie z jakas dziewczyna. Laska z poczatku wydala mi sie zagrozeniem niczym miss swiata, ale to nie dlatego ze miala jakis "skromny" top z ktorego wylewaja sie cycki, ani nie dlatego ze miala mini do pol posladkow, ale tylko dlatego ze miala DREDY. Tylko Bog wie, co wtedy moj dzikus sobie pomyslal. Jedno jest pewne, chcial poznac ja blizej. Stwierdzilam, ze z "wrogiem" trzeba sie zaprzyjaznic wiec zagadalam i szybko znalazlysmy wspolny kontakt. Magda bo tak ma na imie, ma nietypowy styl ubierania sie lecz bardzo typowy dla mojego dzikusa. Po jakims czasie Misza znowu wstal i wyszedl na srodek. Zauwazylam ze znow sie z kims wita. Tym razem byl to facet, ktory wygladal na bezdomnego, a pozniej jak sie okazalo, faktycznie byl bezdomny. Ma na imie James. Jest Anglikiem. Jest bardzo spokojnym facetem, nie za czesto z nim gadam. Okazalo sie ze on tez ma beben. Wiec juz 4 bebenki. Bylam w szoku, ze udalo im sie szybko zgrac. Po jakims czasie zmienilismy miejsce na TEMPLE BAR. Tam jest wiecej ludzi i pubow. Rozlozylismy sie ze swoimi tobolkami. Poszlam z Magda na zakupy. Mialam okazje spalic sobie z nia skreconego papierosa. Oh... juz miesiac nie mialam fajki w ustach. Scielo mnie z nog i lekki szum. Tyton naprawde mocny. Poczulam sie na chwile "wolna". Gevine nie lubi jak pale papierosy wiec palilysmy w jakiejs bramie z dala od niego. Pieniedzy przybywalo, a ludzie zaczeli tworzyc krag wogol nas, zaczeli tanczyc i klaskac. Magda zakupila nietypowe przedmioty do tanca: dwie pary dlugich kolorowych skarpet i 4 pilki do tenisa. Do kazdej skarpetki wlozyla jedna pilke i zaczela wywijac na rozne strony. Wygladalo to nieziemsko. Lecz wciaz mialam w glowie mysli mojego dzikusa. Byl nia zachwycony. A we mnie az sie grzalo. Ale nic nie mowilam. Bardzo lubie Magde ale zachowanie Gevina pozostaje do zyczenia. Ciekawe co by bylo jakby zamiast Magdy przyszedl Malick, ciekawe czy tez bylby taki szczesliwy. Wogle to Gevine jest taki zazdrosny o Malicka, ze masakra. O Kube tez. Zaczeli sie sciemniac. POdeszla do nas grupa rockmanow i zapytali sie czy moga sie dolaczyc. To juz poprostu wzbudzilo we mnie takie emocje, jak nigdy dotad. 4 bebny afrykanskie, 3 gitary: dwie elektryczne i jedna akustyczna, harmonijki i tamburyny. Wiec z tym wszystkim stworzyli taka grupe ze az dech zapieralo. Ludzie nie mogli sie napatrzec. Stanelam sobie pod sciana i zaczeli do mnie podchodzic rozni ludzie. Poznalam milego kolesia z Costa Rici. Dolaczyl jeszcze do nas jeden Irlandczyk i po chwili palilismy sobie razem haszysz z gandzia. To byl chyba najlepszy blant jaki palilam w zyciu. To byl swietny dzien. Nie zapomne go. Ogolnie to piosenki tego tygodnia to "WAKA WAKA" - SHAKIRY i Admiral T - "Instinct" :) Nastepny weekend czyli 10 i 11 lipca opisze jutro bo dzisiaj juz mi sie nie chce :) Tagi: praca, euro, dublin, dredy 2010-07-12 20:09:45 skomentuj (2) tydzien w irlandii
Juz tydzien minal jak tutaj jestem. Czuje sie strasznie! Gardlo mi nawala i kaszel mnie dusi. Siedze caly czas w lozku, po domu chodze w ubrana w pizame i szlafrok. Wczoraj zrobilam sobie wiecej przyjemnosci w postaci dluzszego goracego prysznica. Zrobilam sobie masaz stop, henne. Gevine spal caly dzien, bo zle sie czul a ja umieralam z nudow. Juz nie moge sie doczekac jak wyjde z domu. Dzisiaj jest pogoda w miare ladna. Mam nadzieje, ze jak Gege wroci z pracy dzisiaj to wyjdziemy gdzies na miasto. Jutro juz niedziela. Caly dzien dla siebie. Oby sloneczko bylo. Ostatnio jak bylam z Gege w Tesco, taki slodki murzynek siedzial w koszyku na zakupy razem ze swoja siostra. Popatrzyl na Gevina i powiedzial "hey, whats up?" hehe to bylo zabawne. Jazda dwupietrowym autobusem to dopiero zabawa :) hehe tutaj tylko takie sa :) najbardziej mnie wkurza, ze tutaj wszyscy bez swiatel jezdza. Chyba sobie porysuje troche. Znalazlam duzo kredek i pisakow w Gevina szufladzie :) Kupilam sobie Cosmopolitan irlandzki. Jest dwa razy grubszy niz polski. I byla jeszcze ksiazka gratis. Dictionary pojdzie w ruch :) naucze sie wiecej slowek hehe... Wczoraj wieczorem ogladalam z Gevinem film "moj chlopak sie zeni" hehe... cos o ty wiem, az za dobrze... 2010-06-12 17:26:55 skomentuj (0) Dublin Moje marzenia sie spelniaja. Zamieszkalismy razem... u niego... w Dublinie. Teraz jestem z kims kto szaleje za mna a ja za nim. Jak dobrze pojdzie to za tydzien pojde do pracy i bede mogla pomagac mojemu skarbowi :* Mamy duzo planow i bedziemy je realizowac. Tak sie ciesze, ze mige byc z nim przez caly czas. Dba o kazdy szczegol zeby mi bylo dobrze, zebym nie tesknila. Zrobilismy duze zakupy w polskim sklepie. Faktycznie jest tutaj mnostwo polakow. Jest tutaj mnostwo ludzi. Poznan to jest nic. Tutaj sa wszyscy... caly swiat. Z okna widze ludzi najrozniejszych ras. Kazdy gada w swoim jezyku i jest naprawde kolorowo. Hehehe nawet bylam na czarnym rynku hehehe... Nasz pokoj nie jest za duzy ale za to bardzo przytulny :) Jest duze lozko, brazowo-biala posciel w biale i turkusowe znaczki. Sama ja wybralam :) na scianach sa plakaty rokowych zespolow hehehe :) Narazie gotuje Gevine. Dobrze mu to wychodzi :) u mnie w domu tez cos ugotowal. Rodzicom bardzo smakowalo indyjskie jedzonko. Nauczylam sie robic placki tortilla :) hehe Zabralam Gevina na impreze do Terytorium. Wszystkie laski sie za nim ogladaly. Nawet faceci spogladali ukradkiem. Hehehe... bylismy razem z Basia, Ewa, Iwona i Lukaszem. Bylo czadowo. Do domu wrocilismy o 5 rano. Gevine pomogl mi sie pakowac, dopilnowal wszystkiego. Jest taki odpowiedzialny. Czuje sie przy nim bardzo bezpieczna. Jest bardzo inteligentny i bystry. Szybko sie uczy polskiego. Jestem bardzo dumna z mojego Gege :* Dzisiaj wstalam o 7... Gevine szykowal sie do pracy. Teraz jest 9... powoli musze zaczac sie szykowac. Troche boli mnie gardlo i glowa. To przez zmiane klimatu. Tutaj jest jak nad morzem :) hehe nawet mewy teraz slysze hehe. Mam chyba 3 koscioly blisko domu. Z okna widze market pelen swiezych owocow i warzyw. Jutro ide wyrobic sobie numer pps i konto w banku. Mam nadzieje, ze wszystko pojdzie pomyslnie. Za 2,5 godz my rasta man wraca z pracy. Pomyslec sobie, ze mieszkam teraz w pokoju, ktory moglam ogladac przez kamere w internecie. A teraz wszystko w realu. Juz tesknie za moim czekoladkiem :) hehehe... Czarne wlosy i czarne oczy... rozpalaja mnie do czerwonosci hehe.. Jest taki romantyczny :) oszukal mnie, bo wczesniej powiedzial, ze Romeo to z niego nie jest. Hehehe... ale to ze o 23 w nocy kupil mi biala roze na rondzie kaponiera i uklakl przy wszystkich to sie nie liczy? :) Pierscionek na serdecznym paluszku tez o tym swiadczy, ze jest bardzo romantyczny! Ale najbardziej szalane bylo jak zobaczylam go na lotnisku w bialej koszulce z napisem I LOVE ANIA!!! Uwielbiam jego dotyk. Lubie jak caluje mnie w czolo.. to takie slodkie! Caluje moje rece. Jest bardzo kulturalny. Ale mimo wszystko toleruje moje wyglupy. Uwielbiam z nim szalec. Mimo, ze jego kultura nie pozwala na niektore rzeczy, przymyka oko na pewne sprawy. Za to tez go bardzo kocham. Ciesze sie, ze go spotkalam. Marzylismy o spotkaniu, a teraz juz mieszkamy razem. Bog chce naszej milosci, bo wszystko jak do tej pory jest idealne. Dzieki Gevine spojrzalam na swiat i innych ludzi z zupelnie innej perspektywy. Wiele mnie nauczyl przez tak krotki czas. Chyba dostaje goraczki. 2010-06-07 10:27:54 skomentuj (0) mm.. im in love... mmm... Pod koniec lutego w wypadku samochodowym zginęla moja najlepsza koleżanka Hania. To byl dla mnie wielki szok, tymbardziej, ze jeszcze niedawno pochowalam Magdę. Znów lzy, znow smutek i żaloba w sercu!
Marzec? Oh... Pewnego dnia zadzwonil do mnie do pracy, że kupil bilety, ze przylatuje na 2 tygdonie do Polski. Liczy na moja pomoc w znalezieniu mieszkania dla nas. Bylam w szoku. Tak bardzo chcialam zeby przylecial. Przez tydzien szukalam mieszkania, chociażby pokoju.. NIC! Dobrze wiedzielismy, ze moi rodzice nie zgodzą się zeby byl u mnie przez te dwa tygodnie. Plakalam calymi dniami, dostalam nerwicy. Palilam jednego cmika za drugim. Odechcialo mi sie zyc. Pewnego ranka stanęlam przed mamą, puścily mi nerwy i powiedzialam jaki mam problem.
Kwiecień... święta byly tylko czekaniem na Niego... Nie moglam usiedzieć w miejscu, czulam motyle w brzuchu, robilo mi się slabo. 6 Kwietnia. Pojechalismy na wycieszke do Poznania :) Pokazalam mu Stary Rynek :) hehe oprowadzilam po centrum. Weszlam na chwile do biura podrózy aby zapytać w bilet na Mauritius :) ok 2 tys zl w jedną stronę :) hehe
Pierwszy tydzien jego wizyty nie byl za ciekawy. Klotnie przeplatane spotkaniami ze znajomymi. Bylo różnie, w większośći zle. Nie moglismy się zrozumieć. Znalazl zdjęcia Kuby, byl bardzo zazdrosny. Wyrzucilam wszystko. Dużo mi pomogl zebym mogla zapomnieć. Za to mu bardzo dziękuję.
Niedlugo zamieszkamy razem. Kocham Cię Gege :* 2010-05-11 16:08:22 skomentuj (0) Rok 2009
Styczeń: Sylwester byl tragiczny. Wole go nie wspominać. O polnocy poczulam sie taka samotna i stwierdzilam ze juz tak bedzie dlugo. Ten miesiąc byl miesiącem rozmów, placzu, namiętności, tęsknoty, braku równowagi, niezdecydowania. W tym miesiącu walka ze sobą, ze swoimi uczuciami byla największa. 28 stycznia w moje urodziny bylam sama. Tzn bez niego. Juz od tego dnia poczulam wielką tęsknotę za moją prawdziwą milością. Niestety z jego strony sygnaly zaczely ginąć. Nigdy nie zapomnę tych nieprzespanych nocy. Plakalam w glos na Magdy ramieniu. Można powiedzieć, że to byl miesiąc bezsenności.
Luty: Odrzucenie, strach i placz. Tak moge określić swoje uczucia w tym miesiącu. Walentynki spędzilam razem z Kamilą i Anią, która przeszla 9 grudnia na Islam. Pozniej ze zlamanym sercem wyjechalam z cala rodziną w góry. Napady placzu, tabletki uspakajające, brak humoru i lęk. To juz byl koniec naszego związku. Juz wiedzialam, ze nie mam szans. Zalamalam sie psychicznie. W górach poznalam Bartka. Już bylo lepiej. Na chwile zapomnialam. Na chwile bylo dobrze. Ale tylko na chwilę. W górach bylam chora. Gorączka, gardlo, kaszel i katar.
Marzec: Miesiąc imprez, picia i palenia. Wpadlam w alkoholizm. Codziennie coś. 4 dni w tygodniu imprez. Nie wracalam do domu na noc. Palenie marihuany w ogromnych ilościach. Moj organizm się wykańczal. Szczegolnie po weekendzie w Zaniemyślu. Wyglądalam jak śmierć. Humor poprawiala mi gandzia i najróżniejszy alkohol. Moja mama to widziala. Martwila sie o mnie. Kupilam sobie 3 książki o Egipcie i Pakistanie. Kupilam też Bialą Masajkę. Zaczęlam skladać drewniane modele. Wszystko to z nerwów... dla relaksu.
Maj: Znow weekend nad morzem. Tym razem bylam 4 dni. Poznalam wielu nowych ludzi. Poznalam caly 3miasto. Chcialam zamieszkać w Gdyni razem z Iwoną, ale plany nie wypalily. Jeszcze bardziej zżylam się z Iwoną :) teraz bylo zupelnie inaczej :) tym razem pociąg za szybko odjechal. Wrocilam po tygodniu nad morze na nastepny weekend. Na stacje przyjechal po mnie Tomek, bo Iwona byla zajęta Davidem :) Ten weekend byl normalny :) ale zakupy w sklepie indyjskim byly :) No i spotkanie ze strażakiem w Kwadratowej. Pozniej jakaś randka na plaży w Sopocie. Zimno bylo. Nazar... chlopak z morza :) W maju poznalam Eliasza. Stwierdzilam, ze fajnie by go bylo poznać. Wtedy jeszcze nie wiedzialam, ze pare miesięcy później z nim zamieszkam i jak sie okaże... jest żonatym facetem :P
Czerwiec: Miesiąc Hubertowy i Grzesiowy :) Poznalam w tym miesiącu dwóch fajnych facetów, którzy naprawde zawrócili mi w glowie. Mialam nawet poważniejsze plany lecz pech sprawil, że wrócili do swoich bylych dziewczyn, Mart ;] ach, te imię będzie mnie wkurwiać do końca zycia :( W czerwcu mialam egzaminy w szkole. Byl stres, ale warto bylo. Pare miesięcy pozniej dowiedzialam się, że jako jedna z nielicznych zdalam :) Weekendy z Husseinem :) wspólne palenie :) no i "I know u want me" all the time :D Niezapomniana impreza w Alcatraz razem z Hubertem :) To bylo nasze drugie spotkanie. Wczesniej odwiedzil mnie w domu i to bylo naprawde mile spotkanie przy kawie :) W Gdansku na imprezie spotkalam sie z hiszpanem Willym ;] ciekawie... tym razem spędzilam 2 tygodnie w 3mieście :) więcej czasu spędzilam z Monią, z która chodzilam na plaże, zakupy i do kina :) no i oczywiście pod blok na cmiczka :) haha i moj slawny papieros w staniku :)
Lipiec: Dostalam pracę w salonie kosmetycznym. Niestety tylko miesięczne zastępstwo, ale już moglam się poczuć jak w prawdziwej pracy. Nabralam pewności siebie i wszystkie zabiegi wykonywalam sprawnie :) To byl też miesiąc imprez i szaleństw. Bylam w Lodzi na weekend u Grzesia. Tym razem rodzice zostawili mnie na 2 tygodnie :) W tym miesiącu poznałam Malicka :) Ten chlopak to dopiero zawrócil mi w glowie. Pierwszy raz umówilam się z czekoladką :) Przezylam wspanialy wieczór, noc razem z nim. To byl tak slodki i romantyczny czas, że nigdy go nie zapomnę. Od tamtego czasu cos się we mnie zmienilo. Nigdy nie zapomnę jak śpiewal francuskie piosenki... i ten francuski akcent...ach... Milo bylo obudzić się przy nim. Obudzić się i zobaczyć jak on na mnie patrzy tymi swoimi wielkimi brązowymi oczami. NIgdy nie zapomnę jego tekstów: "Ania, tutaj mogę latać", " Biegnij, a ja pobiegnę za Tobą", "Daj mi rękę, chcę zobaczyć jaka jesteś bialutka". Moja pierwsza noc w akademiku i to z nim... Po 2 tyg znów się spotkaliśmy. Tym razem Malick spal u mnie w domu, To byl swietny wieczór, noc i poranek. Zrobilismy sobie kolorowe drinki i tosty. Leżeliśmy sobie slodko na kanapie i oglądalismy tv. Grzebalam palcami w jego czarnych wlosach. Tym razem siostra zrobila mu francuskie warkoczyki. Wyglądal swietnie! Tańczylismy... ohhh... super :) No i jedna rzecz z wielu, której nie mogę tutaj opisać :P
Sierpień: Miesiąc ślubów. Znów mialam dużo pracy. Bardzo dużo sobie zarobilam :) Znów poczulam się pewniej. Imprezy u Basi, grile. W tym miesiącu pojechalam do Kolobrzegu aby poznać Eliasza :) Tak mu się spodobalam, że po tygodniu znalazl mi pracę i mieszkanie. W tym miesiącu poznalam hindusa. Przeprowadzilam sie do Kolobrzegu i zaczelam prace w salonie kosmetycznym w samym centrum Kolobrzegu. Kupilam sobie 2-gą część Bialej Masajki. Ciocia Danka urodzila malego Mikolaja :) Wrzesień: 2 razy przyjechalam do Lubonia. Musialam zalatwić sobie lekarza i kupić sukienkę na wesele. Kiedy przyjezdzalam do Lubonia bylam nieosiągalna dla tych co nie umówili się wczesniej. To byl fajny czas. Kazda minuta byla ważna. Spotkania ze wszystkimi... Kamilką, Magdą, Basią, hindusem, Bartkiem. Czas wykorzystany co do sekundy. Dostalam od rodziców pierścionek z Ukrainy... od tamtego czasu ani razu go nie zdjęlam.
Później Gevine. Zaplanowany lot na 14 listopada do Irlandii. Hiszam... zaplanowany lot na 2 listopada do Amsterdamu, koleś wydal 1200 zl na bilety dla mnie, masakra. Tęsknię za rodziną i za znajomymi. Znów choroba mnie dopadla. Zarazilam Eliasza. Caly miesiąc Ramadan. Czytalam Koran i zaganialam Eliasza do modlitwy :D Pod koniec miesiąca bylam na weselu. Kino z Bartusiem Shadow :) 26 września ciocia Renata urodzila malego Erwinka. We wrześniu zrobilam sobie kolczyk w brwi w salonie tatuażu w Kolobrzegu u przystojnego Endrju :P
Październik : Poznalam panią Anię, przeprowadzilam sie do nowego mieszkania bliżej morza. Wreszcie mialam już przyjazną duszę w obcym miejscu. Do pani Ani przychodzilam na zabiegi i moglam wyżalić się ze wszystkiego co mi ciążylo na sercu. W tym miesiącu ani razu nie bylam w Luboniu, ciężko bylo :( tak bardzo tęsknilam za wszystkimi, że plakalam prawie co wieczór. Eliasz mnie wspieral, a poźniej ja jego, bo okazalo sie, że musi wracać do swojego kraju. Zwolnilam sie z pracy, bo nie moglam juz tego dluzej wytrzymać. Ogolnie to więcej rozmawialam po angielsku niż po polsku. Zmienil mi się akcent. Sms, telefony, msn... wszystko po angielsku. No i jeszcze rozmowy z Eliaszem... proste slowa, zeby bylo latwiej zrozumieć. W tym miesiącu trafilam do szpitala z ciężkim zapaleniem pęcherza. Na szczęście Eliasz mnie zabral szybko i w srodku nocy szukal ze mną apteki. To byl kolejny powód dlaczego chcialam już wracać do Lubonia. Czulam sie taka samotna :( Eliasz mnie wspieral jak brat. Zawsze byl. I tak oto minely 3 miesiące mieszkania na obcym terenie :) który pozniej stal sie moimi kolorowymi blokami, moim cudownym i wymarzonym osiedlem.
Listopad: Dzien przed Wszystkimi Świętymi przyjechal po mnie tata do Kolobrzegu. Poznal Eliasza i zobaczyl moje mieszkanko :) Bardzo mu sie podobalo. Wrocilam do domu taka stęskniona. Dostalam prezenty od rodziców :) No i znów spotkania ze znajomymi. 2 listopada poznalam fajnego francuza. Kolejna noc z czekoladką :) Pózniej znów dopadla mnie choroba. Tydzień w łóżku. Napisal do mnie Ashish. I tak sie zaczęlo. Świata po za nim nie widzialam, codziennie dzwonil, gadanie po 2 godz przez telefon. Caly miesiąc kladlam sie o 4 w nocy spać. W tym miesiącu zaczęlam przygotowywania na otwarcie mojej wlasnej firmy. Artur otworzyl restaurację w Luboniu. Bylam na otwarciu z Alicją. Jako VIPy :p W listopadzie mialam także Nepalski dzień. Do Poznania przyjechal student z Rzeszowa z pochodzenia Nepalczyk. Od 4 do 9 rano czekal na mnie na PKS! Pojechaliśmy razem do Kórnikara aby odebrac paczkę od jego rodziny. Tam poznalam ok. 12 Nepalczykow. Poczęstowali mnie nepalskim jedzeniem i nepaliskimi papierosami. Dali mi dwie paczki :) Umiem już sie witać po nepalsku. Strasznie smieszni ludzie i szybciej mowią niż Polacy, szczególnie Hari :) Grudzień: 1 Grudnia moja firma zaczęla być już prawdziwą firmą. Otworzylam wlasne studio. Miesiąc byl nawet pracowity jak na pierwszy miesiąc. Byly ciężkie momenty ale rodzina mnie wspierala. †21 grudnia dowiedzialam się o smierci mojej przyjaciółki, Magdy, która zmarla na sepsę. Do dzisiaj nie mogę sie pogodzić z jej smiercią. Bylysmy ze sobą tak blisko. Tyle mi pomogla w tym roku. Wspierala mnie w najgorszych momentach. Wspolne palenie sziszy, zakupy... a teraz ona odeszla :( To byl szok dla wszystkich† . Święta Bożego Narodzenia byly to najpiekniejsze święta w moim zyciu. Byl placz przy Wigilii, ale pozniej stwierdzilam, że trzeba wziąc się w garść. Wigilia trwala do 3 w nocy. Cala rodzina u nas, po 2 latach przeprosila mnie babcia. Zbyszek znalazl sobie kobietę :) Przyjechala Kamila z mamą i siostrą. Bylo cudownie. Odwiedzilam Erwinka i Mikolaja. Cala rodzina razem. Kamila byla u mnie. Bylo tak światecznie.Spotkanie z Bartkiem i gadanie do 2 w nocy... cudowny czas. Te święta byly naprawdę rodzinne. A co do Sylwestra to mialam dużo zaproszeń. Mialam iść do Tuby, Delicjusza, Suchy Las, Jeżyce. W koncu okazalo sie ze z Martą i Lukaszem pojechalam do Suchego Lasu. Tam poznalam Marcina :) Wytanczylismy się za wszystkie czasy :) i tak do 4 stycznia zostalam w jego mieszkaniu :) okazalo się, że Marcin ma urodziny w ten sam dzień co ja, mial taki sam dzwonek na tel hahahaha i gra w hokeja :D staruszek z niego hehehe :) ale jest bardzo slodki i opiekuńczy. Poznalam jego znajomych i byliśmy na meczu hokeja. Stwierdzilam, że hokej jest lepszy niż pilka nożna :) krótsze mecze :D Ten rok byl pod znakiem wyjazdów, imprez, pracy,chorób, poznawania nowych ludzi. Szkoda tylko, że stracilam dwie bliskie mi osoby :( Mam nadzieję, że NOWY 2010 ROK będzie równie KOLOROWY :) Chcialabym się spotkać z Malickiem :( bardzo za nim tęsknię... NAJCIEKAWSZE SMS 2009 "(...)... życzy zawsze Twój Kubuś" Kuba "Wiesz.. tak naprawdę to czuję się jak zwycięzca na loterii... dzięki Tobie" Tomek "Pociąg za szybko odjechal" Tomek "Oj tak, bardzo się zmienilam. Ale jestem bardziej szcześliwa bo wiem, ze w życiu są jeszcze takie istoty jak Ty. Jestes inna niż wszyscy. Uwielbiam z Tobą być" Iwona "Moje marzenia spakowalas w kąt walizki i musialas wyjechać, ale zostawilas nadzieję w mojej szafce na rychle spotkanie. Wspomnienia wyrylaś w serduszku. kocham" Iwona "Oj Andezja, zebyś ty wiedziala jakbym cie tu chciala :) nie zamienie cie na zadnego faceta! za duzym skarbem jestes" Iwona "Mam dom w puszczykowie i czesto śmigam na poznan czerwonym porshe gt3, kojarzysz? Oskar "Bo jestes ladna i zajefajna:) mam 28 lat, nie za stary? Oskar "A tak wogole to niezly cwaniak z Ciebie :)" Hubert P. :) "Musze Ci powiedzieć, ze mnie zaskakujesz, jak mozna tak dlugo spać? Nie szkoda Ci zycia na sen?" Hubert "Buzi, buzi parzydelkowcu, juz nie moge sie Ciebie doczekac" Iwona "I co by tu napisać? Może, ze bylo cudnie, ze maly niedosyt, ze dobra z Ciebie zona i jeszcze lepsza kochanka, że morze jest piękne bo nasze. romantycznie :) " Grzesiu "Jesteś kochana, mila, seksowna i zakochalem sie w Twoim usmiechu hehe. Śpij slodko blond kotko" Grzesiu "Caluję w zapiaszczoną, plażową pupcie" Grzesiu "Bo Ty jestes z Widzewa a nie z Kolejorza" Grzesiu "Jestes cudem Bożym" Grzesiu "Jestes taka slodka, ze codziennie musze isc do dentista" Eliasz "Chcialbym zebys stracila ze mna cnote" Grzesiu "Ja? Ja juz patrze na halusynacje oasisy na drogi" Eliasz (hahah jego polski:P ) "tęsknię za Kolobrzegiem, wami, nie wytrzymam chyba jeszcze jednego roku.. :( teraz wiem jak ty sie czujesz z dala od domu" Karolcia "Szkoda, ze jestes tak daleko, udowodnilbym Tobie, ze jestes wyjatkowa" Grzesiu "Gadaj ze mną :P " godz. 03:25 Kamilka próbuje mnie odciągnąc od Ashisha :)
2010-01-27 23:49:07 skomentuj (0) weekend :) w domku
20 wrzesnia koniec Ramadanu... swiętowalam razem z arabami na grilu na swieżym powietrzu przy arabskiej muzyce. Pili sobie wódke hehe. Byl Hisham, Eliasz, Mufak i inni. Ja nie pilam bo bylam kierowcą hehe wieczorem odwiozlam wszystkich. Ach jak milo bylo znow wsiąść za kierownicę, tym razem mercedesa. Pierwszy raz jechalam po Kolobrzegu. Mialabym dwa wypadki heh.. szkoda że przeżylam :P Eliasz narąbal sie jak świnia i zygal jak kot. Masakra :) Obiecywal mi ze juz nigdy nie bedzie pil. 2009-10-11 22:20:33 skomentuj (1) To juz rok....
12.09 Przy dzwiękach arabskiej muzyki stawalam sie zupelnie inną osobą. Coś się we mnie zmienialo. Poczulam, ze ten pustynny wir mnie wciąga jak ruchome piaski. Potrzebowalam tylko Ciebie, zebys mi pomogl. Walczylam ze sobą. Bylo mi ciężko. Plakalam, rozmyslalam nad swoim postępowaniem. Niestety Ty Kochanie nie wiedziales co się ze mną dzieje. Nie wiedziales jakie wojny toczę z samą sobą. Zebys lepiej zrozumial... bylam kibicem na meczu Polska- Egipt. Egipt wygral sprytem i podstępem. Nie Fair. Oczywiście Polska druzyna slabsza... poddala się, nawet wtedy gdy uniewazniono mecz. Widze tylko czerwoną kartkę... ale to nie Walentynka... tylko jedno wielkie GAME OVER. Czas się skończyl.
Moje serce jest jak więzienie. Siedzisz w nim dozywocie. Nigdy Cie z niego, Kochanie, nie wypuszczę. I nawet jesli ono przestanie juz bić zawsze tam będziesz. I nawet jeśli umrę... i jeśli ostatniego tchu nie zaczerpnę w Twoich ramionach to będę umierać mysląc o Tobie. Bo będę umierać z milości... Moja krew plonie Tobą. Moje myśli przepelnione Tobą. Ten ulamek sekundy, ktory lączy życie ze smiercią poświęce Tobie. Nigdy nie będę zalować, że oddalam Ci moją cnotę. Oddalam Ci wiecej niż myslisz. Nasze zycie zatopione w bursztynie rzuconym w morze. Wierzę, źe ktos kiedyś znajdzie go na plaży. Wśród muszelek i kamieni będzie się iskrzyl w slońcu jak najpiękniejszy brylant. 2009-09-15 21:29:52 skomentuj (4) weekend :)
Ten weekend byl wspanialy :) tyle sie wydarzylo.
Dzisiaj odebralam moj dyplom w szkole. Musze sie pochwalic, ze zdalam moj piekny egzamin na technika uslug kosmetycznych. Teraz jestem dyplomowaną kosmetyczką :) Moje wyniki :P
ETAP PISEMNY - cz. 2 - 100% -pkt (ekonomia) ETAP PRAKTYCZNY (PISEMNY) - 75%
Jestem Bogiem, a wiecie dlaczego? Bo pisalo 70 osob i tylko 20 zdalo :D 2009-09-07 23:30:47 skomentuj (0) TROCHE MYSLI I FAKTÓW...
28.08.2009
2009-09-06 09:42:27 skomentuj (2) illegal boyfriend
och... tyle sie wyadrzylo ostatnio w moim życiu. Caly czas coś. Ale dobrze.
Przyjechalam na tydzien do domu, bo mialam mnóstwo pracy, Aż dwa sluby do przygotowania. Znów odezwaly sie dziewczyny z Dopiewa i moglam zarobic mnóstwo pieniędzy za tipsy i makijaże. A drugi slub to cioci Renaty z Radkiem. Pierwszy raz bylam na slubie cywilnym. Wiedzialam co czuje ciocia. Caly tydzien zapierdalalam od rana do wieczora, ale oplacalo sie :)
No i jak juz mówilam... Corine dodala mi odwagi. Mam coraz większą samoocenę i pewności siebie także moze juz niedlugo podbiję Amsterdam i tam zamieszkam. Musze tylko odlozyc duzo pieniędzy... w sumie nawet nie. Bo problemów jak zwykle nie bede miala :)
TO Narazie tyle o mnie. Jutro jeszcze przed wyjazdem musze isc do lekarza po pieczątkę i badanie profilaktyczne, a potem ide na mile spotkanie przy indyjsciej herbatcwe z pewnym Hindusem :) z Hindusem jeszcze nigdy sie nie spotkalam :) szkoda, ze nie mowi po polsku. Ale przynajmniej mi pomoze dotrzec na stacje z moim wielkim bagażem. 2009-08-24 21:02:35 skomentuj (0) My litlle memories...
Wciąż czuję Twoj zapach,
Mój dom za Tobą tęskni.
Moje serce tęskni najbardziej.
Wczoraj widzialam spadającą gwiazdę.
Tyle pieknych momentow: Wiesz... nigdy tak bardzo Cie nie kochalam jak kocham Cie teraz... gdybym mogla telepatycznie przeniesc się w miejsce gdzie teraz jestes... usiadlabym obok Ciebie i patrzyla jak wolno i spokojnie oddychasz... jaki jestes szczesliwy w ramionach innej.
Widzialam Cie z nią ostatnio. Duzo juz przezylam w zyciu ale nic mnie nigdy bardziej nie zabolalo. "Kiedy z serca plyną slowa, uderzają z wielką mocą" Akurat - Bardzo lubie mówic z tobą 2009-08-11 01:21:05 skomentuj (1) Farytaile gonna bad :(
Zimno się zrobilo... Z tą nadzieją umrę...
Tajemniczy Ogróg.
Byl sobie kiedyś chlopiec,
Dziewczynka czeka juz pol roku na chlopca. Czasami tylko ludzie, ktorzy slyszą jej placz, chcą by poszla za nimi. Czasem da się chwycić za rękę, ale póżniej puszcza szybko. Wie, że tylko chlopczyk, z którym tak dzielnie pracowala, może jej pomóc. Tylko ten chlopiec sprawi, że ogród zwany milością znów zakwitnie.
Jeśli chlopiec nie wróci nigdy to:
Wiara - umrę z nią
Kiedys napisales mi bajkę o rybce i bąbelku powietrza... 2009-08-09 00:49:19 skomentuj (0) bastanak
Cudownie sie czuję wspaniale po prostu :) w zyciu tak sie dobrze nie czulam :) Basha dziala na mnie jak marihuana :) a ja jestem dla niej jak haszysz. Zatrulyśmy się dzisiaj :) mamy wspólne plany :) otwieramy wspólny interes :D będziemy dwie zaćpane kosmetyką kierowniczki :) panie i wladczynie swoich interesów :)
Już nie moge sie doczekać jak zobacze Agnieszkę :) mam jej tyle do opowiedzenia :) Jestem taka zajebista, ze nikt mnie nie chce :) jestem taka slodka, ze nikt mnie nie chce :) każdy kocha mój usmiech, a on tak naprawde kryje lzy :) shit, shit, shit!! bastanak.... bastanak... bastanak... :(بستناك و بتمنى اعيش العمر كله حبيبي معاك و مش عارفة ده امتى الشوق يخلي هواك يتمناك مش ناسياك وفي بعادك ليالي احلم باني بعيش وياك
نسيت كل اللي بينا ازاي و بعت هواك و بعت هواك 2009-07-21 00:14:49 skomentuj (0) Malick :) Wkurzylam sie na G. W sumie to w większości mi bylo smutno. Po tym co mi powiedzial w sobote w nocy nie mialam juz sily na nic :( Ale niedziela zaczela sie mila. Zadzwonil Lyes i pytal sie co u mnie. Chociaż kogoś interesuje moje istnienie :(caly dzien siedzialam w piżamie i klikalam z chlopaczkiem, slodkim mulatkiem z Poznania :) postanowilismy sie spotkać. O 20:30 zobaczylam go pod kupcem poznańskim. Nie wierzylam wlasnym oczom, jaki slodziak :) wielkie brązowe oczy, wlosy spięte w kucyk, swietny styl ubierania i ten slodki uśmiech :) Przedstawil sie..." Jestem Malick"... ten jego fracuski akcent... Zabralam go do Fashion Cafe. Strasznie mu sie tam podobalo. Stwierdzil, ze mam gust. Super mi sie z nim rozmawialo :) Opowiedzial mi o sobie dużo. Trafilam na zyle zlota :) hahaha jego ojciec wydobywa ropę w Afryce :D a jego mama jest polką... hehe... Piliśmy sobie najeczne drinki. Ten egzotyczny smak.... slodki. Zamienialismy sie drinkami, oj wesolo bylo :) Wczesniej kazalam mu kupic różowe wino. Kupil ale zostawil w akademiku. Heh.. oczywiscie nalegal zebym wypila je z nim. Dlugo odmawialam, ale pozniej stwierdzilam, ze w końcu czemu nie :) Moj byly tez sie swietnie zabawil w akademiku, to dlaczego ja nie mam sie przespać z slodkim cappuchino :) No i jeszcze caly czas myslalam o G, ze on tez pewnie nie próżnuje :) Wyszliśmy z lokalu. Dal mi swoja bluze. Pachniala nim... jeju. Zapach afryki :) "Mogę dotknąć Twoich wlosów?" "Jasne- powiedzial i uśmiechnąl się tak slodko, że ani troche nie zalowalam, ze do niego idę". Chwycilam go za rekę. Mial takie cieple ręce! Zlapalismy autobus nr 69 :P i pojechalismy do niego. Przy akademiku puscil moją rękę... rozlożyl ramiona, jakby chcial odlecieć i powiedzial..." widzisz Anna, tutaj jest moje miejsce, tutaj moge latać". Windą na 12 piętro. Wspanialy widok mial z okna. Miejski gwar. Widać bylo stadion Lecha i lotnisko. Na pólkach pelno atlasów anatomicznych... heh studencik medicina :P Niesamowite przezycie widziec o 6 rano jak ląduje samolot!! Patrze... wino jest :) Podal mi lapmkę wina. Tryknęliśmy się szklankami. I znów ten slodki uśmiech i te jego wielkie brązowe oczy i czarne rzęsy! Chwycil mnie za rękę zeby porównać kolo skóry :) usiedlismy sobie na lóżku. Bylo slychać szum miasta. Wspanialy nastrój. Przygaszone swiatlo, wino i Malick :) hehehe... Powiedzialam, ze ma mi zaspiewać po francusku. Powiedzial, ze pozniej. Zapytal o czym myślę i objąl mnie przez ramię. Powiedzial, ze nie mogl sie napatrzec w moje oczy i czy może jeszcze raz spojrzeć. Wow :) normalnie aż mnie ciarki przeszly. Kiedy tak sobie patrzylismy sobie w oczy, ja myslalam moze o czyms innym niż on. Ja myslalam o Mohamedzie. O Afryce. O moim kochanym Egipcie. Myslalam o tym piasku i slońcu... rozpalonym ciele :) Pocalowal mnie tak slodko w czolo. Pozniej toast "Za nas!" Spojrzalam sie na niego, zeby wiedzial, ze chcę go dzisiaj :) Zaczelismy sie calować, az w końcu sie polożyliśmy. Ale nagle on wstal i wyciągnąl oliwkę hahaha... bo mu obiecalam masaż :) ale mi juz nie chodzilo o masaż. Zdjąl koszulkę. Jeju... teraz to juz wogle dziko wyglądal i groźnie. W zyciu sie tak nie czulam. Zawsze mi sie to marzylo a teraz stalo sie rzeczywistością! Wspaniale cialo! Gorące i delikatne. A ten zapach... jeszcze do teraz go pamiętam. No i pozniej już wszystko się potoczylo dalej... nagle slysze, a on zaczyna coś spiewać po francusku... tak slodko szeptal slowa piosenki. To bylo takie romantyczne i podniecające, ze nie moglam w to uwierzyć! Zasnęlismy nago. Lożko bylo wąskie. Przytuleni do siebie, zmeczeni... nagle obudzil nas telefon. Okazalo sie ze moja mama sie o mnie martwi. Zapomnialam napisac ze nie wracam do domu na noc. Patrze na zegarek a tu 4 w nocy! Patrze a Malick usmiecha się "Mówilem, zebys napisala" hehehe i znow zasnęlismy... bylo tak gorąco. Co chwile sie budzilam. Ale leżąc kolo niego bylo mi tak dobrze :) za duzo wypilam, chodzilam do kibelka i co chwile zakladalam jego bluze bo wiedzialam ze nie mieszka sam... ale on chodzil nago... otwieralam oczy i patrzylam sie na niego... rozczochrane czarne wlosy i jego cappuchino cialko :) hehe Obudzialismy sie o 10. Przytuleni do siebie gadalismy sobie. Zapach jego ciala nieziemski :) Do domu wrócilam o 14... z takim lol'em na twarzy :) Ciekawe jak tam G? 2009-07-16 23:57:33 skomentuj (0) the truth
to meet
to fuck to leave 2009-07-10 02:05:29 skomentuj (0) wszystko przez tagged i moje piękne stopy :)
Niby dużo się wcześniej wydarzylo. Ale teraz to juz chyba za dużo ;] Te szaleństwo pochlonęlo mnie calą. Czuję sie taka szczęśliwa :) Znów mam ochotę na coś szalonego :) może masz jakiś pomysl? :)
Jakie to jest zajebiste uczucie jak ktoś chwyta za rękę i maszeruje z Tobą po drodze. Jakie to jest zajebiste uczucie klaść się przy Tobie i budzić się u Twego boku :) i móc sie przytulić do rozgrzanego ciala! Ostro :) i picie wina w lóżku staje się takie piekne :) wino lepiej smakuje. Wino pieści każdy skrawek ciala. Slodki nektar spijany z piersi, czerwony jak krew. Bądz dziś wampirem tej nocy i spijaj do ostatniej kropli, tylko blask świec będzie odslaniać moją niewinność. No a ja spojrzę w Twoje oczy i powiem... "oj Ty"... bo lubisz...
...doceniam...
hehe nasze piosenki :) http://www.youtube.com/watch?v=LNDOw5GB090 http://w770.wrzuta.pl/audio/1WwSEzwjO0O/kazik_-_czterdziesty_pierwszy_-_12_-_dzisiaj_przyjezdza_krysia 2009-07-09 01:03:32 skomentuj (0) Misz masz :D
Podziękować można tylko arabowi. Oboje dostalismy to, co chcemy. Ty glupią idiotke, a ja wolność.
Jeden moment mam w pamięci... Stalismy na przeciwko mojego lustra. Bartek mnie przytulil... ale byśmy byli ladną parą :] ... on jest dla mnie jak biale wino... z bąbelkami... 2009-05-01 23:57:40 skomentuj (0) Zły on... heh... Przyszedl zmęczony po treningu... polozyl sie na lóżku... i leżal jak kloda ;] poprosil o krem do twarzy :D i chusteczki higieniczne ;P katarek i sucha skóra na twarzy... ktoś mi sie przypomnial... ale to juz nie ważne. Usiadlam kolo niego... tak slodko wygladal. Ale potem sie usmiechnąl ;] slodki :* Zrobilam mu herbate... już wiem ile slodzi :P Zacząl sie we mnie zaczepiać... no i że mecz później leci :P heh... akurat z nim chcialam z przyjemnością go ogoladać. Tak slodko się przytulil... glaskalam go po glowie. Chwila mojego szczęścia. Coraz bardziej się do mnie przystawil... heh... w sobotę byl taki spokojny i grzeczny, a dziś dziki :P Ale jak jest spokojny to tez jest fajnie. Tak subtelnie dotykal mojej dloni... heh, podobaja mu sie moje tipsy :) ciągle je oglądal i dotykal. Kamila stwierdzila, ze obejrzymy "Zmierzch" ... o wampirach, dużo nie pamiętam z tego filmu, bo caly czas bylam skupiona na tym, że on jest tak blisko mnie, ze mnie tak subtelnie dotykal... ale to bylo w sobote, a dziś mimo treningu widać bylo, że ma dzikie mysli w glowie. Dotykal moich piersi. Podoba mu się mój dekolt :) Milo mi bylo... zamknelam oczy... no i mi sie zapytal czy wogle ogladam tv... a ja, ze nie i on tez tak na pól... hahaha. Poszlismy do moich rodziców do lóżka. Wlaczylam mecz, ale on wcale nie byl nim tak zainteresowany jak myślalam ;) przytulil sie do mnie. Ja chcialam w tym momencie czas zatrzymać. Tak mi dobrze bylo w jego objęciach. Usmiechal sie do mnie. A ja go gryzlam po szyi... potem on mnie zacząl calować... piescić, dotykać. Jest taki kochany. Bylo mi tak dobrze. Mala rzecz przed nim zatailam, ale zdążylismy... a miala to być upojna noc z Bartkiem... wampirkiem :*. Gryzl mnie po szyi, uszach... dekolcie... calowal, przytulal... uwielbiam Bartka! Ma taki seksowny glos i to powalające spojrzenie :) No i oczywiście zrobilam mu masaż pleców tak jak obiecalam po treningu :] podobalo się ;] UWIELBIAM GO! Jemu pozwalam, zeby mnie dotykal, piescil i calowal i... :) 2009-04-30 00:52:13 skomentuj (0) 3miasto Poznalysmy sie 3 lata temu na czacie grzenda.pl. Postanowilysmy sie spotkac. Wsiadajac do pociagu czulam lekki niepokoj. W czasie podróży przez moja glowę przeszlo milion myśli. Znajomi dzwonili, wysylali sms, jak sie czuję i czy jest wszystko w porządku. Do odważnych świat należy ;] Spotkalysmy się na stacji Gdańsk Wrzeszcz. Szczęśliwa, zagubiona... tak się czulam wysiadając z pociągu... taki spontan... Iwona przyszla z kolegą, który sie przydal, bo niósl mój bagaż. Poszliśmy cos zjeść do Galerii Gdańskiej, do Green Way'a. Potem poszlyśmy do jej mieszkania. Wypakowalam swoje rzeczy. Caly czas rozmawialysmy. Heh... Iwona się nie maluję, ale chciala abym zrobila jej makijaż. Bardzo jej sie podobal ;] Poszlysmy do Parku Oliwskiego. Mama ciągle do mnie dzwonila. Zrobilysmy sobie sesje zdjęciową na tle pięknej natury. Takie piękne to miasto. Taka piękna pogoda, swiecilo slonce i bylo tak gorąco... Wracając poszlysmy na zakupy. Dostalam gorączki... już od paru dni zle sie czulam, gardlo bolalo. Miala byc impreza, ale zrowie nawalilo. Nafaszerowalam sie tabletkami i poszlam spać... Obudzilam się o 10... znów poczulam sie szczęśliwa. Otwarlam okno. Piękna okolica, znow swiecilo sloneczko. Wrocilam do lóżka, zakrylam się koldrą po samą szyję. I znów myśli... jak pięknie tu. Przyszla Iwona do pokoju... z jej laptopa leciala nasza ulubiona piosenka... jak milo ;] poszlam wziac prysznic. To byla gorąca noc. Choroba ze mnie wyszla cala chyba ;] Uszykowalam sie do wyjscia. Iwonie tak podobal sie wczorajszy makijaz, ze dziś tez chciala abym ja pomalowala. Wygladala swietnie. Wyszlysmy z domu. Kierunek Gdynia. Zakupy w sklepie indyjskim. Eve kupila sobie arafatke. Zalapala moj klimat :) ja kupilam sobie piekną chustkę i szal, no i dwie piekne opaski. Znow pelno zdjęc napstrykalysmy ;] Spacerując po Gdyni czulam obecność Ahdiego. Jego rodzinne miasto. Zobaczylam polskie morze. Tak dawno go nie widzialam. W prawdzie nie to co Adriatyk czy Morze Czerwone ale nasze polskie morze! Nigdy nie przepadalam za nim ale teraz poczulam smutek, ze tak go nienawidze. Ze wole obce. Usiadlam na piasku. Zamknęlam oczy. Tak jak w Egipcie... na wyspie Giftun. Coś pieknego. Wspaniale uczucie znow być tak blisko morza, Ogrom wody, który juz dawno powinien zatopić to pieklo na Ziemi. Potem ruszylysmy na Sopot. Molo. Bylam tu chyba z 10 lat temu z rodziną. Mile wspomnienia. Wrocilysmy do domu. Szykowalysmy sie na impreze. Dotarlysmy pod Kwadratową ok 22. Byla straszna kolejka. Ludzie sie pchali. Nie chceli wpuszczać. Bylam zmiażdżona przez ludzi. Stracilam Eve z pola widzenia. Opieralam sie o jakiegoś kolesia. Nogi mi drętwialy. Dusili mnie. Ale bylo milo. Smialisly sie i żartowaliśmy. Stalam obok takiej pary, przytulali się. Tak się ludzie przepychali, ze w koncu on byl wtulony we mnie. "Co to musi być za dyskoteka skoro ludzie mają tyle cierpliwości aby czekać na wejście?". Caly czas mialam glowe na jego ramieniu. Fajny byl. Szkoda, ze zajęty. Jakoś udalo sie nam wejsc... po 2 godz czekania. Impreza zajebista. Dwa parkiety, czarna muza i taka radiowa ;] raz bylysmy do gory a raz na dole. Nogi zaczely bolec. Usiadlysmy. Nagle slysze: "Cześć, ja tez niedawno weszlem". To byl on :) Lukasz... haha... Kiedy powiedzialam mu ze jestem z Poznania, powiedzial, ze ma babcie na Glogowskiej i ze wpada na weekend majowy i chcialby sie ze mna przejsc na piwo. Wziąl moj nr tel. Poszlismy tanczyc. Fajnie bylo. Dobrze, ze jego laska tego nie widziala :D Potem poznalam Tomka. Aspirant OSP w Poznaniu ;] fajny chlopak, szkoda tylko, ze jestem taka wstydliwa. Fajnie sie z nim tańczylo. Dawno z nikim tak mi sie dobrze nie tanczylo. Okrecal i powalal wzrokiem ;] heh... z Eve stwierdzilysmy sie juz idziemy. Czekal ze swoim kolegą na mnie i na Eve. Odprowadzili nas na SKM'ke i wsiedli z nami. Chcieli nas zaprosic do nich ale o tym nie bylo mowy. Zaluje, ze nie dalam Tomkowi swojego nr tel. Zaluję! Normalny chlopak! Przeciętny na maxa, ale bardzo czarujący! Doceniam! Wrcocilysmy do domu. OKazalo sie ze dwoch kolesi stoi pod naszym blokiem. Bylysmy osaczone. Dzwonili po calym bloku zeby sie do nas dostac. Bylo ok 6 rano. 30 min rozmowy z debilem, ktory byl zazdrosny o Tomka i armeńczyka. Przy zgaszonym swietle ukrylysmy sie w pokoju, sluchalysmy jak sie klocą pod blokiem. Serce mi walilo z nerwow jak oszalale. Nie chcialam, zeby weszli do blogu. Dobrze, ze nikt im nie otworzyl, a obudzili chyba caly blok swoimi dzwonkami. Ale poszli... ulga. Od razu zasnęlam. To byla dluga noc. Rano poszlysmy na zakupy, spakowalam sie i ruszylysmy na stacje kupic bilet na pociąg. Okazalo sie ze mam 3 godz do odjazdu, ok 18. Wiec poszlysmy do Galerii Gdańsk. Zjadlysmy lody.. moje ulubione Mc Flurry :) O 18:06 pomachalam Eve z pociągu. Droga powrotna byla wspaniala. Poznalam swietna kumpele i tylu nowych ludzi. To byl wspanialy weekend. Do Poznania dojechalam ok 23. Przyjechali po mnie rodzice. Tez byli szczesliwi ze tak milo spedzilam weekend. Jeszcze tu wróce... za dwa tygodnie :* I bedzie impreza jakiej nie przeżyl nikt... i odwiedze sklep indyjski w Gdyni ;] 2009-04-27 00:29:55 skomentuj (1) Dwadzieścia-dwa smutki... dwadzieścia-dwa szcześcia Dziś specjalna notka z okazji specjalnego dnia... moje re-flexje hoobastank - the reason
Jestem naiwna, bo wierze w miłość... jestem naiwnym romantykiem, nie pasuję do tego świata. Zaświeciło ostatnio słoneczko. Wyszłam na dwór. Poszłam na ogród. Margo biegała wokół mnie i prosiła o aport. Zamknełam oczy. Pomyslałam jak to kiedyś się z nia bawił. Słońce tak grzało. Wyobraziłam sobie, że jest obok mnie. Było miło... wiatr sobie spokojnie wiał. Było mi tak ciepło... tak przyjemnie. Otworzyłam oczy. Niczego nie było. Szara rzeczywistość.
hoobastank - the reason ... piosenka, która połączyła początek z końcem... wystarczy wsluchać się w słowa. Nikt, by nie pomyślał, że tak bedzie... pamiętam, jak wyznał mi miłość... to był poczatek. Teraz koniec... dedykuję mu tą piosenkę...
i've found a reason for me, to change who i used to be
i'm sorry that i hurt, its something i must live with everyday
i'm not a perfect person, i never meant to do those things to you
i've found a reason for me, to change who i used to be 2009-03-22 23:14:56 skomentuj (1) Some Story Ogólnie to czuję się strasznie. Najgorsze pół roku w moim życiu. Jeszcze nie mogę uwierzyć we wszystko co się stało. To jest jak jakiś koszmar. Nie mogę nawet uzbierać myśli w sensowne zdania. To, co siedzi w mojej głowie przypomina cmentarzysko pieknych wspomnień... zgliszcza cudownej miłości. Łzy mi lecą jak cholera... ale co tam.. muszę coś napisać. Chcę opisać co czułam przez te pół roku i najważniejsze co czuję teraz. Bedzie mi ciężko wracać do tamtych chwil ;( Moje zycie straciło sens. Straciłam kogoś dla kogo mogłam zyć. Straciłam kogoś, kto dawał mi siłę każdego dnia. Straciłam kogoś,
kto swoją osobą pokazał mi co to szczescie... zajebiście, a tak na serio to tylko suche przeżycia. Mam przyjaciółki, które dbają o o abym nie była sama. Gdyby nie one to bym juz nie żyla dawno. Musiały znosić mnie kiedy ryczałam jak bóbr... krzyczałam... panika, napady lęków. Wszystko to przezyły razem ze mną. 16 lutego mój świat zawalił się po raz kolejny. Dowiedziałam się do mojej miłości wielu przykrych rzeczy. Moja miłość była tak wielka w tym momencie, że byłam zdolna to wybaczyć i wspólnie zapomnieć o
wszystkim. Lecz już dla niego było za późno. obok niego i mocno wtuliłam się w jego rozgrzane ciało. Odpychał mnie. Zapytał czemu przyszłam. Zraniło, ale trwałam w uścisku nadal. Położyłam rekę na jego brzuszku... taki ciepły. Mój kochany brzuszek. Mimzy. Powiedzialam zeby się do mnie przytulił. Protestował, ale potem sie przytulił. Leżeliśmy na łyżeczkę. Bylo tak milutko. Powiedziałam, ze kupiłam mu coś małego. Od razu zgadł. To było piekne. Serce mi płonęło ze szczęscia, że znów moge być w jego ciepłych ramionach. Zaczęlismy się całować. Bylo tak słodko. Zapomniałam o wszystkim. Delektowałam sie każdym pocałunkiem... to było takie piekne. Leżeliśmy w łózku do 13. Potem poszliśmy śpiewać karaoke. Boże jakie to było piekne, śpiewać z moim kochaniem. Przypomniałam sobie jak kiedyś spiewaliśmy piosenki z radia... heh.. na rondzie (bo tylko tam mamy zasięg)... ale ryczę... ale piszę dalej... śpiewaliśmy... bitwa na śpiew. Gwizdaliśmy sobie... przytulalismy się, całowaliśmy. Cudownie! Potem wspólny obiad. Było mi glupio... ale jego zdanie:" jak chcesz być moją dziewczyną to musisz jeść ze mną obiad" mnie dobiło... obudziło nadzieję. Odwiózł mnie do domu. Jak zwykle patrzył jak otwierałam furtkę. Nie myślałam sobie, ze bede go widziec ostatni raz do dnia dzisiejszego. Do teraz mam w głowie ten moment jak sie patrzył na mnie jak odjezdzał (nie moge przestac płakać). Wieczorem miałam pracę, a potem koleżanka przyjechała mi zrobić paznokcie. Mojej milości zawsze podobal się francuski, wiec taki zrobiłam. Tylko na kciuku i serdecznym niebieską koncówkę... i białe kwiatki. Bajeczne wyszły. Byłam taka szczesliwa. Tak bardzo chciałam mu je pokazać. Okazało się, ze poszedł do niej :( moj świat się znów zawalił, zaczęłam płakać, a Magda z trudem mogła mnie uspokoić. On już miał mnie gdzieś :( 18 lutego wyszłam z domu... juz późno było. Była śniezyca. Mama pyta gdzie idę, a ja :" idę ratować swoją miłość!" Tata zawiózł mnie do mojej miłosci. Stanęłam pod jego oknem i wyslałam sms, ze ma wyjrzeć przez okno. Wyłączył tel. Zadzwoniłam do jego domu. Jego mama powiedziała, ze nie ma go w domu. Błagałam zeby mnie wpuściła. Z trudem powiedziała, że poszedł do niej... Zrobiła mi herbatę. Rozmawiałyśmy. Jeszcze nigdy ta kobieta nie wydawała mi się tak bliska jak w ten wieczór. Byłam roztrzęsiona. I fakt, że moi rodzice na drugi dzien wyjezdzali w góry. Myśl, ze bede sama w domu. Bez cioci, bez babci, która pojechała do szpitala, bez Magdy bo była w Angli. Nikogo! Kuby tata odwiózł mnie do domu. Przez całą drogę płakałam. Wysiadając z trudem podziękowałam, usłyszałam tylko: "nie płacz, wszystko bedzie dobrze". Weszłam do domu, a moja mama akurat rozmawiała z Kuby mamą. Prosiła, aby mnie nie zostawiali samej. 19 lutego o 5 rano wyjechalismy w góry do Szczawy. Jechałam z rodzicami, Powąskimi, Julką ciocą i wujem. Rano czułam sie strasznie. Jak cień. Jak zjawa. Jechałam w samochodzie obok wuja Mariusza. Jakoś się nie gubiliśmy dzieki GPS, CB radiu i mojej pomocy nawet. Cały czas myślałam o Kubie. Ale głupio mi było płakać przy cioci i wuju. Droga mimo fatalnych dróg, zalodzonych,
zasnieżonych mineła pomyślnie. Dotarlismy cali i zdrowi. obiadokolacje. Nie mogłam nic przełknąć. Zaczęły mi lecieć łzy. Nikt nic nie mówił. Było mi głupio. Potem poszliśmy do pokoju gdzie był rozpalony kominek. Razem z Julią siedziałyśmy sobie i patrzyłysmy w obień. Znów płakałam. Nikt nie miał tabletek uspokajających. 20 lutego. Śniadanie na 9, pozniej kawa. Poszłam z mamą do apteki i kupiła mi tabletki na uspokojenie. Poszlismy wszyscy na stok. Julia jezdziła na nartach. Potem mama, wuja i powąscy też. Łyknęłam tabletki i udawałam, ze jest lepiej. Tata cały czas kamerował wyczyny na nartach. Poszlismy do Sałasu na frytki i piwo. Okazało sie, że przyjechała kolonia z Komornik ;] spotkalismy pana
Barszczyka kierowce ;] będą mi juz potrzebne ;]? Mama poznała mnie z fajnym chlopakiem. Pan X bardzo polubił moją mamę za poczucie humoru. Kulig był świetny. Sanie, konie, no i on... ognisko, śpiewy na srodku polany w lesie. A powrót po ciemku z pochodniami. Jechałam saniami z tatą, który mnie mocno trzymał zebym nie wypadła. Cos sie we mnie poprzestawiało. Zasypiając myślalam tylko o panu X. Najfajniejsze bylo to, że miał pokój z kolegami pod moim pokojem. A dzieci z koloni były w Krokusie. Jeszcze przychodzili się myć na nasze pietro ;] heh... 21 lutego... czułam sie strasznie. Lekko grypowo. Katar, kaszel w srodku nocy. Zjedlismy sniadanie, potem na stok. Pogoda cudowna, słońce grzało, pełno śniegu! Pierwszy raz bylam w górach jak byl snieg. Przyszłam ze stoku wcześniej bo nie mogłam już wytzymać. Bałam sie ze się rozchoruję. Chłopacy byli u siebie w pokoju. Spotkałam Romka i zapytałam sie o pana X. Powiedziałam, że jak bedą wieczorem wychodzić gdzieś to mają po mnie przyjsć. Po obiadokolacji poszlismy do zielonego domku i tam moi sobie pili z panem Andrzejem a ja sobie siedziałam na gadu i gadałam z Ahdim. Ten tez potrafił mi poprawić humor. Pryszedł po mnie Romek i powiedział, ze wychodzą. Patrze, a jest tylko Romek i Bartek... a gdzie pan X? Okazało się, że poszedl biegać! Super. Co ja mam z nimi robić teraz. Poszliśmy do Krokusa. Bartek tam został. A a z Romkiem poszłam spowrotem na dwór. I zaczęłam nawijke, ze mi sie spodobal pan X, a on mówi... " o własnie biegnie (i tu podał jego ksywkę) to sobie z nim pogadasz. Wiec w tym momencie grunt mi się zapalił pod nogami. Przecież ja go znam! Poznałam go z Kubą na imprezie pare lat temu i na dodatek ta sama drużyna :/ oh my god! Piłkarz! Wrócilismy do zielonego domku. Poszłam do nich do pokoju... pan X tak zapraszał :P patrze, a tam taki bałagan, że szok :) ale posprzątał mi na łóżku, przy którym była mega gorąca sciana. usiadłam sie na łóżku. Pan X poszedł się wykąpać :) Potem przyszedł. Włosy na żelik. I poszlismy do baru. Pan X przyniósł mi piwo. Heh oni wypili 3 a ja pilam sobie cały czas jedno. Było bardzo miło. Bartek się do mnie usmiechał i patrzył kusząco :) a drugi Bartek i Romek żartwoali sobie. Pamiętam fajną piosenkę co leciała wtedy w MTV... Dj David - Sexy Things :) opowiadałam im jak o dziś po obiedzie wygrałam 80 zł na casynie :) poszłam do łazienki. Jak wróciłam Bartek powiedział, że mam położyć szklanke z piwem na serwetke. Patrze a tam 5 zł. Spojrzał kusząco i zapytał sie czy zagramy. Poszlismy sobie grać, a młodzi chłopcy zostali i pili sobie piwko. Bartek miał taki super perfum... nagralismy się i wrócilismy do Bartka i Romka. O 12 poszlismy do domku. Znów mnie zapraszali. Bartek połozył sie na łózku, które wczesniej posprzątał. A ja usiadłam obok niego. Gadalismy sobie. Potem weszłam na jego laptopa na chwile na gg zeby pogadac z Magda i Kamilą. Powiedzieć, że zyję i że jest nawet fajnie. Bartek powiedział, że bolą go plecy. Heh... powiedziałam, że umiem masować. Polozyl sie na łożku. Chciał, żebym położyła się obok niego. Wstydziłam się. Ale stwierdziłam, co mi tam.. i położyłam się obok. Przytuliłam sie do jego ramienia. Widać było, że mu się podobało. I tak sobie lezelismy i gadalismy. O wszystkim. Było mega milo. Potem chcieli sie coś dowiedzieć o moim byłym. Nie mogli zgadnąc z kim chodziłam. Ale potem juz zgadnęli. I faktycznie stwierdzili, że Kuba przychodził z blondynka na mecze, która przyjezdzała rowerem po niego ;] Potem Bartek poszedł sie wykapać. A ja lezałam w łozku. Powiedziałam, ze dzis u nich spię. weszłam pod kołdrę. Odpięłam sobie spodnie. Wyluzowałam się. Marzyłam, żeby ta chwila trwała wiecznie. Przyszedł Bartek i połozył sie na swoim lózku. Chciał zebym sie do niego połozyła. Ale ja sie wstydziłam. Potem sobie zażartował i sie wkurzyłam i poszłam do niego, obsunęły mi się spodnie i nagle słyszę hawciu mówi "Patrz jaki ona ma fajny pieprzyk z tyłu"i go dotknął. Więc zaczęłam go dusić i tak straciłam 2 tipsy :) Poszłam do łózka. Bartek położył się na brzuchu i powiedział, że chce masaż pleców :) Powiedziałam, że ma przyjść do mnie. Przyszedł... usiadł miedzy moimi nogami i zaczęłam mu masować ramiona. Bylo ciemno... tylko laptop sie palił i muzyka grała. Czułam, że mu się podboa mój masaż, bo przysuwał sie bliżej. W końcu na maxa sie do mnie przytulił a ja pocałowałam go delikatnie w szyję... Powiedziałam, ze ma iść do swojego łózka. Heh poszedł. Było mi mega gorąco. Ta ściana gorąca od pieca, ja i Bartek mielismy gorączkę i katar. Nie mogłam u nich zasnąć, bo mnie katar meczyl i poszłam do swojego łózka. Zasypiałam z takim lolem, że szok. Rano poszłam do Bartka, usiadlam sie na jego łózku, był chory tak samo jak ja. Zostalismy sami w domku, a reszta poszła na stok... 2009-03-16 22:54:53 skomentuj (1) Przypływ
No...ten, tego... Jakby tu zaczać po tak długiej nieobecności? Ciężko, ale postaram się coś wymyślić.
Dawniej częściej zaglądałam tutaj, pisałam notki, dodawałam najnowsze linki do stron, na których czesto bywam. Ten blog miał kiedyś serce, które biło z każdej notki. Potem, niestety, z biegiem czasu te wpisy stawały się czysto zdawkowym tekstem, takim... mało wartościowym. Bo przeciez któż lubi czytać o tym, jaki krem kupiłam sobie w drogerii? (komentarz mojego faceta).
Postaram się teraz "odświeżyć" tą stronę i w miarę możliwości przelać coś tutaj, jeśli oczywiście uda mi się ubrać to pięknie w słowa. Nie mam aż tak wielkiej chęci do pisania jak Marta i tez nie czerpię z tego większych przyjemności, bo to nie moja działka, ale czasem mam ochotę coś naskrobać i poczytać co o tym sądzicie.
Teraz mam troche więcej czasu niż wcześniej, bo obowiązek odbywania praktyk w salonie kosmetycznym został przerwany na okres 2 tygodni, więc mam nadzieję, że zasiądę nad jakąś notką.
22 czerwca mieliścy 4 rocznicę :) tak, to już 4 latka minęły :)
2008-07-22 22:43:38 skomentuj (1) Valentine's Day
Chociaz czasem nie wychodzi staramy się mieć Dzień Zakochanych codzień. Nie zawsze wszystko idzie po naszej mysli, nawet jeśli z całego serca pragniemy by wszystko ułożyło sie wg. planu. Niestety los płata figle i niestety przewidzieć niektórych rzeczy nie możemy... najważnejsze to wyjść cało z opresji i nie dać się złej mocy :D Czasem los sprzyja... jest nam przychylny... i jest naprawdę super... niezawsze tak jest. Nasz los dał nam więcej spokoju dzisiaj... nutkę romantyzmu... pełno śmiechu... i co najwazniejsze... poczucia, że jest się kochanym przez drugą osobę. Razem w okolicznej kawiarence... w romantycznym nastroju... blasku świec i delikatnej muzyce wreszcie moglismy sobie spojrzeć w oczy... w szarym świecie często nie ma na to czasu... Dzisiejszy dzień był bardzo smaczny :) pachniał pizzą :) był słodki jak szarlotka... z dreszczykiem jak lody śmietankowe... delikatny jak bita smietana... aromatyczny jak cappuchino waniliowe... Resztę przyjemności zostawiamy na jutro...
... i pojutrze też.... 2008-02-15 01:14:56 skomentuj (2) suicide Czy ktoś z Was zna jakis sposób na szybkie i bezbolesne odejście z tego świata.... ? 2008-01-13 16:30:12 skomentuj (4) Małe podsumowanie roku 2007
No ten rok był bardzo urodziwy :] więcej upadków niż podskoków :(
Matura - zdana!
Pierwsza praca - troche nie wyszło!
Promocje - dużo stresu!
Wakacje - ciągle w biegu... jakaś wojna, Morze - Dziwnów - fajnie na maxa było :]
Nowa szkoła - taka jak chciałam, spełniam marzenia, choć trudno czasem podołać dermatologii :)
Miłość - raz na wozie raz pod wozem... bardziej pod wozem... mechanik by się przydał :)
Zdrowie - 100% satysfakcji!
Nauka jazdy "L" - w prawdzie 1 egzamin był nie zdany w tym roku, 5 listopada, ale zdałam ładnie 5 stycznia :] jestem z siebie dumna :]
Święta - byłam kłębkiem nerwów w Wigilię, a reszte świąt spędziłam u Kuby :) Sylwester - szampan został wystrzelony na molo w Kołobrzegu wśród innych witających nowy rok! Wyjazd ze znajomymi się udał. Poznaliśmy następną parę na medal - Hubert i Aga :] 4 lata razem :) 2008-01-08 21:58:31 skomentuj (1) Hey child stay wild.... Hej! Wiem, że ubogo troszkę na tym blogu... nic nie piszę...ani widu, ani słychu :) Ale teraz w skrócie postaram się nadrobić :) ale muszę przyznać, że nie napiszę o wszystkim, ponieważ zaglądają tu niepożądane osoby :) i nie chcę żeby za dużo wiedziały :) - Zaczęła się szkoła. Mam nowe znajomości. Już w piątek impreza, urodzinki Marty :) No ogólnie to jeśli chodzi o szkołę to spełniam swoje mniejsze marzenia, bo stwierdziłam, że życie jest za krótkie :) Aha i wymazałam swoją sierpniową gafę i czekam na przelew pieniędzy za szkołę :) - Szkoła - Dermatologia! Tragedia! Dermatologia dermatologią ale wykładowca tragiczny! - W Nike już nie pracuję, bo głupie kierownictwo. No i jak na moje (nie)szczęście, zwolnili tą głupią kierowniczke po tym jak ja się zwolniłam :/ - Dorabiałąm sobie na promocjach :) raz z Kamilą, a raz sama. Teraz tez mogłam isć na promocję ale niezbyt dobrze się czuję. Coś się ze mną źle dzieje :( Dziś prawie zemdlałam :/ - Stan moich włosów się poprawił. Już nie wypadają i nie kruszą się tak mocno. Nie będę łysa :) - Jeśli chodzi o sprawy sercowe to nie zamierzam się rozpisywać. - Październik (o dziwo bo był to zawsze wrzesień) zapowiada się imprezowy! - Oczko Martusi, szczęśliwe 21 :) w Akumulatorach :) - 17 Natalki w Charyzmie :) - 40 mojego tatusia na sali w Luboniu, u strażaków :) - No i mam dzieło sztuki na oknie :) Stworzyłam je razem z mamą :) przecudownie bajeczne zasłony. Zupełnie jak w pokoiku księżniczki :) - Było troche problemu w ten weekend przez moje rzeczy, a dokładnie przez nowo-poznaną koleżankę, która je ze sobą zabrała. Ale już jest wszystko w porządko. Jutro odbieram ubranka :) - No i coś co uważałam za zło konieczne, zaradziłam w jedno popołudnie. Otóż chodzi mi tu o buty na zimę :) są śliczne (przynajmniej dla mnie)!! - No i znalazłam świetne buty na pracownię, ale jak na moje (nie)szczęście nie było mojego rozmiaru :/ - No i moim najbliższym marzeniem to dostać się znów do komisji wyborczej :) bo w zeszłym roku mi się podobało :)) - 2 tyg temu byłam na grzybobraniu z rodziną i znajomymi. Ogólnie mieliśmy świetną pogodę. Las, ta cisza i spokój to coś pięknego :) Chodząc po lesie narobiłam dużo zdjęć muchomorkom w pięknych czerwonych kapeluszach :) 2007-10-02 22:53:29 skomentuj (5) Work No więc jestem ostatnio troche off-line, ponieważ zaczęłam pracę w sklepie sportowym Nike w Starym Browarze. Nie jest to oczywiście praca moich marzeń, ale liczy się przyjazne środowisko współpracowników i ogólnie miła atmosfera na stanowisku no i w końcu stałe dochody, które przydadzą się od października :). Pracuję od niedawna, a tak szybko się przyzwyczaiłam do tych osób! Poznałam dużo ciekawych i różnych ludzi. Kierowniczkę mamy bombową :) Magda jest boska :) Dziś poznałam Agnieszkę, przyszła do mnie sama i zagadała. Już wkrótce utworzy się nowa załoga sklepu Nike, w tym ja. Ale będzie dobrze :) Codziennie muszę się zmagać z humorami innych. Ale zawsze chodzę usmiechnięta i nie zrażam się do wymagających klijentów. Dużo obcokrajowców się tam przewija, każdy chce uzyskać jaknajwięcej informacji o danym produkcie, a ja gadam i się produkuję i mimo, że potem ktoś tego nie kupi to i tak jestem zadowolona, że ktoś z chęcią wysłuchał tego co mam do powiedzenia. Trochę wysiłku, usmiechu i życzliwości to cała moja praca! Poznałam ten sklep "od kuchni". Teraz już wiem, co czuje sprzedawca. Zawsze byłam tylko tym, co kupuje. W życiu bym nie pomyślała, że buty mogą mieć jakieś systemy :) Nigdy nie zwracałam na takie coś uwagi. Teraz idąc do sklepu sportowego wiedziałabym o co zapytać :) albo sama zorientować się z jakim produktem mam do czynienia... bla... bla... bla A co do oferowania produktów to zostałam konsultantką w Oriflame. Wiadomości na temat właściwości kosmetyków i ich aplikowania przydadzą mi się w przyszłości... niedalekiej przyszłości. A teraz wracając z pracy siadamy sobie z mamą w fotelach i "Jak było w pracy?" :D 2007-08-28 23:09:19 skomentuj (0) Jest już ciemno, ale.... "Wiesz. Zaufaj mi, jak chcesz. Zaczaruj mnie, jak chcesz. Pokochaj, kiedy ja, sam ze sobą kłócę się. Oddychaj dla mnie. Spójrz czasem w oczy me. Zastanów się. No zastanów się!! I... Chodź tu do mnie, poczuj się swobodnie, przy mnie bądź, aaa, przy mnie bądź. A teraz chodź tu do mnie, poczuj się swobodnie, przy mnie bądź, aaa, przy mnie bądź" Oto kawałek piosenki Feel: A gdy jest już ciemno.mp3 Uwielbiam tą piosenkę. Miło mi sie kojarzy. Nawet jak jeździłam "L" to sobie śpiewałam za kółkiem na cały głos :D A co do "L" to 5 listopada mam egzamin państwowy, ho ho :D A, i praca jest :) wprawdzie cholernie blisko jest (tzn. będzie) gorący punkt, a może garbaty? [Ania]: (krzyk) Aaaaaaaaaaaa! [Mama]: Co? Pająk? [Ania]: Tak! Spuszcza się na łóżko! Aaaaa!! Spuszczał się, rzecz jasna, po swojej pajęczynce :) 2007-08-23 00:16:10 skomentuj (2) Taki weekend :D Zaraz chyba wysikam wszystkie płyny z organizmu :) Ten weekend mimo pozorów minął bardzo spokojnie. Otóż w piątek nic takiego się nie wydarzyło na jazdach, tzn zawracanie i parkowanie i takie tam. Łuk wychodzi mi znakomicie :) Kuba przyszedł dopiero przed 23. Zmęczony po pracy. Oglądaliśmy film. Ciekawą komedię z Ice Cube'm :) A w sobotę wyprawiałam imieninki dla rodzinki. Grill i te sprawy, wymęczona, znalazłam jeszcze trochę sił na baraszkowanie z moim Mężem w łóżku :) ale ogólnie było cicho. Moja Julka była zachwycona bo pomalowałam jej paznokcie na wszystkie kolory tęczy. Najbardziej podobał jej się żółty. Dobry wybór bo to mój ulubiony kolor. Mój mąż mało co się mną interesuje. Oczywiście kocha mnie najmocniej na świecie, ale błagania o grę go nie wzruszyły i musiałam się domagać :( Normalnie o tej porze pewnie bym się jeszcze z nim miziała na łóżku, oglądałam f8ilm lub robiła mu kolację, ale tak nie jest. Samotnie surfuję po necie, z nudów piszę tą notkę. Jedyna akcja na dziś to pomalowanie paznokci mamie, bo mój wzorek jej się bardzo spodobał :) Brakuje mi pomarańczowego lakieru do paznokci, Kuba mi wynalazł nowy pomysł na wzorek więc tak owy kolorek będzie mi potrzebny :) A dziś była wizyta pewnej osoby w moim domu. Nie była to miła wizyta, bo ta osoba bardzo mnie obraziła miesiąc temu. I nie mam ochoty jej oglądać przez najbliższy czas! Bo ja sobie nie pozwolę tak na mnie mówić :/ A tu widzicie moje pazurki :) ładne nie?Zamierzam założyć photobloga ze zdjęciami moich wyczynów na paznokciach, bo znalazłam ostatnio blog laski, która umie zdziałać cuda na paznokciach :) ![]() Zdjęcie troche cienkie bo mi sie nie udało :) 2007-07-29 22:17:08 skomentuj (2) |
|