księga gości


2010
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
styczeń
2009
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
2008
lipiec
luty
styczeń
2007
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec



my photos
Tagged
Mój photoblog

koledzy
Stany
europejskiwolontariusz
state of the art
Przemek

Pomóż!! Nie bądź żyła!
Polskie Serce
PaJaCyK

koleżanki
hold me for a while
lagrima
nadzieja224
oddech-nadzieji
pojemność2400
Adirra
Mała mi :)
z-b-n
Drobiazgowa
makda
erotyczny
moj-i-tylko-moj-swiat
sweet-butterfly
biedr-ona-pstra
Edyta.
laski-chicago
bleenky
happiness and loneliness
Alinka
Niech pachnie wanilią
witch-craft
Edyta

Tam wchodzę
ORIFLAME
Ecco holiday
ARABIA
poczta WP
Popolsku teksty
Texty piosenek
Bramka sms
inteligo
pracuj.pl
allegro.pl
radio
Strona o miłości
Sms'y
Popcorn
Kobieta
między nami kobietami
polki


Tagi

aquariuss


Kocham Cię
"Tak bardzo chciałbym, żeby jutro mogło się to zmienić, żebym mógł dać Ci to co chcę Ci dawać i dostać to od Ciebie. Tak bardzo chciałem dzisiaj Ci powiedzieć, że mowie Ci co chcesz usłyszeć i mówię to dla Ciebie! Tak mocno chciałem Twoich oczu, Twojej skóry, tak bardzo chciałem Twoich dłoni, tak mocno czułem to, tak bardziej chciałem obok być, nie myśleć ile to kosztuje, tak mocno czułem to. Tak bardzo byłaś mi potrzeba, tak bardzo chciałem być, potrzebny ci, niezbędny, tak jak Ty mi do dziś, tak bardzo byłaś jedna, jak nigdy, nigdy nikt, tak bardzo mocno chciałem z Tobą żyć , tak mocno byłem pewny, czekałem kiedy powiesz mi, że jesteś dla mnie, jesteś ze mną, że ja i Ty to coś, co jest na pewno, ze jest na prawdę, że to co było między nami wciąż jest i wciąż jest ważne i…

Nie ma Cię gdy moje życie spada w dół i, nie ma Cię gdy wszystko łamie się na pół, i nie ma Cię i nie wiem już gdzie jesteś, ale dobrze, że nie wiesz co u mnie, bo pękło by Ci serce.
Nie ma Cię gdy moje życie spada w dół i, nie ma Cię gdy wszystko łamie się na pół, ale kocham Cię! kocham! wciąż Cię kocham kurwa, i nie znam już innych słów, to jest zbyt trudne.

A gdy moja miłość zgaśnie, gdy naprawdę będę chciał iść sam. Gdy bez Ciebie będzie łatwiej, gdy bez Ciebie będę mógł być tam, gdzie mieliśmy iść razem -
zawsze, gdy przestaniesz tak naprawdę znaczyć już cokolwiek dla mnie. Gdy przestanę myśleć o czym myślisz i gdzie idziesz, gdy to stanie sie nieodwracalne gdy stąd wyjdziesz, gdy nie będę juz tak bardzo chciał Cię widzieć, gdy nie będę chciał Cię słuchać, gdy nie będę z Tobą milczeć, gdy nie będziesz czuła do mnie tego już tak mocno, gdy pomyślisz, że chcesz iść gdzieś, nie chcesz zostać, jeśli mimo wątpliwości to nie będzie proste, nie będzie intuicyjne, coś innego będzie dobre. Jeśli będę musiał się odwrócić i to co czuje zniszczyć, nie móc o tym mówić, jeśli będę musiał poczuć tak, musisz zrozumieć to będzie koniec nas, koniec, dziś tak to czuję, bo.."


link do piosenki

http://www.youtube.com/watch?v=k9AKgvEWqd4



2010-09-07 14:00:44 skomentuj (0)
Dublin

No wiec tak, jestem tutaj juz przeszlo miesiac. Sama nie wiem jak ten czas tak szybko mija, ale w kazdym razie dzien goni za dniem. Musze przyzac ze duuuzo sie zmienilo. Kazdy dzien praktycznie sprawia, ze moge odkryc cos nowego, nie tylko w swoim "zwiazku" ale i w moim prywatnym zyciu.

Zaczelam wysylac CV-ki do salonow kosmetycznych. Bylam na rozmowie a pozniej na 3-dniowym "treningu". Mialam okazje poznac irlandzkie metody. Ulatwieniem byly dwie polki pracujace tam jako kosmetyczki oraz przemila Litwinka. Irlandzki akcent jest przecudny. Podobno Anglika nie zrozumiesz, a Irlandczyka juz wogole. Odbieralam tel w salonie, zestresowanagorzej niz przed egzaminem. Otwieralam drzwi klientkom, za kazdym razem jak widzialam Irlandke zastanawialam sie i pytalam sama siebie :"no i czym mnie teraz zabijesz?". Prosilam wiele razy o powtorzenie. Czasami dzialalo :) Raz robilam jednej starszej Irlandce manicure. Miala bandaz na rece, zapytalam sie jej co sie stalo, wiec rozpedzila sie zbytnio o swojej historii, a na koniec rzekla: "oh, dear, i know u dont understan anything". Haha, powiedzialam, ze staram sie zrozumiec. Raz przyszla do salonu taka niesmiala dziewczyna, bardzo ladna, lamanym angielskim powiedziala ze chcialaby cos zrobic ze swoimi paznokciami bo idzie na wesele. Kiedy umawialam ja na manicure poprosilam o jej imie. Wogle nie zrozumialam, po czym patrze a ona szuka cos w torebce i wyjela dowod osobisty... polski. "Ach, Irena, teraz juz wiem. To w takim razie zapraszam we wtorek na 19". Bardzo sie ucieszyla :)  Niestety szefowa, jak na szefowa przystalo, Irlandka, zgroza niesamowita. Potwierdzila moje uprzedzenia co do znienawidzonych przeze mnie Irlandczykow, po nie udanych probach w urzedzie. Do tej pory nie udalo mi sie uzyskac numeru PPS, czyli takie cos jak u nas NIP czy PESEL. Niestety pracy nie dostalam, tylko pare napiwkow, czyli jakies 20 euro w sumie. Na szczescie znow sie czegos nauczylam. Przelamalam pewna bariere. Wyszlam z domu, nareszcie. Podroz autobusem, niezla frajda. Naciskam na te autobusy bo one sa niezwykle :) Zakupy... obok salonu znajdowal sie maly sklepik. Wchodzilam tam, zeby kupic sobie cos do jedzenia. Sprzedawali tam hindusi. Zawsze wchodzilam ubrana w jeansy i bluze, ale raz Agnieszka wyslala mnie po reczniki papierowe. I tak weszlam do tego sklepu ubrana na czarno (tutaj kazdy nosi czarne ubranie do pracy, nie wiem dlaczego) w butach na obcasach i spodniach z kantem w rozmiarze 8 :) kupone za 5 euro w Dunnes Stores :) Bylam w szoku, ze mieszcze sie juz w rzeczy o 2 rozmiary mniejsze hehe :) wiec ubrana w stroj "do pracy" weszlam do sklepu niczym nimfa. Boskie uczucie. Mialam na sobie spojrzenia wszystkich. Prezentowalam sie swietnie. Te czarne spodnie tez maja swoja historie. W pierwszy dzien Gevine pojechal ze mna zebym sie nie zgubila. Odstawil na miejsce i wrocil do domu. Ja przyszlam do pracy w jeansach i czarnej koszuli. Zadzwonila szefowa, Kate: "Ann, i know u r wearing jeans today, go for shopping to buy some black pants for u and come back". Wow, az mi sie cisnienie podnioslo. Zadzwonilam do Gevina ze ma wracac. Ten zszokowany, bo co dopiero wysiadl z autobusu. No ale wrocil i pojechalismy na zakupy. Do damskiej przymierzalni nie mogl wejsc wiec nie mialam innego wyboru jak poprosic o pomoc Irlandke w przymierzaniu spodni. Hehehe..

Przelomowym dniem byl 4 lipca, dokladnie miesiac jak jestem w Dublinie. Gevine umowil sie z Markiem, ze beda grali na ulicy na bebnach. Poszlam razem z nimi. Kiedy juz sie rozsiedli na ulicy cos a'la poznanski deptak tylko ze wiekszej, okazalo sie ze nie moge siedziec z nimi, bo jestem jedyna dziewczyna i to zle wyglada, wiec jednym slowem "musialam isc" sobie pochodzic. Wkurwiona na caly swiat obrocilam sie na piecie, mimo, ze Marek nalegal zebym zostala. Jak moglam zostac jak Gevine patrzyl krzywym wzrokiem. Dzikus. PO ok 30 min zadzwonil Gevine, ze mam mu kupic plaster bo przecial sobie palec i leci mu krew. Jeszcze bardziej sie wkurzylam, bo jak trwoga to do Boga? Kiedy przyszlam na miejsce zauwazylam ze dosiadl sie do nich jeszcze jeden Polak, Michal, rowniez z bebnem. Zapytalam sie (Aczkolwiek wiem ze to glupie) czy moge sie dosiasc do nich. O dziwo moglam. I co sie stalo? Nagle ludzie zaczeli przystawac i klaskac. Jakas para usiadla kolo nas na ulicy i zaczela sie wyginac "niby tanczyc". Posypaly sie pieniadze, ludzie sie cieszyli, tanczyli. Dzieci robily fikolki i klaskaly w rytm afrykanskich rytmow. Bylo bardzo cieplo. Sloneczko grzalo niesamowicie. Poprawil mi sie humor. Nagle patrze a Michal (Misza) wstal i wita sie z jakas dziewczyna. Laska z poczatku wydala mi sie zagrozeniem niczym miss swiata, ale to nie dlatego ze miala jakis "skromny" top z ktorego wylewaja sie cycki, ani nie dlatego ze miala mini do pol posladkow, ale tylko dlatego ze miala DREDY. Tylko Bog wie, co wtedy moj dzikus sobie pomyslal. Jedno jest pewne, chcial poznac ja blizej. Stwierdzilam, ze z "wrogiem" trzeba sie zaprzyjaznic wiec zagadalam i szybko znalazlysmy wspolny kontakt. Magda bo tak ma na imie, ma nietypowy styl ubierania sie lecz bardzo typowy dla mojego dzikusa. Po jakims czasie Misza znowu wstal i wyszedl na srodek. Zauwazylam ze znow sie z kims wita. Tym razem byl to facet, ktory wygladal na bezdomnego, a pozniej jak sie okazalo, faktycznie byl bezdomny. Ma na imie James. Jest Anglikiem. Jest bardzo spokojnym facetem, nie za czesto z nim gadam. Okazalo sie ze on tez ma beben. Wiec juz 4 bebenki. Bylam w szoku, ze udalo im sie szybko zgrac. Po jakims czasie zmienilismy miejsce na TEMPLE BAR. Tam jest wiecej ludzi i pubow. Rozlozylismy sie ze swoimi tobolkami. Poszlam z Magda na zakupy. Mialam okazje spalic sobie z nia skreconego papierosa. Oh... juz miesiac nie mialam fajki w ustach. Scielo mnie z nog i lekki szum. Tyton naprawde mocny. Poczulam sie na chwile "wolna". Gevine nie lubi jak pale papierosy wiec palilysmy w jakiejs bramie z dala od niego. Pieniedzy przybywalo, a ludzie zaczeli tworzyc krag wogol nas, zaczeli tanczyc i klaskac. Magda zakupila nietypowe przedmioty do tanca: dwie pary dlugich kolorowych skarpet i 4 pilki do tenisa. Do kazdej skarpetki wlozyla jedna pilke i zaczela wywijac na rozne strony. Wygladalo to nieziemsko. Lecz wciaz mialam w glowie mysli mojego dzikusa. Byl nia zachwycony. A we mnie az sie grzalo. Ale nic nie mowilam. Bardzo lubie Magde ale zachowanie Gevina pozostaje do zyczenia. Ciekawe co by bylo jakby zamiast Magdy przyszedl Malick, ciekawe czy tez bylby taki szczesliwy. Wogle to Gevine jest taki zazdrosny o Malicka, ze masakra. O Kube tez. Zaczeli sie sciemniac. POdeszla do nas grupa rockmanow i zapytali sie czy moga sie dolaczyc. To juz poprostu wzbudzilo we mnie takie emocje, jak nigdy dotad. 4 bebny afrykanskie, 3 gitary: dwie elektryczne i jedna akustyczna, harmonijki i tamburyny. Wiec z tym wszystkim stworzyli taka grupe ze az dech zapieralo. Ludzie nie mogli sie napatrzec. Stanelam sobie pod sciana i zaczeli do mnie podchodzic rozni ludzie. Poznalam milego kolesia z Costa Rici. Dolaczyl jeszcze do nas jeden Irlandczyk i po chwili palilismy sobie razem haszysz z gandzia. To byl chyba najlepszy blant jaki palilam w zyciu. To byl swietny dzien. Nie zapomne go.
Pozniej tydzien minal jak zawsze, czyli siedzialam w domu i czekalam na Gevina, ogladalismy filmy, klocilismy sie, smialismy sie i tak w kolko. Upieklam placek. W jeden dzien umowil sie z Markiem, Jamesem i Misza nad morzem zeby pocwiczyc granie wiec pojechalam z nim. Cudowny widok na statki, zapach morza. Sloneczko dodawalo uroku a wiatr go zabieral, ale mimo wszystko bylo fajnie. Pod koniec dnia rowniez spalilismy sobie blanta.

Ogolnie to piosenki tego tygodnia to "WAKA WAKA" - SHAKIRY i Admiral T - "Instinct" :)

Nastepny weekend czyli 10 i 11 lipca opisze jutro bo dzisiaj juz mi sie nie chce :) 










Tagi: praca, euro, dublin, dredy
2010-07-12 20:09:45 skomentuj (2)
tydzien w irlandii

Juz tydzien minal jak tutaj jestem. Czuje sie strasznie! Gardlo mi nawala i kaszel mnie dusi. Siedze caly czas w lozku, po domu chodze w ubrana w pizame i szlafrok. Wczoraj zrobilam sobie wiecej przyjemnosci w postaci dluzszego goracego prysznica. Zrobilam sobie masaz stop, henne. Gevine spal caly dzien, bo zle sie czul a ja umieralam z nudow. Juz nie moge sie doczekac jak wyjde z domu. Dzisiaj jest pogoda w miare ladna. Mam nadzieje, ze jak Gege wroci z pracy dzisiaj to wyjdziemy gdzies na miasto. Jutro juz niedziela. Caly dzien dla siebie. Oby sloneczko bylo.
Chyba mieszkam w jakiejs Chinskiej dzielnicy, bo po chodniku sami skosni chodza.
Musze sobie dzisiaj poprawic jakos humorek. Bo zalamka totalna. Wiem, ze to minie jak zaczne pracowac. Pomaluje sobie paznokcie u stop :) zdejme tipsy :) Teraz Gege pracuje na dwie zmiany, jest bardzo przemeczony. A ja go oczywiscie wspieram.
Ostatnio budzac sie pierwsze co uslyszalam to :"Kocham Cie bardzo". To bylo baaardzo slodkie.
Nawet mi sie tutaj jesc nie chce jak widze to ich irlandzkie jedzenie. W Polsce zdecydowanie lepsze. Dobrze, ze chociaz herbate kupilismy w Polsce. Picie herbatki bardzo przypomina mi moj dom.
Mervin przyniosl gruszki. Chyba sobie jedna zjem.
Gege jest taki goracy, ze czasami wydaje mi sie ze oddaje cale swoje mauretanskie cieplo, ktore chlonal przez 18 lat na Mauritiusie. Heh... Ma takie delikatne cialo. Jak na Skate'a ma bardzo ladne nogi :) hehe tylko klika blizn :) hehe...
Kupilam sobie w aptece wode utleniona. Wyglada jak syrop na kaszel... hehe...
Oh my Barbie jest w pracy :) jaki zadowolony, kupil sobie nowy perfum. Szczesliwy jak nic, bo w Polsce byl drozszy :) Dzis posprzatal w pokoju jak zmywalam nacznia. Bylam w szoku.
Cos czuje, ze nici z wyjscia dzisiaj. Napewno bedzie zmeczony. Wiec chyba nie ma co sie szykowac. Za 4 godz powinien byc. Mam 4 godz tylko dla siebie. Nawet Mervina nie ma w domu, wiec moge na golaska biegac po mieszkaniu :) a moge nawet bez kapciuszkow bo wykladziny sa wszedzie :) hahahaha
JA CHCE ISC JUZ DO PRACY!!!!!!!!!!!! Chce miec juz wlasne pieniadze!!! Gevin dal mi 200 euro ale nie zamierzam ich wydac, bo chce miec swoje!!!
Hehehe... wczoraj z nudow zaczelam ogladac nowy portal randkowy dla polakow w irlandii hehehe. Ktos by sobie pomyslal... cala Ania. Ale nie, bo zaskocze :) Nie zaozylam sobie konta i nie mam zamiaru :) hehe
Rodzice juz przestali tesknic bo wcale sie nie odzywaja. Dobrze to wiedziec. Jest tak jak myslalam, cieszyli sie z mojego wyjazdu. Dlatego tak szybko mi wszystko kupili. Mysleli bardzo "praktycznie". No ale coz, przynajmniej mam pewnosc teraz ze uszczesliwilam swoich staruszkow chociaz troche.
3 dni temu bylam nad morzem. Czekalam az Gevine skonczy prace. Chodzilam roznymi uliczkami. Milalam przeroznych ludzi. Jedna pani usmiechnela sie do mnie. Minelam tez chlopaka i dziewczyne. Chyba byli nacpani, dziewczyna miala cala zakrwawiona twarz i dres brudny od krwi. Zrobilo mi sie zimno, poszlam do centrum handlowego. Widzialam jak ochroniarze sila wypchneli bezdomnego pijusa na zewnatrz. Prawie sie przewrocil. U nas w Polsce musieliby go ladnie przeprosic za to ze musi on opuscic centrum handlowe. Afro rodziny, hindu rodziny, irish rodziny, arab rodziny...

Ostatnio jak bylam z Gege w Tesco, taki slodki murzynek siedzial w koszyku na zakupy razem ze swoja siostra. Popatrzyl na Gevina i powiedzial "hey, whats up?" hehe to bylo zabawne. Jazda dwupietrowym autobusem to dopiero zabawa :) hehe tutaj tylko takie sa :) najbardziej mnie wkurza, ze tutaj wszyscy bez swiatel jezdza.

Chyba sobie porysuje troche. Znalazlam duzo kredek i pisakow w Gevina szufladzie :) Kupilam sobie Cosmopolitan irlandzki. Jest dwa razy grubszy niz polski. I byla jeszcze ksiazka gratis. Dictionary pojdzie w ruch :) naucze sie wiecej slowek hehe...

Wczoraj wieczorem ogladalam z Gevinem film "moj chlopak sie zeni" hehe... cos o ty wiem, az za dobrze...





2010-06-12 17:26:55 skomentuj (0)
Dublin
Moje marzenia sie spelniaja. Zamieszkalismy razem... u niego... w Dublinie. Teraz jestem z kims kto szaleje za mna a ja za nim. Jak dobrze pojdzie to za tydzien pojde do pracy i bede mogla pomagac mojemu skarbowi :* Mamy duzo planow i bedziemy je realizowac. Tak sie ciesze, ze mige byc z nim przez caly czas. Dba o kazdy szczegol zeby mi bylo dobrze, zebym nie tesknila. Zrobilismy duze zakupy w polskim sklepie. Faktycznie jest tutaj mnostwo polakow. Jest tutaj mnostwo ludzi. Poznan to jest nic. Tutaj sa wszyscy... caly swiat. Z okna widze ludzi najrozniejszych ras. Kazdy gada w swoim jezyku i jest naprawde kolorowo. Hehehe nawet bylam na czarnym rynku hehehe...
Nasz pokoj nie jest za duzy ale za to bardzo przytulny :) Jest duze lozko, brazowo-biala posciel w biale i turkusowe znaczki. Sama ja wybralam :) na scianach sa plakaty rokowych zespolow hehehe :)
Narazie gotuje Gevine. Dobrze mu to wychodzi :) u mnie w domu tez cos ugotowal. Rodzicom bardzo smakowalo indyjskie jedzonko. Nauczylam sie robic placki tortilla :) hehe Zabralam Gevina na impreze do Terytorium. Wszystkie laski sie za nim ogladaly. Nawet faceci spogladali ukradkiem. Hehehe... bylismy razem z Basia, Ewa, Iwona i Lukaszem. Bylo czadowo. Do domu wrocilismy o 5 rano. Gevine pomogl mi sie pakowac, dopilnowal wszystkiego. Jest taki odpowiedzialny. Czuje sie przy nim bardzo bezpieczna. Jest bardzo inteligentny i bystry. Szybko sie uczy polskiego. Jestem bardzo dumna z mojego Gege :* Dzisiaj wstalam o 7... Gevine szykowal sie do pracy. Teraz jest 9... powoli musze zaczac sie szykowac. Troche boli mnie gardlo i  glowa. To przez zmiane klimatu. Tutaj jest jak nad morzem :) hehe nawet mewy teraz slysze hehe. Mam chyba 3 koscioly blisko domu. Z okna widze market pelen swiezych owocow i warzyw. Jutro ide wyrobic sobie numer pps i konto w banku. Mam nadzieje, ze wszystko pojdzie pomyslnie. Za 2,5 godz my rasta man wraca z pracy. Pomyslec sobie, ze mieszkam teraz w pokoju, ktory moglam ogladac przez kamere w internecie. A teraz wszystko w realu. Juz tesknie za moim czekoladkiem :) hehehe... Czarne wlosy i czarne oczy... rozpalaja mnie do czerwonosci hehe.. Jest taki romantyczny :) oszukal mnie, bo wczesniej powiedzial, ze Romeo to z niego nie jest. Hehehe... ale to ze o 23 w nocy kupil mi biala roze na rondzie kaponiera i uklakl przy wszystkich to sie nie liczy? :)  Pierscionek na serdecznym paluszku tez o tym swiadczy, ze jest bardzo romantyczny! Ale najbardziej szalane bylo jak zobaczylam go na lotnisku w bialej koszulce z napisem I LOVE ANIA!!! Uwielbiam jego dotyk. Lubie jak caluje mnie w czolo.. to takie slodkie! Caluje moje rece. Jest bardzo kulturalny. Ale mimo wszystko toleruje moje wyglupy. Uwielbiam z nim szalec. Mimo, ze jego kultura nie pozwala na niektore rzeczy, przymyka oko na pewne sprawy. Za to tez go bardzo kocham. Ciesze sie, ze go spotkalam. Marzylismy o spotkaniu, a teraz juz mieszkamy razem. Bog chce naszej milosci, bo wszystko jak do tej pory jest idealne. Dzieki Gevine spojrzalam na swiat i innych ludzi z zupelnie innej perspektywy. Wiele mnie nauczyl przez tak krotki czas.
Chyba dostaje goraczki.
  

2010-06-07 10:27:54 skomentuj (0)
mm.. im in love... mmm...

Pod koniec lutego w wypadku samochodowym zginęla moja najlepsza koleżanka Hania. To byl dla mnie wielki szok, tymbardziej, ze jeszcze niedawno pochowalam Magdę. Znów lzy, znow smutek i żaloba w sercu!

Marzec? Oh... Pewnego dnia zadzwonil do mnie do pracy, że kupil bilety, ze przylatuje na 2 tygdonie do Polski. Liczy na moja pomoc w znalezieniu mieszkania dla nas. Bylam w szoku. Tak bardzo chcialam zeby przylecial. Przez tydzien szukalam mieszkania, chociażby pokoju.. NIC! Dobrze wiedzielismy, ze moi rodzice nie zgodzą się zeby byl u mnie przez te dwa tygodnie. Plakalam calymi dniami, dostalam nerwicy. Palilam jednego cmika za drugim. Odechcialo mi sie zyc. Pewnego ranka stanęlam przed mamą, puścily mi nerwy i powiedzialam jaki mam problem.
Powiedziala, ze juz zdązylam zepsuć jej dzien, ze ją denerwuję, ze mam spytac ojca... a ja wiedzialam z góry ze on sie na to nie zgodzi. Dwa dni potem, bez zadnej rozmowy otrzymalam pozytywną odpowiedz. W tym momencie bylam najszczęśliwszą osobą na świecie!

Kwiecień... święta byly tylko czekaniem na Niego... Nie moglam usiedzieć w miejscu, czulam motyle w brzuchu, robilo mi się slabo.
Nadszedl ten oczekiwany dzien, 5 kwietnia... lany poniedzialek.
O 11 pojechalam z rodzicami na lotnisko. Jadąc samochodem zauważylam, ze jego samolot juz przylecial. Wbieglam do budynku jak szalona... rozglądalam się nerwowo. Żadnej czekolady. Aż w koncu patrzę... jest! Dzwonil do mnie... Odwrócil sie i zauwazyl mnie, wpadlam mu w ramiona a serce bilo mi jak szalone! Nogi ugiely mi sie gdy poczulam zapach jego perfum. Byl ubrany na SKate'a. Spod szarej czapki wystawaly dlugie czarne wlosy. "Jaki on ciemny" - pomyslalam. Jedyne co potrafilam z siebie wykrztusic to "Hi, how was flight?". Ręce trzęsly mi się strasznie. Zaproponowalam pomoc w niesieniu torby. Moi rodzice byli równiez zaskoczeni, ze jest ciemniejszy niz mysleli.
Gdy znalezlismy sie w moim pokoju, przytulil mnie mocno. Caly pokoj wypelnil sie zapachem jego perfum. Woń ta wirowala mi w glowie, mialam ochotę zemdleć. Ale bylo to cudowne uczucie. Teraz moglam go dotknąć, lecz nie mialam odwagi. Nie bylam w stanie nawet spojrzeć mu się glęboko w oczy. Lezelismy chwile obok siebie na lozku, on caly czas sie na mnie patrzyl. Peszyl mnie tym. Jego wielkie ciemno-brązowe oczy pochlanialy mnie calą. Patrzylam na jego usta. Bylo mi wtedy raźniej. Zdjedlismy razem z moimi rodzicami obiad. Bylo bardzo świątecznie. Rodzice pojechali do babci a my zostalismy sami.

6 Kwietnia. Pojechalismy na wycieszke do Poznania :) Pokazalam mu Stary Rynek :) hehe oprowadzilam po centrum. Weszlam na chwile do biura podrózy aby zapytać w bilet na Mauritius :) ok 2 tys zl w jedną stronę :) hehe

Pierwszy tydzien jego wizyty nie byl za ciekawy. Klotnie przeplatane spotkaniami ze znajomymi. Bylo różnie, w większośći zle. Nie moglismy się zrozumieć. Znalazl zdjęcia Kuby, byl bardzo zazdrosny. Wyrzucilam wszystko. Dużo mi pomogl zebym mogla zapomnieć. Za to mu bardzo dziękuję.
Gevine chodzil ze mna do pracy. Klientki byly oczarowane :) robily sobie zdjecia z nim :) Gevine jezdzil sobie na deskorolce razem z Erykiem. Nawet skaleczyl sobie noge. Kupil Julce wielka lalke i misia dla Mikolaja. Pozniej jezdzil na desce razem z Julia i jej kolegami. Bylo duzo smiechu. Cala moja rodzina go polubila. Zadawali duzo pytań, oczywiście wszystko musialam tlumaczyc. Stwierdzilam, ze moj angielski jest fantastyczny. Doszlam do tego wniosku jednego wieczoru, kiedy to bylismy u znajomych i paliliśmy Gandzie. Musialam tlumaczyc dlaczego sie smiejemy zeby Gevine tez sie smial. Basia i Lukasz świetnie sie z nim dogadywali :) Spotkalismy sie jeszcze z Ewą i Iwoną. Bylo Fajnie. Moi rodzice zabrali nas na Malte na mini golfa a pozniej do restauracji. Zjechalam z Gevinem na torze saneczkowym. Byla jazda :) To byl cudowny dzien. Jednego dnia zrobili grila, strzelalismy z wiatrórki. Gevine kupil mojemu tacie wloskie wino, ktore razem wypilismy jednego wieczoru. Gevine opowiedzial o sobie moim rodzicom. Zrobilismy setki zdjęć :) Gevine byl zachwycony ze moi rodzice go tak bardzo polubili. Codziennie rano na śniadanie przygotowywalam mu platki Corn Flakes :) Jaki slodki byl widok mleka w kącikach jego ust w kolorze gorzkiej czekolady. Jego wielkie brązowe, lekko skośne oczy.
W Gevine odnalazlam wszystko czego chcialam. Milość przede wszystkim! Jestem taka szczęśliwa. Afryka + Indie + Chiny = Gevine. Mieszanka tych ras w jednym czlowieku.
Uczylam go polskiego. Szybko lapie :) No i znow ten francuski akcent. Gevine duzo nie różni się od Malicka w wyglądzie. To mnie najbardziej szokuje!!
W czasie kiedy Gevine byl, zdarzyla sie katastrofa lotnicza, żaloba narodowa. To tez utrudnilo wyjścia na miasto czy spotkania ze znajomymi. Pozniej wybuch wulkanu sprawil ze Gevine przedluzyl swoj pobyt o 10 dni. W tym czasie moi rodzice pojechali na tygodniową wycieczkę na Slovacje. Zostalam z Gevine sama na 4 dni. Ten czas byl fantastyczny. Zrobilismy spotkanie ze znajomymi. Palilismy szisze i maryśke :) strzelalismy z wiatrówki. Pozniej znów byliśmy na mini golfie z Basia i Lukaszem. Odwiedzila nas takze Kamila, bylam w szoku :) ale chyba nie przypadli sobie do gustu. Jednej nocy zadzwonil do domu Ashish... oddalam Gege sluchawkę i gadali chwilę. Bylo juz poźno w nocy kiedy zadzwonil. Bylam pewna na 100% kiedy wyswietlil sie angielski numer. Z Ashem już wszystko skończone.
Dostalam od niego pierścionek. Dawal mi go kilka razy :) w coraz to nowych miejscach. Mial to byc pierścionek zareczynowy, ale zaręczyny odbędą się na Mauritiusie w przyszlym roku, w czasie kiedy polecimy na ślub Mervina i Izy.
Odnalazlam prawdziwą milość. Jeszcze nigdy nie bylam taka szczesliwa. Jeszcze zaden facet nie pozwolil mi sie poczuć tak wyjątkowo. Przy nim czuję sie naprawdę kochana, piękna. To przy nim każdego dnia staję się lepszą osobą. Jeszcze nigdy nie widzialam tak bardzo zakochanej osoby. NIGDY! Gevine wpoil mi inne wartości, pokazal mi lepszą drogę do szczęścia. Dzięki mnie stal się prawdziwym facetem. Jestem pelna podziwu za jego poświęcenie.


Przyrzeklam mu coś wczoraj... to bylo jak podpisanie paktu z diablem.

Niedlugo zamieszkamy razem. Kocham Cię Gege :*















2010-05-11 16:08:22 skomentuj (0)
Rok 2009



 

Styczeń: Sylwester byl tragiczny. Wole go nie wspominać. O polnocy poczulam sie taka samotna i stwierdzilam ze juz tak bedzie dlugo. Ten miesiąc byl miesiącem rozmów, placzu, namiętności, tęsknoty, braku równowagi, niezdecydowania. W tym miesiącu walka ze sobą, ze swoimi uczuciami byla największa. 28 stycznia w moje urodziny bylam sama. Tzn bez niego. Juz od tego dnia poczulam wielką tęsknotę za moją prawdziwą milością. Niestety z jego strony sygnaly zaczely ginąć. Nigdy nie zapomnę tych nieprzespanych nocy. Plakalam w glos na Magdy ramieniu. Można powiedzieć, że to byl miesiąc bezsenności.
 

Luty: Odrzucenie, strach i placz. Tak moge określić swoje uczucia w tym miesiącu. Walentynki spędzilam razem z Kamilą i Anią, która przeszla 9 grudnia na Islam. Pozniej ze zlamanym sercem wyjechalam z cala rodziną w góry. Napady placzu, tabletki uspakajające, brak humoru i lęk. To juz byl koniec naszego związku. Juz wiedzialam, ze nie mam szans. Zalamalam sie psychicznie. W górach poznalam Bartka. Już bylo lepiej. Na chwile zapomnialam. Na chwile bylo dobrze. Ale tylko na chwilę. W górach bylam chora. Gorączka, gardlo, kaszel i katar.
 

Marzec: Miesiąc imprez, picia i palenia. Wpadlam w alkoholizm. Codziennie coś. 4 dni w tygodniu imprez. Nie wracalam do domu na noc. Palenie marihuany w ogromnych ilościach. Moj organizm się wykańczal. Szczegolnie po weekendzie w Zaniemyślu. Wyglądalam jak śmierć. Humor poprawiala mi gandzia i najróżniejszy alkohol. Moja mama to widziala. Martwila sie o mnie. Kupilam sobie 3 książki o Egipcie i Pakistanie. Kupilam też Bialą Masajkę. Zaczęlam skladać drewniane modele. Wszystko to z nerwów... dla relaksu.


Kwiecień : Święta Wielkanocne minęly szybko, prawie wcale ich nie poczulam. W kwietniu Magda przeprowadzila się do Anglii. 17 kwietnia wyruszylam do Gdańska na spotkanie z Iwoną. Poznalyśmy się w internecie. Po 3 latach postanowilysmy się spotkać. Spędzilam najlepszy weekend nad morzem w moim życiu :) dziękuję Ci Eve :* W kwadratowej poznalam Dzikuska, który powalil mnie tekstem:" Co Ty ze mną robisz, ze ja normalnie mysleć nie moge, sprawiasz, ze dziczeję na Twoj widok, jestes zajebista". Po natarczywym maraniu mnie dostal w ryj i od tego momentu mialam juz przezwisko WREDOTA :) W tym miesiącu zaczęly się moje choroby. Od 12 kwietnia organizm zacząl nawalać. W kwietniu poznalam Artura. On mogl liczyć tylko na bycie moim kolegą. Ale dziękuję Ci Ala za pomoc :) Imprezy nadal trwaly. Moi rodzice wyjechali na tydzień więc szaleństwo niemożliwe. Kamila u mnie nocowala. Pilysmy i zabawa do rana. Dziekuję Ci Kochana za swietny czas :*
 

Maj: Znow weekend nad morzem. Tym razem bylam 4 dni. Poznalam wielu nowych ludzi. Poznalam caly 3miasto. Chcialam zamieszkać w Gdyni razem z Iwoną, ale plany nie wypalily. Jeszcze bardziej zżylam się z Iwoną :) teraz bylo zupelnie inaczej :) tym razem pociąg za szybko odjechal. Wrocilam po tygodniu nad morze na nastepny weekend. Na stacje przyjechal po mnie Tomek, bo Iwona byla zajęta Davidem :) Ten weekend byl normalny :) ale zakupy w sklepie indyjskim byly :) No i spotkanie ze strażakiem w Kwadratowej. Pozniej jakaś randka na plaży w Sopocie. Zimno bylo. Nazar... chlopak z morza :) W maju poznalam Eliasza. Stwierdzilam, ze fajnie by go bylo poznać. Wtedy jeszcze nie wiedzialam, ze pare miesięcy później z nim zamieszkam i jak sie okaże... jest żonatym facetem :P

Czerwiec: Miesiąc Hubertowy i Grzesiowy :) Poznalam w tym miesiącu dwóch fajnych facetów, którzy naprawde zawrócili mi w glowie. Mialam nawet poważniejsze plany lecz pech sprawil, że wrócili do swoich bylych dziewczyn, Mart ;] ach, te imię będzie mnie wkurwiać do końca zycia :( W czerwcu mialam egzaminy w szkole. Byl stres, ale warto bylo. Pare miesięcy pozniej dowiedzialam się, że jako jedna z nielicznych zdalam :) Weekendy z Husseinem :) wspólne palenie :) no i "I know u want me" all the time :D Niezapomniana impreza w Alcatraz razem z Hubertem :) To bylo nasze drugie spotkanie. Wczesniej odwiedzil mnie w domu i to bylo naprawde mile spotkanie przy kawie :) W Gdansku na imprezie spotkalam sie z hiszpanem Willym ;] ciekawie... tym razem spędzilam 2 tygodnie w 3mieście :) więcej czasu spędzilam z Monią, z która chodzilam na plaże, zakupy i do kina :) no i oczywiście pod blok na cmiczka :) haha i moj slawny papieros w staniku :)
 
 

Lipiec: Dostalam pracę w salonie kosmetycznym. Niestety tylko miesięczne zastępstwo, ale już moglam się poczuć jak w prawdziwej pracy. Nabralam pewności siebie i wszystkie zabiegi wykonywalam sprawnie :) To byl też miesiąc imprez i szaleństw. Bylam w Lodzi na weekend u Grzesia. Tym razem rodzice zostawili mnie na 2 tygodnie :) W tym miesiącu poznałam Malicka :) Ten chlopak to dopiero zawrócil mi w glowie. Pierwszy raz umówilam się z czekoladką :) Przezylam wspanialy wieczór, noc razem z nim. To byl tak slodki i romantyczny czas, że nigdy go nie zapomnę. Od tamtego czasu cos się we mnie zmienilo. Nigdy nie zapomnę jak śpiewal francuskie piosenki... i ten francuski akcent...ach... Milo bylo obudzić się przy nim. Obudzić się i zobaczyć jak on na mnie patrzy tymi swoimi wielkimi brązowymi oczami. NIgdy nie zapomnę jego tekstów: "Ania, tutaj mogę latać", " Biegnij, a ja pobiegnę za Tobą", "Daj mi rękę, chcę zobaczyć jaka jesteś bialutka". Moja pierwsza noc w akademiku i to z nim... Po 2 tyg znów się spotkaliśmy. Tym razem Malick spal u mnie w domu, To byl swietny wieczór, noc i poranek. Zrobilismy sobie kolorowe drinki i tosty. Leżeliśmy sobie slodko na kanapie i oglądalismy tv. Grzebalam palcami w jego czarnych wlosach. Tym razem siostra zrobila mu francuskie warkoczyki. Wyglądal swietnie! Tańczylismy... ohhh... super :) No i jedna rzecz z wielu, której nie mogę tutaj opisać :P
 

Sierpień: Miesiąc ślubów. Znów mialam dużo pracy. Bardzo dużo sobie zarobilam :) Znów poczulam się pewniej. Imprezy u Basi, grile. W tym miesiącu pojechalam do Kolobrzegu aby poznać Eliasza :) Tak mu się spodobalam, że po tygodniu znalazl mi pracę i mieszkanie. W tym miesiącu poznalam hindusa. Przeprowadzilam sie do Kolobrzegu i zaczelam prace w salonie kosmetycznym w samym centrum Kolobrzegu. Kupilam sobie 2-gą część Bialej Masajki. Ciocia Danka urodzila malego Mikolaja :)

Wrzesień: 2 razy przyjechalam do Lubonia. Musialam zalatwić sobie lekarza i kupić sukienkę na wesele. Kiedy przyjezdzalam do Lubonia bylam nieosiągalna dla tych co nie umówili się wczesniej. To byl fajny czas. Kazda minuta byla ważna. Spotkania ze wszystkimi... Kamilką, Magdą, Basią, hindusem, Bartkiem. Czas wykorzystany co do sekundy. Dostalam od rodziców pierścionek z Ukrainy... od tamtego czasu ani razu go nie zdjęlam.

Później Gevine. Zaplanowany lot na 14 listopada do Irlandii. Hiszam... zaplanowany lot na 2 listopada do Amsterdamu, koleś wydal 1200 zl na bilety dla mnie, masakra. Tęsknię za rodziną i za znajomymi. Znów choroba mnie dopadla. Zarazilam Eliasza. Caly miesiąc Ramadan. Czytalam Koran i zaganialam Eliasza do modlitwy :D Pod koniec miesiąca bylam na weselu. Kino z Bartusiem Shadow :) 26 września ciocia Renata urodzila malego Erwinka. We wrześniu zrobilam sobie kolczyk w brwi w salonie tatuażu w Kolobrzegu u przystojnego Endrju :P
 

Październik : Poznalam panią Anię, przeprowadzilam sie do nowego mieszkania bliżej morza. Wreszcie mialam już przyjazną duszę w obcym miejscu. Do pani Ani przychodzilam na zabiegi i moglam wyżalić się ze wszystkiego co mi ciążylo na sercu. W tym miesiącu ani razu nie bylam w Luboniu, ciężko bylo :( tak bardzo tęsknilam za wszystkimi, że plakalam prawie co wieczór. Eliasz mnie wspieral, a poźniej ja jego, bo okazalo sie, że musi wracać do swojego kraju. Zwolnilam sie z pracy, bo nie moglam juz tego dluzej wytrzymać. Ogolnie to więcej rozmawialam po angielsku niż po polsku. Zmienil mi się akcent. Sms, telefony, msn... wszystko po angielsku. No i jeszcze rozmowy z Eliaszem... proste slowa, zeby bylo latwiej zrozumieć. W tym miesiącu trafilam do szpitala z ciężkim zapaleniem pęcherza. Na szczęście Eliasz mnie zabral szybko i w srodku nocy szukal ze mną apteki. To byl kolejny powód dlaczego chcialam już wracać do Lubonia. Czulam sie taka samotna :( Eliasz mnie wspieral jak brat. Zawsze byl. I tak oto minely 3 miesiące mieszkania na obcym terenie :) który pozniej stal sie moimi kolorowymi blokami, moim cudownym i wymarzonym osiedlem.
 

Listopad: Dzien przed Wszystkimi Świętymi przyjechal po mnie tata do Kolobrzegu. Poznal Eliasza i zobaczyl moje mieszkanko :) Bardzo mu sie podobalo. Wrocilam do domu taka stęskniona. Dostalam prezenty od rodziców :) No i znów spotkania ze znajomymi. 2 listopada poznalam fajnego francuza. Kolejna noc z czekoladką :) Pózniej znów dopadla mnie choroba. Tydzień w łóżku. Napisal do mnie Ashish. I tak sie zaczęlo. Świata po za nim nie widzialam, codziennie dzwonil, gadanie po 2 godz przez telefon. Caly miesiąc kladlam sie o 4 w nocy spać. W tym miesiącu zaczęlam przygotowywania na otwarcie mojej wlasnej firmy. Artur otworzyl restaurację w Luboniu. Bylam na otwarciu z Alicją. Jako VIPy :p W listopadzie mialam także Nepalski dzień. Do Poznania przyjechal student z Rzeszowa z pochodzenia Nepalczyk. Od 4 do 9 rano czekal na mnie na PKS! Pojechaliśmy razem do Kórnikara aby odebrac paczkę od jego rodziny. Tam poznalam ok. 12 Nepalczykow. Poczęstowali mnie nepalskim jedzeniem i nepaliskimi papierosami. Dali mi dwie paczki :) Umiem już sie witać po nepalsku. Strasznie smieszni ludzie i szybciej mowią niż Polacy, szczególnie Hari :)

Grudzień: 1 Grudnia moja firma zaczęla być już prawdziwą firmą. Otworzylam wlasne studio. Miesiąc byl nawet pracowity jak na pierwszy miesiąc. Byly ciężkie momenty ale rodzina mnie wspierala.  †21 grudnia dowiedzialam się o smierci mojej przyjaciółki, Magdy, która zmarla na sepsę. Do dzisiaj nie mogę sie pogodzić z jej smiercią. Bylysmy ze sobą tak blisko. Tyle mi pomogla w tym roku. Wspierala mnie w najgorszych momentach. Wspolne palenie sziszy, zakupy... a teraz ona odeszla :( To byl szok dla wszystkich† . Święta Bożego Narodzenia byly to najpiekniejsze święta w moim zyciu. Byl placz przy Wigilii, ale pozniej stwierdzilam, że trzeba wziąc się w garść. Wigilia trwala do 3 w nocy. Cala rodzina u nas, po 2 latach przeprosila mnie babcia. Zbyszek znalazl sobie kobietę :) Przyjechala Kamila z mamą i siostrą. Bylo cudownie. Odwiedzilam Erwinka i Mikolaja. Cala rodzina razem. Kamila byla u mnie. Bylo tak światecznie.Spotkanie z Bartkiem i gadanie do 2 w nocy... cudowny czas. Te święta byly naprawdę rodzinne. A co do Sylwestra to mialam dużo zaproszeń. Mialam iść do Tuby, Delicjusza, Suchy Las, Jeżyce. W koncu okazalo sie ze z Martą i Lukaszem pojechalam do Suchego Lasu. Tam poznalam Marcina :) Wytanczylismy się za wszystkie czasy :) i tak do 4 stycznia zostalam w jego mieszkaniu :) okazalo się, że Marcin ma urodziny w ten sam dzień co ja, mial taki sam dzwonek na tel hahahaha i gra w hokeja :D staruszek z niego hehehe :) ale jest bardzo slodki i opiekuńczy. Poznalam jego znajomych i byliśmy na meczu hokeja. Stwierdzilam, że hokej jest lepszy niż pilka nożna :) krótsze mecze :D

Ten rok byl pod znakiem wyjazdów, imprez, pracy,chorób, poznawania nowych ludzi. Szkoda tylko, że stracilam dwie bliskie mi osoby :(

Mam nadzieję, że NOWY 2010 ROK będzie równie KOLOROWY :) Chcialabym się spotkać z Malickiem :( bardzo za nim tęsknię...

NAJCIEKAWSZE SMS 2009

"(...)... życzy zawsze Twój Kubuś" Kuba

"Wiesz.. tak naprawdę to czuję się jak zwycięzca na loterii... dzięki Tobie" Tomek

"Pociąg za szybko odjechal" Tomek

"Oj tak, bardzo się zmienilam. Ale jestem bardziej szcześliwa bo wiem, ze w życiu są jeszcze takie istoty jak Ty. Jestes inna niż wszyscy. Uwielbiam z Tobą być" Iwona

"Moje marzenia spakowalas w kąt walizki i musialas wyjechać, ale zostawilas nadzieję w mojej szafce na rychle spotkanie. Wspomnienia wyrylaś w serduszku. kocham" Iwona

"Oj Andezja, zebyś ty wiedziala jakbym cie tu chciala :) nie zamienie cie na zadnego faceta! za duzym skarbem jestes" Iwona

"Mam dom w puszczykowie i czesto śmigam na poznan czerwonym porshe gt3, kojarzysz? Oskar

"Bo jestes ladna i zajefajna:) mam 28 lat, nie za stary? Oskar

"A tak wogole to niezly cwaniak z Ciebie :)" Hubert P. :)

"Musze Ci powiedzieć, ze mnie zaskakujesz, jak mozna tak dlugo spać? Nie szkoda Ci zycia na sen?" Hubert

"Buzi, buzi parzydelkowcu, juz nie moge sie Ciebie doczekac" Iwona

"I co by tu napisać? Może, ze bylo cudnie, ze maly niedosyt, ze dobra z Ciebie zona i jeszcze lepsza kochanka, że morze jest piękne bo nasze. romantycznie :) " Grzesiu

"Jesteś kochana, mila, seksowna i zakochalem sie w Twoim usmiechu hehe. Śpij slodko blond kotko" Grzesiu

"Caluję w zapiaszczoną, plażową pupcie" Grzesiu

"Bo Ty jestes z Widzewa a nie z Kolejorza" Grzesiu

"Jestes cudem Bożym" Grzesiu

"Jestes taka slodka, ze codziennie musze isc do dentista" Eliasz

"Chcialbym zebys stracila ze mna cnote" Grzesiu

"Ja? Ja juz patrze na halusynacje oasisy na drogi" Eliasz (hahah jego polski:P )

"tęsknię za Kolobrzegiem, wami, nie wytrzymam chyba jeszcze jednego roku.. :( teraz wiem jak ty sie czujesz z dala od domu" Karolcia

"Szkoda, ze jestes tak daleko, udowodnilbym Tobie, ze jestes wyjatkowa" Grzesiu

"Gadaj ze mną :P " godz. 03:25 Kamilka próbuje mnie odciągnąc od Ashisha :)

 

 

 




2010-01-27 23:49:07 skomentuj (0)
weekend :) w domku

20 wrzesnia koniec Ramadanu... swiętowalam razem z arabami na grilu na swieżym powietrzu przy arabskiej muzyce. Pili sobie wódke hehe. Byl Hisham, Eliasz, Mufak i inni. Ja nie pilam bo bylam kierowcą hehe wieczorem odwiozlam wszystkich. Ach jak milo bylo znow wsiąść za kierownicę, tym razem mercedesa. Pierwszy raz jechalam po Kolobrzegu. Mialabym dwa wypadki heh.. szkoda że przeżylam :P Eliasz narąbal sie jak świnia i zygal jak kot. Masakra :) Obiecywal mi ze juz nigdy nie bedzie pil.

24 września Eliasz przyprowadzil do domu pewnego Marokańczyka, ktory mial u nas spac. Kurde, w jednym pokoju spać z dwoma arabami nie bylo mi milo. Ale cóz, jakos przezylam hehe. Po pracy pojechalam do Poznania. Boże jaka to byla dluga droga :) tak stęskniona, prawie ze lzami w oczach. Przyjechal po mnie tatuś, po drodze zgarnęliśmy Kamile i pojechalismy do domu. Jak zobaczylam swoj pokoj to czulam sie swietnie. Mama posprzatala caly balagan, ktory zrobilam poprzednio. Dostalam od rodziców piękną piżamkę i cudowny pierścionek z wakacji na Ukrainie. Mamie zrobilo się smutno, ze moje pierścionki od Kuby leżą na biurku dlatego podarowala mi nowy. Milo spedzilam czas z Kamila. Wspominalysmy stare dobre czasy majowych, czerwcowych wieczorow, nocy, weekendów wspólnie spędzonych. Oczywiscie patrzylysmy w gwiazdy i rozmawialysmy dużo. Mimo, ze zimno juz sie zrobilo to my wciąż pamiętamy te letnie wieczory. To bylo coś pięknego! Kamila jest moim serduszkiem kochanym! Mama przyjechala po 2 godzinach razem z Magdą i Michaelem. Wszyscy mnie wyściskali mocno. Każdy sie pytal o nowy kolczyk hehehe Michaelowi sie podobal tylko hehehe. Pojechalam po babcie, byl dziadek. Cala rodzina przy uroczeystej kolacji. Czylam sie cudownie widząc taki widok. Ale zawsze mi będzie brakować jednej osoby... wtedy bylby komplet :( Kamila pojechala do domu, a ja zasiadlam do kompa zeby pogadac sobie z Gevine. Pierwszy raz mogl mnie zobaczyc. Byl taki szczesliwy.

25 września wstalam o 8, zjadlam sniadanie, wykapalam sie i o 10 przyszla Basia i Asia. Asia robila mi tipsy. Poplotkowalysmy sobie o czasach szkoly i o egzaminach. Bylo bardzo milo. Pojechaly do domu a ja szybko szykowalam sie na wesele. Razem z mamuśką wygladalysmy cudownie! Ja w nowej sukience jak księzniczka. hehe.
Slub byl na 15. Oczywiscie sie spóżnilismy. Stalismy pod kościolem, nagle dzwoni do mnie Radek, ze ciocia Renata urodzila! Bylam taka szczesliwa!!! Dzis tyle atrakcji: slub, narodziny Erwina i chrzciny Mikolaja. Pozniej pojechalismy do Delicjusza. Kurwaaaaaaa.... myslalam ze sie rozplacze!! Pamietam jak Kuba opowiadal mi jak tam jest. Bylo dokladnie tak jak mówil! Caly czas czulam jego obecność. Pozniej zaczela sie zabawa. Przywitalam sie z gośćmi. Tanczylam z moim chrzestnym którego nie widzialam od komunii, zapytal mi sie gdzie mój chlopak z Rosnówka. Myslalam, ze zemdleję!! Totalnie!! Moj kuzyn myslal, ze mam 19 lat. a jeden to mnie tak namiętnie podrywal, ze nie moglam sie uwolnić. Powiedzial, ze mam świetny uśmiech. Kurde, moze to prawda? :) Caly czas gadalam sobie z Michaelem, zeby nie czul sie sam. Bardzo podobalo mu sie polskie wesele. Byl zdziwiony ilością potraw, humorek mu dopisywal bo równo sobie z tata polewali :) Ja czulam sie zle, to byl czas kiedy miala gorączki, katar, kaszel i chrypkę. No i okres jeszcze. Robilam w ten wieczór za kierowcę. 

26 września mama obudzila mnie o 10. Powiedziala, ze moge jechac na porodówke z Radkiem, Adrianem i Kamilem. Znow szczesliwa! Jeszcze nigdy nie widzialam tak malego dziecka. Mial niecalą dobę!!!!!! wowow maly Erwinek :) Pozniej pojechalismy do Komornik. Byla kawa za wczorajsze chrzciny Mikolaja. Julia jak mnie zobaczyla to od razu sie przytulila i zapytala "ciocia co u ciebie" hehehe. Pozniej wzielam Julii laptopa i gadalam z Gevine. Pokazalam mu moja mamę. Zawstydzil sie chlopaczek :)
Wieczorem Bartek Shadow do mnie napisal i umówilismy sie do kina. Przyjechal po mnie i ruszyliśmy do Kinepolis na film Obsesja z Beyonce Knowels. Bardzo piekny dramat :) ale się usmialiśmy sie sie dowiedzielismy, ze bedziemy sami na sali :) Tylko dla nas puszczali film hehe. W nocy, w kinie, sami na sali razem z chlopakiem, w ktorym sie kiedys podkochiwalam. Bardzo dobrze czulam sie w jego towarzystwie. Milo spedzilismy czas. Do domu wrócilam o 2 w nocy. Bartek byl bardzo czarujący :)

27 wrzesnia spakowalam walizke i pojechalam odwiedzic jeszcze kogos :) heh... [ wielkie pozdro dla osoby, ktora wie o kogo chodzi, naprawde dzieki za wszystko]. A pozniej szybko pedzilam na dworzec bo rodzice czekali z walizkę. no i znow musialam ją ciagnąc po tych schodach! Masakra! Udalo mi sie znaleść wagon dla palących. Jakie szczescie ma mala blondyneczka z tak wielką waklizką. Kazdy chcial pomóc :) hehehe dosiadlam sie do przedzialu gdzie siedzial chlopak. "pomoc pani z walizką?" - "wiesz, az tak stara nie jestem, zeby nazywali mnie panią" no i tak sie zaczela rozmowa z Oskarem. Milo spedzilismy 1,5 godziny jazdy. Dalszą drogę musialam cieszyc sie wlasnym towarzystwem. Ale bylo milo, czytalam książkę siedzialam na gg hehehe :) no i moglam sobie popisać z Gevine. Przyjechalam do kolobrzegu o 21:30. Eliasz na mnie czekal. Nie odzywal sie do mnie wcale. Jechalismy samochodem do Gościna, lzy ciekly mi po twarzy. Czulam tylko zapach mojego swiezo wypranego polaru. Juz tesknilam za domem. Eliasz wkurwiony za to, ze niby bylam chamska dla jego kolegi z Maroko. Dlatego nie przyjechal na ślub. WOW.




2009-10-11 22:20:33 skomentuj (1)
To juz rok....

12.09
Rok temu bylam na pokladzie samolotu lecącego do Egiptu. Jeszcze wtedy nie wiedzialam jak ta podróż zmieni moje zycie. Bylam nieświadoma wszelkich pulapek związanych z moim pobytem w tym kraju.
Pamiętam to jakby to bylo wczoraj. Pamiętam jak samolot wznosil sie w powietrze... jak oderwal się od ziemi. Swiat widziany pod takim kątem z okna samolotu byl zupelnie inny. Zagrzalo się we mnie wszystko, oblal zimny pot. Wybuchnęlam od środka. Poplynęly lzy. Pamiętam jak skrylam sie w Twoich ramionach, to byla jedna z pięknych chwil w moim zyciu. Lot byl dla mnie męką, ale przeżylam to razem z Tobą. Oklaski przy szczęsliwym lądowaniu sprawily ze poczulam się lepiej.
Pamiętam tą chwilę kiedy wysiadlam z samolotu. Otulilo mnie gorące powietrze. Nie moglam oddychać, a byla przecież 1 w nocy. Co będzie w poludnie? Pamiętam drogę autokarem... jadąc ulicami Egiptu podziwialam pięknie oświetlone hotele. Wszystko jak z bajki. Pamiętam wejście do naszego hotelu. Ten zapach... nie da się go opisać. Przepiękny hall, arabowie w recepcji i bagażowi. Pamiętam wszystko.
Jeszcze teraz zamykając oczy potrafię przenieść się tam spowrotem. Gdybym wiedziala, ze to początek piekla... nie lecialabym tam. Nie pchalam sie do Egiptu. Nie zdawalam sobie sprawy w jakie sidla wpadnę. Bajka przerodzila sie w koszmar.
Piękny egipski czar stal sie mrocznym światem. Co mnie tak fascynowalo? Uśmiechnięci ludzie, którzy czekali na bakszysz? Faceci, ktorzy wydawali mi sie tacy sami jak Ci sami z Europy. Nie wiedzialam o tym, ze oni pragną europejek. Blądwlosych aniolow ze śnieznobialą cerą jak to powiedzial Mohamed.
Ten gorący kraj rozpalil moje życie. Spalil związek, ktory byl idealny. Nie pozostal po nim nawet popiol.
Pomyslec sobie, ze zarabialam tyle czasu na te wakacje... tyle wydanych pieniędzy... tylko po to aby zniszczyc wszystko? Zaluje kazdego grosza, ktory byl zwiazany z tym wyjazdem. Co z tego, że mialam okazje leciec pierwszy raz samolotem, postawic nogę na innym kontynencie, jechac kladem przez pustynne pisaki, jeść chleb zrobiony przez Beduinki, przejechac sie wielbladem, palic haszysz ze sprzedawcą w sklepie, snoorkowac i oglądać rafy koralowe, kąpać się w Morzu Czerwonym, opalac sie na bezludnej wyspie Giftun, palic fajke wodną w kraju arabskim, dotknąc pierwszy raz w zyciu Holly Qur'an... zauroczyć się w Arabie... do jasnej cholery. Może gdybys KOHANIE mocniej trzymal mnie za rękę...

Przy dzwiękach arabskiej muzyki stawalam sie zupelnie inną osobą. Coś się we mnie zmienialo. Poczulam, ze ten pustynny wir mnie wciąga jak ruchome piaski. Potrzebowalam tylko Ciebie, zebys mi pomogl. Walczylam ze sobą. Bylo mi ciężko. Plakalam, rozmyslalam nad swoim postępowaniem. Niestety Ty Kochanie nie wiedziales co się ze mną dzieje. Nie wiedziales jakie wojny toczę z samą sobą. Zebys lepiej zrozumial... bylam kibicem na meczu Polska- Egipt. Egipt wygral sprytem i podstępem. Nie Fair. Oczywiście Polska druzyna slabsza... poddala się, nawet wtedy gdy uniewazniono mecz. Widze tylko czerwoną kartkę... ale to nie Walentynka... tylko jedno wielkie GAME OVER. Czas się skończyl.

Moje serce jest jak więzienie. Siedzisz w nim dozywocie. Nigdy Cie z niego, Kochanie, nie wypuszczę. I nawet jesli ono przestanie juz bić zawsze tam będziesz. I nawet jeśli umrę... i jeśli ostatniego tchu nie zaczerpnę w Twoich ramionach to będę umierać mysląc o Tobie. Bo będę umierać z milości... Moja krew plonie Tobą. Moje myśli przepelnione Tobą. Ten ulamek sekundy, ktory lączy życie ze smiercią poświęce Tobie. Nigdy nie będę zalować, że oddalam Ci moją cnotę. Oddalam Ci wiecej niż myslisz. Nasze zycie zatopione w bursztynie rzuconym w morze. Wierzę, źe ktos kiedyś znajdzie go na plaży. Wśród muszelek i kamieni będzie się iskrzyl w slońcu jak najpiękniejszy brylant.
Tylko przy Tobie moglam być sobą. Nie szkodzi, ze czasami sciągales mnie na ziemię, że kazales spoważnieć.
Nigdy nie zapomnę jak na mnie patrzyles. Nigdy nie zapomnę żadnej sekundy naszego związku.
Gdybym mogla cofnąć czas do tego poranka, kiedy to siedzieismy w busie czekajac az kierwoca zabieze nas do portu. Nigdy bym nie poplynela na Giftun. Wtedy niczego bym nie stracila. Zyskalabym dalsze życie u TWOJEGO BOKU! Dalej bylabym Twoja mala żonką. Anulką, ktora tak kochales. Kochales prawdziwie, calym sercem tak jak ja Ciebie. Ale moja milosc nie umarla do Ciebie, ona wciąż zyje.










2009-09-15 21:29:52 skomentuj (4)
weekend :)

Ten weekend byl wspanialy :) tyle sie wydarzylo.
W piatek w nocy mialam okazje zwiedzic sobie szpital w Kolobrzegu. Dostalam strasznego ataku. Cala noc w nerwach, antybiotyki. Wszyscy sie martwili, ale juz jest lepiej. Ciesze sie, ze Eliasz mnie zawiozl bez pytania i szukal apteki. Caly czas plakalam... bylo mi tak zle. Kiedy ja sie w końcu wylecze? tego chyba nie da sie juz wyleczyc. Spadla mi odporność. Ciężko :(
No i w sobote na 10 do pracy. Mialam duzo klientek. A po pracy o 14 mialam pociąg do Poznania. Ledwo zasiadlam w przedziale, zadzwonila Ewelina. Pytala sie jak sie czuję. Juz sie roznioslo. No i oczywiscie musiala mnie zranic..." Czy wrócilas juz do Kuby?". Mialam ochote wylaczyc tel. Ale chwile potem zadzwonil Hiszam i znow pojawil sie uśmiech na twarzy. Chociaz na chwile.
Na peron przyjechali po mnie rodzice. Tak bardzo sie cieszyli, ze przyjechalam. Margo sie nawet cieszyla. Dostalam prezenty :) Wieczor spedzilam w rodzinnym gronie.
Niedziela... zakupy. Kupilam sobie przepiękną sukienkę na wesele! Wygladam w niej jak księżniczka! Ciesze sie, ze tak szybko ją kupilam.

Wracając od Shally'ego wstąpilam do Magdy. Pojechalysmy z jej chlopakiem i jej kumpelą do Auchan. Kupilam sobie 16 par sexownych majtek :) i 6 par zajebistych skarpetek :) stwierdzilam, ze trzeba zrobic rewolucje w mojej szufladzie, bo kazde gacie kojarzyly mi sie z Kubą. Ostatnio nawet jedne tak pobrudzilam algami laminaria ze juz plamy nie zejdą wiec bez smutku wyrzucilam.
Po Auchan wjechalam do Madzi na szisze. No.... i stalo sie. Magda dala mi prezent od Mohameda. Lzy poplynely mi po policzkach. Balam sie co bedzie w srodku... dostalam od niego zielona koszulke... moja ulubiona... mial ja na sobie jak przyniosl nam plyte DVD z Giftuna. Dostalam kartke z zyczeniami oraz jego zdjecie... no i piekny pierścionek... piekna czerwona róża. No i nie moge zapomniec o dvd z piosenkami arabskimi. Ryczalam jak cholera. Wszystko znow zaczelo boleć. Tyle sie zdarzylo przez niego. Takie niewinne, a taki bol spotkal wszystkich. Niedlugo minie rok jak sie znamy... to juz rok. Kurwa!!!!!! Jeszcze rok temu bylam taka szczesliwa! Mialam wspaniala osobe przy sobie... teraz juz jej nie ma, ale wciąż pozostala w tym najwa,zniejszym miejscu... w sercu.

Dzisiaj odebralam moj dyplom w szkole. Musze sie pochwalic, ze zdalam moj piekny egzamin na technika uslug kosmetycznych. Teraz jestem dyplomowaną kosmetyczką :)
DYPLOM jest przetlumaczony na angielski wiec Amsterdaaaam czeka!!

Moje wyniki :P

ETAP PISEMNY
- cz. 1 - 72% pkt (Kosmetologia, Dermatologia, Fizykoterapia, Higiena, Ratownictwo, Anatomia i Fizjologia)

- cz. 2 - 100% -pkt (ekonomia)

ETAP PRAKTYCZNY (PISEMNY)

- 75%

Jestem Bogiem, a wiecie dlaczego? Bo pisalo 70 osob i tylko 20 zdalo :D
I moge powiedziec, ze ten dyplom mi sie szczerze nalezy :)






2009-09-07 23:30:47 skomentuj (0)
TROCHE MYSLI I FAKTÓW...

28.08.2009
Co ja tutaj robie? Czego moje zycie chce ode mnie? Jaki los mnie czeka teraz? Co znów wymyśle? Zaduzo i za szybko to wszystko sie dzieje. Za duzo ludzi poznalam. Za duzo kultur, za duzo języków, za dużo facetów, za duzo sexu...
Wyprowadzilam sie i co teraz. Znalazlam dobra prace i znajduje jej wiecej. Moze teraz czas na pieniadze? Ale mimo wszystko czuje, ze bedzie dobrze. Musze tylko zainwestować... nie duzo, zeby sie tym martwic, ale to przyniesie mi duuuużo korzyści.
Teraz znajduje szczescie w mojej pracy... w tym co kocham najbardziej.
Mimo mętliku, który mam w glowie, odczuwam radość z tego co robie. Nie żaluję! Ide tylko do przodu. Zawsze chcialam isc do przodu. Nie stac w miejscu, ani nie cofac sie. Cofam sie tylko myślami, co bylo kiedys w moim pieknym zwiazku. Ale pytam siebie codziennie czy ten związek dal by mi tyle abym mogla sie rozwijać? Nie! Bo wciaz czulam sie gorsza, zacofana. A teraz? Jestem panią swojego losu i nikt nie moze mi zabronic niczego. Moje decyzje są moimi decyzjami. Choc to sie komus moze nie podobać... i tak zrobie jak chce. Moja mama powiedziala, ze boi sie mnie. Ze za wszelka cene zrobie co tylko chce. Po trupach do celu. Zmienilam sie. Teraz oczekuje od zycia czegos innego. Wtedy oczekiwalam milosci, opieki, troski... wszystkiego co bylo zwiazane z moja potrzebą posiadania przy sobie bratniej duszy, z którą wszystko...
A teraz liczy sie tylko praca, w niej znajduje radość, mobilizacje do dalszych poczynań. Ale to nie znaczy ze zapomnialam, co to wartości... co to uczucia. Wiem, ze istnieje tylko milość nieszczesliwa. Milosc szczesliwa to tylko zaślepienie drugą osobą, co sprawia, ze przyslania to nam caly świat. To nie jest prawdziwa milość. Prawdziwa milosc jest splamiona krwią i potem uciążliwego wysilku. Gdy serce krwawi, wtedy milosc jest prawdziwa. Moje serce krwawi. Zaciskając pięści staram sie zapomniec o bólu, który siedzi we mnie... w srodku. Teraz moja milosc przychodzi do mnie w snach. Nawiedza mnie wtedy, kiedy chce odpocząc, kiedy moja dusza lewituje nad lożkiem szukając schronienia. Po tych snach czuje sie taka wyczerpana. Odcięta od świata staram sie przywrócic równowage moim myslom. Przez dluzszy czas sie nie udaje. Nie chce zebys przychodzil do mnie w snach. Prosze, daj mi odpocząć. Duzo juz wycierpialam. Kiedys bylam szczesliwa, ze przychodzisz chociaz w snach, ze moge chociaz wtedy Cie przytulic, pocalowac, chwycic za rękę. Teraz mnie to boli. Skąd teraz te lzy plyną? Dlaczego nic nie widze?

30.08.2009
Dlaczego musze wysluchwiac takich rzeczy? To mnie bardziej rani niz sprawia przyjemność?
Juz tyle razy slyszalam: "nie moge zyc bez Twojego usmiechu", "dlaczego przy Tobie nie mozna myslec?", "dlaczego mi to robisz". A ja nic takiego nie robie. Jestem tylko sobą. Co takiego we mnie jest, co nie pozwala im zapomniec o mnie. W moich oczach podobno mozna znalesc spokój i radość. Moj usmiech jest dzięki wam!Kamila, Eliasz, Hiszam, Grzesiu... to wy sprawiacie, ze sie usmiecham. To wy poruszacie wiekszą ilość moich uczuć. 
Teraz np. sie wkurwiam. Eliasz gotuje baraninę. Nigdy nie jadlam i nie bede jesc, nie podoba mi sie. Nawet nie sprobuję. A on mnie o to prosi, bo sam nie moze, bo ramadan i jeszcze nie moze jesc. Jestem zla. Ale chuj z tym :D w kazdym razie... ciezko jest ze mna mieszkac. Juz sie o tym przekonal. Tak bardzo mi nie pasuje. Robi zupelnie wszystko inaczej. To mnie denerwuje. Nauczyciel, kierownik, a zachowuje sie jak dziecko :/ to ja doroslam, to ja przestalam byc dziecinna ale widze ze nawet o wiele starsi ode mnie są wiekszymi dzieciakami.
Wczoraj bylo nawet milo, szisza, film... ale dzis sie znow zaczelo psuc. hehe ale ja wytrzymam, nie wiem jak on. Ja jestem silna niz kiedykolwiek. Czuje sie tak silna, ze moge przenosic góry. Dobrze mi z tym, teraz wiem, ze jestem kimś. Kupuje sobie ksiazki. Czytam je szybciej, pochlaniam tresc w zniewalajacym tempie. znajduje czas zeby sie zaczytać. Mam czas na wszystko, bo jestem sama. Najlepiej czuje sie sama. Wielkie szczescie potrafie odnalesc będąc sama. Umiem sobie dobrze organizowac czas... teraz go nie trace tak jak kiedys. Jeszcze lepiej czuje sie idac po moim nowym miescie. nikt mnie nie zna. To mnie najbardziej rajcuje. Jestem inna. Taka jaka zawsze chcialam byc. Ale to za bardzo przyciaga innych. Bo kazdy chce mnie odgadnąć. Nie udaje im sie wiec sie poddają. Ale Ci, którch wymienilam nie poddają się i są ze mną. Rozumieją mnie. Przynajmniej sie starają. To w nich cenię.
  

31.08.2009
Dzis odwiedzilam moja pierwszą klientke w jej domu. Omowilam z nia wszystkie zabiegi, ktore moge na niej wykonać. Powiedziala mi, ze jestem wspanialą i piękną dziewczyną i ze niczego mi nie brakuje. Mam w sobie duzo Cos czuje ze szczescie sie do mnie usmiecha :) ta klientka naprawde moze mi pomoc dobrze zarobic :) bede mogla zainwestowac w wiecej kosmetykow i urządzeń. Oplaci sie. Teraz mam bede miala wieksze mozliwosci. Juz nie moge sie doczekac. O tym wlasnie marzylam. O bogatych klientkach, ktore relaksuja sie przy moich zabiegach. Bede takze dbala o jej męża stopy i ręce. Taki jeden wypad do nich pozwoli mi kupic wiele potrzebnych mi rzeczy. Nastepna klientka bedzie zona Hiszama, ktorej pokaze jak wiele umiem. Ona bedzie drzwiami do mojej przyszlosci. Bede kosmetyczka dla żon adwokatów i lekarzy. Bede zarabiac jeszcze wiecej niz w swoim salonie. Bede zapierdalac. Tak :) i bede robic to, co kocham!
Juz niedlugo wynajmiemy z Eliaszem nowe mieszkanie z dwoma pokojami. Zrobie sobie w jedym pokoju swoj pierwszy gabinet. Ozdobie go swoją fantazją, zasieje tam ziarno szczescia. Stworze tam, swoj swiat, ktory kazdy bedzie chcial odwiedzic, w ktorym kazdy bedzie chcial przebywac. Swiece, kadzidelka i moja pozytywna energia. Ja spelniam swoje marzenia. Jedynym marzeniem, ktorego nie moge spelnic to bycie z moja prawdziwą milością. Ale wiesz... nauczyles mnie wiele. Za to Ci jestem bardzo wdzięczna. Nauczyles mnie, ze we wszystkim trzeba miec interes. Ja nie bylam Twoim interesem... bylam tylko uczuciem.


Bylam tylko ulotnym wspomnieniem.
Teraz ja rozkręcam biznes. Teraz bede czerpac siano. Nie patrzec na innych, tylko na siebie. Znow stalam sie egoistką... a przeciez tego mnie oduczyles Kochanie :(



2009-09-06 09:42:27 skomentuj (2)
illegal boyfriend

och... tyle sie wyadrzylo ostatnio w moim życiu. Caly czas coś. Ale dobrze.
Kiedy moi rodzice wyjechali do Sierakowa na tydzien znow zostalam sama w domu. I znow pelno ludzi mnie odwiedzilo. Greg wpadl do mnie, wprawdzie z niemilą wiadomością, ale cóż.. shit happens. Bylo mi smutno, ale jeszcze w ten sam dzien się pozbieralam. Wzięlam odprężającą kąpiel i wzięlam sie do roboty. Doprowadzilam siebie i dom do porządku a potem zaprosilam znajomych na male party z okazji moich imienin. Bylo swietnie. Ala i Mariusz, Basia i Lukasz no i oczywiscie Kamila :) super spedzilismy czas, byly male balety, duzo smiechu, wódka wino :) upieklam pizze i zrobilam pyszne desery lodowe z owocami :) bylam szczesliwa, ze wszyscy z radoscią przyjęli spontaniczne zaproszenia i przyszli z dobrym humorem :) znow poczulam sie szczesliwa, ze mam wspanialych przyjaciól wokol siebie, na ktorych moge liczyc i ze moge z nimi wszystkimi spedzic swietnie czas! Palilismy sziszę i sluchalismy moich ulubionych starych kawalkow lat 90 :) bylam w soim zywiole :P bailandoo :)
Nastepną noc spędzilam samotnie. Bylo milo rozkoszować się samą sobą, paląc sobie papieroska i pijąc sobie piwko w domowym zaciszu. No i praca... jestem taka szczesliwa z niej, bo oddalam cale swoje serce w moją pracę. Wprawdzie trwala ona tylko miesiąc ale dostalam odpowiednią premię, dużo dobrego slowa od szefowej i duuuuze napiwki od klientek. To chyba znaczy, ze jestem dobra w swoim zawodzie :) Cholernie docieniam ludzi takich jak ja, którzy robią to co lubią i poświęcają się swojej pracy :)
Potem stwierdzilam, ze samotności koniec. Zaprosilam do siebie Malicka. Bylam taka szczesliwa gdy go zobaczylam... siostra zrobila mu francuskie warkoczyki :) stwierdzil, ze wygląda jak Sean Paul :P haha ale ja i tak uważalam, ze bardziej jest podobny do Snoop Dogga. Gdy wjechalam na ul. studzienną oniemial z radości haha nigdy nie pomyslal sobie, ze zobaczy w Polsce taki piekny widok. Stwierdzil, ze mam afrykańską drogę :P jakie to bylo slodkie :) Eddy byl pod wrazeniem. A w domu powiedzial, ze jest glodny. Chwile potem jadl juz moje tosty z peperoni. Stwierdzil, ze czuje sie teraz jak Polak :) no i zainteresowal sie klopsami, ktore zrobilam na obiad i pozniej sie nimi zajadal :) powiedzial, ze nauczy mnie gotowac po afrykańsku. I like it :) nalegal, ze chce posluchac mojej muzyki... och.. po ostatniej imprezie znalazlam mnóstwo plyt z piosenkami, ktore sluchalam w liceum. Znalazlam tez plyte z 1 piosenką tylko... shaggy - mr bombastic. Zaczelismy sobie tanczyc, haha... czulam sie jak w teledysku :) Powiedzial, ze strasznie dobrze sie czuje ze mna... to byl swietny czas. Spedzilismy mily wieczór, który przeciągnąl sie do 5 rano. Zmęczeni zasnelismy w rzeczach u mnie na lóżku... hehe... znow milo bylo sie obudzic obok niego. Malick ma bardzo interesujący zapach ciala. Taki egzotyczny... moglam to poczuc jak lezelismy kolo siebie i ogladalismy telewizję... jak milo bylo go glaskac po karku, aż zamykal te swoje piękne czarne oczka. Slodka czekolada :) no ale oczywiscie nie bylo tak pieknie, bo musialam isc do pracy, mialam strasznego kaca bo wypilismy litr wódki i malibu... dawno tyle nie wypilam. Strasznie podobal mu sie moj ogród i moj pies. Byl zachwycony. Ale jescze rano znalazlam sily zeby sie turlac z nim po lóżku i powyglupiać. Pokazalam mu gdzie pracuje. Stwierdzil, ze świerczewo nie przypomina mu Poznania :) pojechal do domu, a ja caly dzien leczylam kaca. Gdy wrocilam do domu z pracy okazalo sie ze moj tata przyjechal na chwile do domu. SZOK!! W calym domu pelno wódki, balagan, wszystko porozrzucane... masakra. Ale jakos mi sie udalo. Pozniej Kamila dotrzymala mi towarzystwa do konca tygodnia :) To tez bylo mile :)
Bylam jakis tydzien w domu, az w koncu dostalam zaproszenie do Kolobrzegu na tydzien :) ELIASZ mnie zaprosil bo koniecznie chcial mnie zobaczyc na żywo. Spakowalam torbe i wyruszylam w droge. Na peronie przywital mnie cieplutko :) jaki on przystojny :) powiedzial ze jego szef chce mnie poznać. Też arab. Przywitalam sie z nim po arabsku i bardzo byl zaskoczony. Hiszam jest z Marocco, a Eliasz z Algierii. Poszlismy do ogródków piwnych. Czulam sie dzwinie w towarzystwie arabów. Chyba pierwszy raz. Ludzie sie patrzyli. Dostalam od Eliasza piekną niebieską rózę. No i tak caly tydzien spedzilismy czas razem, spacerując po plazy. Az serce mnie ściskalo jak widzialam okolice, które byly mi dobrze znane w Kolobrzegu, a szczegolnie molo, na kt,orym spędzilam swietnego sylwestra z Kubą. Zagryzalam wargi, zeby nie plakac ale lzy same ciekly mi po policzkach... Eliaszowi powiedzialam, ze to przez wiatr. Po tygodniu wrócilam do domu. Bylo tam bardzo cicho i panowala sztywna atmosfera. Wiedzialam, ze cos zlego sie stalo. Okazalo sie, ze babcia Stefa ma podejżenie raka zlosliwego. Nie przyjelam tego do wiadomości. Jebany lekarz!! Przez jakis czas babcia zamieszkala u nas. Spala w moim lozku. Potajemnie zaaranżowalismy przyjazd Magdy z Angli i tak oto po paru dniach Magda pojawila sie w naszym domu. Sama, bez Michaela. Babcia byla taka szczesliwa. Jeszcze w ten sam dzien pojechalismy do cioci Danki. Urodzila pięknego synka! Julka ma teraz malego Mikolaja pod opieką. Porobilam mu mnóstwo zdjęc, a pozniej cala noc plakalam wpatrując się w nie, przypominając sobie Kubę, który dzieci nie znosil. Nie wiem dlaczego ten maly mi go tak przypominal. Mial zaledwie 5 dni. Taka mala kruszynka w takim duzym lóżeczku. Pare dni pozniej to ja wyprowadzilam sie z domu do Kolobrzegu. Mam tam prace w salonie i mieszkanie z Eliaszkiem :) To juz moj 6 wypad w tym roku nad morze i tam juz zostaje :) Caly czas kursuję pociągami i przeworzę swoje rzeczy. To jest takie męczące. Eliasz tez przywiózl wszystkie swoje rzeczy z poprzedniego mieszkania. Gdy byl w pracy stwierdzilam, ze porozkladam je do szafy. Ma mnóstwo rzeczy. 10 par jeansów!! i chyba 30 koszulek!! masakra! nie liczac swetrow i kurtek. Wyciągając jego rzeczy natknęlam sie na bialy woreczek, w srodku Holly Qur'an. Wyciągnęlam i poogladalam sobie. Ostatni raz mialam w ręce Koran jak bylam w Egipcie, u Yassera w sklepie. Ale poczulam taki dziwny dreszcz emocji. Polozylam go na szafie w ladnym miejscu. Musze dbać i uważać na Eliaszka, bo ma astmę i alergię na mleko. Moze zajśc w śpiączkę albo umrzeć. Wiec wszystko co kupujemy nie moze zawierac mleka... przynajmniej dla niego. Ale on zawsze kupuje mi mleko, jogurty i lody czekoladowe :) gotuje mi po arabsku. Na szczescie prowadzi samochod jak Polak, bo ostatnie przezycia z egipskiej taskówki zachowaly mi sie do teraz w pamięci.
Musialam sie wyprowadzic, nie zniose juz widoku Ciebie z nią... to bardzo boli... nie moge sie z tym pogodzic. Wciąż czuję coś w sercu. Niczego nie wyrzucilam. wszystko jest jeszcze gdzies pochowane. Szczegolnie w moim sercu.

Przyjechalam na tydzien do domu, bo mialam mnóstwo pracy, Aż dwa sluby do przygotowania. Znów odezwaly sie dziewczyny z Dopiewa i moglam zarobic mnóstwo pieniędzy za tipsy i makijaże. A drugi slub to cioci Renaty z Radkiem. Pierwszy raz bylam na slubie cywilnym. Wiedzialam co czuje ciocia. Caly tydzien zapierdalalam od rana do wieczora, ale oplacalo sie :)
Na wyprowadzke oczywiscie tez musialam wydac sianko. Kupilam sobie następne książki, w tym 2 częśc Bialej Masajki. Znow ta książka mnie zmotywowala. Corine dodala mi pewności siebie. Poczulam przyplyw energii i teraz wiem, ze moge zrobic duzo.
Mama wczoraj dala mi mnóstwo rzeczy potrzebnych do nowego domu, reczniki, garnki... oczywiscie jest przeciwna mojej wyprowadzce. Rozmawiala z Eliaszem przez tel. Ale juz sie oswoila z mysla, ze rodzice, ja i Eliasz, Magda i Michael idziemy razem na wesele do Delicjusza :) hehe Michael i Eliasz zobaczą jak wygląda polskie wesele :) hehe... szkoda tylko, ze Eliasz bedzie sie az tak wyróżnial :( ale w garniturze wyglada swietnie :) No i jest najstarszy z moich wszystkich "przygodnych" bo ma 25 lat. Jest z wyksztalcenia grafikiem komputerowym a pracuje jako kierownik w hurtowni odziezowej. Takze niczego materialnego mi nie bedzie brakowac :) a w sercu zawsze zostanie pustka...

No i jak juz mówilam... Corine dodala mi odwagi. Mam coraz większą samoocenę i pewności siebie także moze juz niedlugo podbiję Amsterdam i tam zamieszkam. Musze tylko odlozyc duzo pieniędzy... w sumie nawet nie. Bo problemów jak zwykle nie bede miala :)
Od wrzesnia Eliasz bedzie mi dawal lekcje z arabskiego. Bede sie uczyc razem z dziećmi Hiszama... Sarą i Karimem. Piękne dzieci!! Poznalam zonę Hiszama. Swietna kobieta! Polka.

TO Narazie tyle o mnie. Jutro jeszcze przed wyjazdem musze isc do lekarza po pieczątkę i badanie profilaktyczne, a potem ide na mile spotkanie przy indyjsciej herbatcwe z pewnym Hindusem :) z Hindusem jeszcze nigdy sie nie spotkalam :) szkoda, ze nie mowi po polsku. Ale przynajmniej mi pomoze dotrzec na stacje z moim wielkim bagażem.
O 14 45 opuszczam Poznań i nie wiem kiedy wróce. Bede tesknic za moim pokojem. To tutaj nabieram sil i tutaj czuje sie najlepiej. Moja oaza spokoju. Kazdy jest nim oczarowany i chetnie w nim przebywa. Moja pomaranczowa Afryka. Najbardziej sa zachwyceni egipskim wystrojem i hieroglifami na szafach...  Ale moje nowe mieszkanie jest tez przytulne :) mam zoltą kuchnie :D

 



2009-08-24 21:02:35 skomentuj (0)
My litlle memories...

Wciąż czuję Twoj zapach,
wciąż slyszę jak wolasz do mnie "Anula",
Wciąż czuję Twoj dotyk na moim brzuszku,
Wciąż widze Cię jeszcze przed oczami,
Jak stoisz przede mną i uśmiechasz się.

Mój dom za Tobą tęskni.
Każdy zakątek, każde miejsce.
On wciąż jest Twoim domem.
Moja rodzina Twoją rodziną.
Oni Cie kochają! Pamietają i pytają...

Moje serce tęskni najbardziej.
Placze co noc...

Wczoraj widzialam spadającą gwiazdę.
Przypomnial mi się wieczor jak leżeliśmy w Czechach na trawie, bardzo poznym wieczorem. Czy pamiętasz swoje życzenie?
Ja pamiętam je doskonale!
Teraz świat wypadl mi z moich rąk.
Ty kierowales moim swiatem
Byles jak sila napędowa.
Dawales mi energię! Motywowales!
Czulam, ze moge wiecej!

Tyle pieknych momentow:
- koniec gimnazjum
- liceum
- matura
- studia
- praca
- prawo jazdy
- wakacje
- ferie zimowe
- gotowanie
- wolny dom :)
- najromantyczniejsze wieczory
- najgorętszy sex na świecie
- tyle wspolnych planów... mala Amelia, maly murzynek raper, wspolny dom
- szalenstwa, palenie fajki, picie dobrych drinkow :)
- ogladanie meczy i filmow :)
- i Twoje " ooo Boże..." mam jeszcze w glowie
- kto jest największym spiochem i kto robi najlpesze tosty na swiecie?
- golf, bilard, dart, kręgle, kino
- cacao republika... koktajle i founde :)
- zabawa z Margo... ona tez tęskni za zabawą z Tobą... jak mowiles do niej "Margol" :P
- sobotnie i srodowe wyprawy
- pakowanie, mierzenie....
- grile, imprezy...

Wiesz... nigdy tak bardzo Cie nie kochalam jak kocham Cie teraz... gdybym mogla telepatycznie przeniesc się w miejsce gdzie teraz jestes... usiadlabym obok Ciebie i patrzyla jak wolno i spokojnie oddychasz... jaki jestes szczesliwy w ramionach innej.

Widzialam Cie z nią ostatnio. Duzo juz przezylam w zyciu ale nic mnie nigdy bardziej nie zabolalo.
Poczulam sie jakby te 4,5 roku bylo tylko jak zwykly sen, nic nie znaczący.
Faktycznie 4,5 roku to bardzo malo. Tak malo, ze mozna zapomniec :( a ja nie potrafie. Tak bardzo Cie kocham Kuba!




"Kiedy z serca plyną slowa, uderzają z wielką mocą"
Akurat - Bardzo lubie mówic z tobą






2009-08-11 01:21:05 skomentuj (1)
Farytaile gonna bad :(

Zimno się zrobilo...
Tak zimno, ze moje usta zrobily się granatowe.
Spojrzenie też jakieś chlodne.
Co to jest? Co sie dzieje?
W moim sercu pada śnieg.
A na jego dnie siedzi mala dziewczynka z zapalkami.
To wlasnie jest nadzieja.
Nadzieja, ze bedziemy jeszcze razem.

Z tą nadzieją umrę...

Tajemniczy Ogróg.

Byl sobie kiedyś chlopiec,
Byla sobie kiedys dziewczynka.
Szli sobie spacerkiem, az pewnego razu
Znaleźli tajne przejście w murze.
Zobaczyli tam miejsce pelne suchych pnączy..
zmruszale drzewa walające się po zżólklym trawniku.
On i ona stwierdzili, że będą tu przychodzić codziennie.
Będą troszczyć się o te miejsce by znów stalo sie piękne.
Na drugi dzien wczesnie rano
Stawili sie na miejscu i wzieli sie do pracy.
Ona grabila liście z trawnika, a on sprzatal uschnięte konary drzewa...
Wieczorem zrobili z tego ognisko.
Siedzieli, patrząc się w ogień.
Szczęśliwi z wykonanej pracy.
Następnego dnia również pojawili się w ogrodzie.
Chopiec przycinal krzewy, kolce róż ranily ręce chlopca. Ale nie przerazil się tym.
Dziewczynka sadzila nowe kwiaty w kwietnikach. Byli bardzo pochlonięci pracą, że nawet nie zauważali, że slońce tak szybko chowa się za horyzont.
Kolejne dni również mijaly pracowicie.
W pocie czola upiekszali ogród, by stal się piękną krainą... ich wlasnych marzeń.
Ludzie mówili, że ten ogród nie ma przyszlości, że nigdy tam nie bedzie pieknie. Ale oni sie tym nie zrazili. Wierzyli, że ten ogród bedzie piekny!
Dużo wysilku wlozyli w przygotowania.
Ogród zaczal rodzic sie do zycia.
Bylo coraz piekniej. A dziewczyna i chlopiec z wypiekami na twarzy wracali do domu po ciężkiej pracy.
Mieli przecież swoje tajemnicze miejsce. Coś tylko dla nich, Coś co ich laczylo i dawalo radość! To byl ten ogód, który wspolnymi silami budowali, aby byl piekny!
Pewnego dnia nastaly egipskie ciemności. Kwiaty umarly, ptaki odlecialy... dziewczynka plakala, chlopiec tez...
Bali sie ciemności mimo, ze byli w miejscu, które uwielbiali.
Dziewczynka zaczela uciekac w gląb ciemności, pędzila jak szalona z zamkniętymi oczyma... a chlopiec ją dogonil, chwycil za rękę i powiedzial, że jutro znów wyjdzie slońce. Dziewczynka nie wierzyla. Usiadla i zaczela glosno plakać. W koncu chlopiec stwierdzil, ze ona ma racje i nie mowiąc jej, wymknąl się z ogrodu zostawiając dziewczynkę samą. Ona zrozumiala, ze zawsze wychodzi slonce, ze znów bedzie dobrze. Lecz chlopiec dlugo nie wracal...

Dziewczynka czeka juz pol roku na chlopca. Czasami tylko ludzie, ktorzy slyszą jej placz, chcą by poszla za nimi. Czasem da się chwycić za rękę, ale póżniej puszcza szybko. Wie, że tylko chlopczyk, z którym tak dzielnie pracowala, może jej pomóc. Tylko ten chlopiec sprawi, że ogród zwany milością znów zakwitnie.
Tak, to ten Tajemniczy Ogród, do którego inni nie mają wstępu! Gdzie tylko oni mogą znaleść szczęście! Ci co go sumiennie budowali, choć nie bylo im latwo. Nie mieli wszystkiego od razu. Wspólnymi silami budowali wszystko od nowa!

Jeśli chlopiec nie wróci nigdy to:
Trzy cnoty Boskie:

Wiara - umrę z nią
Nadzieja - zostanie zawsze w sercu
Milość - nie istnieje


Wierzę, że jeśli teraz nie jestesmy razem, to spotkamy sie w niebie. Bo to tam te prawdziwe polówki lączą się ze sobą.
Choćbym przemierzyla caly świat, nie znajdę szczęścia. Nie zapelnię miejsca w sercu... bo tam nie ma juz miejsca na inna osobę niż Ty.

Kiedys napisales mi bajkę o rybce i bąbelku powietrza...
Teraz ja dla Ciebie napisalam bajkę...
Smutna, ale najprawdziwsza na świecie!



2009-08-09 00:49:19 skomentuj (0)
bastanak

Cudownie sie czuję wspaniale po prostu :) w zyciu tak sie dobrze nie czulam :) Basha dziala na mnie jak marihuana :) a ja jestem dla niej jak haszysz. Zatrulyśmy się dzisiaj :) mamy wspólne plany :) otwieramy wspólny interes :D będziemy dwie zaćpane kosmetyką kierowniczki :) panie i wladczynie swoich interesów :)
A teraz bym chciala cos o mojej pracy wspomnieć :) więc tak :) pracuję na moim zajebistym ŚWierczewie :) kocham tą dzielnice, a to tylko dlatego, ze aż mi sie plakac chce jak mam chodzic tamtą drogą :) wspaniale uczucie :) żyć nie umierać :)
Jestem sobie w swoim królestwie kosmetyków :) mogę robic co chcę :P i wszyscy mówią do mnie Pani Aniu :D hahaha
Najciekawsze momenty:
- moją pierwszą hennę w salonie zrobilam na spirytusie salicylowym zamiast na wodzie utlenionej :)
- moje klientki szaleją na punkcie moich masaży :D "ale ma pani zwinne, male i cieple raczki" "czy wykonuje pani masaże calego ciala?"
- jak ochrzanilam takiego dziadka ze za rzadko przychodzi na pedicure i teraz musze sie męczyć z jego dlugaśnymi paznokciami :D hehehe ale i tak dostalam 12 zl napiwku od niego :D
- raz przyszla do mnie na manicure klientka, którą przed chwilą pogryzl pies, obylo sie bez reanimacji, ale udzielilam pierwszą pomoc :) stwierdzila, ze jestem bardzo dobrym czlowiekiem :)
- prawie spalilam cążki w sterylizatorze kulkowym :) hehehe
- 20 zl napiwku za makijaż, który kosztowal 30 zl :)
- robiąc pedicure takiej 85-letniej babci uslyszalam, że jestem bardzo sumienną osobą i dobrym dzieckiem ^^ hahaha
- raz z fryzjerkami zrobilysmy sobie dyskoteke jak nie bylo klientek :D
- jak przyjelam dwie klientki ze sreberkami na glowie hehe bo fryzjerki mi pasemka zrobily zebym ladnie wygladala jak sie spotkam z G :)
- jedna z moich klienten nazywa się Nawstręt :) hahaha i dokladnie taka jest, myslalam, ze ją uduszę golymi rękami jak mi zaczela wymyslać
- jedna klientka stwierdzila, ze calkowicie mi sie podda, bo jestem fajna i ma córke w moim wieku, ostatnio mnie zmotywowala do dzialania :)
- z jedną klientką 3 godz gadalam o moim kochanym Egipcie :) ona byla 5 razy a ja niestety tylko raz :)
- i klientka na żelowanie paznokci "to ja poplosie z tymi luzowymi selduskami" hahahaha
- hehe no i oczywiscie historia o czarusiu, którą mialam opowiedziec G, ale zapomnialam :P
- mialam nawet klientów z Kanady :) na końcu powiedzial ladnie "papa" hahaha
- najśmieszniejsze jest to, że przez te następne dwa tygodnie będę najstarsza jeśli chodzi o caly personel salonu :)
Ale ogólnie kocham tą pracę :) i ciesze sie, że moje klientki są aż tak zadowolone, że chcą mój numer tel :D hehe dobra jestem :P

Już nie moge sie doczekać jak zobacze Agnieszkę :) mam jej tyle do opowiedzenia :)
Teraz juz czuje sie pewniejsza :) teraz mam sile :) jestem w koncu niemożliwa i zajebista :)


Jestem taka zajebista, ze nikt mnie nie chce :) jestem taka slodka, ze nikt mnie nie chce :) każdy kocha mój usmiech, a on tak naprawde kryje lzy :) shit, shit, shit!!

bastanak.... bastanak... bastanak... :(


بستناك و بتمنى اعيش العمر كله حبيبي معاك

و مش عارفة ده امتى الشوق يخلي هواك يتمناك

مش ناسياك وفي بعادك ليالي احلم باني بعيش وياك

نسيت كل اللي بينا ازاي و بعت هواك و بعت هواك


Najlepsze teksty z wczoraj :)
"my mamy dywany na ścianach, bo my chodzimy po ścianach... no wiesz... jak w Matrixie" hehehe

"gralem 5 razy w teatrze" "a co grales?" "dilera" hahahaha

"jak jest ladna to dobrze, a jak nie to nic nie szkodzi. Jak jest ladna to plus... no wiesz... taki bonus" hahahaha

no a teraz ladnie :)

dobranoc (pl)
good night (ang)
tesbah ala kher (arab)
layla saida (arab)
bonne nuit (frc)

hehe pieknie



2009-07-21 00:14:49 skomentuj (0)
Malick :)
Wkurzylam sie na G. W sumie to w większości mi bylo smutno. Po tym co mi powiedzial w sobote w nocy nie mialam juz sily na nic :(
Ale niedziela zaczela sie mila. Zadzwonil Lyes i pytal sie co u mnie. Chociaż kogoś interesuje moje istnienie :(caly dzien siedzialam w piżamie i klikalam z chlopaczkiem, slodkim mulatkiem z Poznania :) postanowilismy sie spotkać. O 20:30 zobaczylam go pod kupcem poznańskim. Nie wierzylam wlasnym oczom, jaki slodziak :) wielkie brązowe oczy, wlosy spięte w kucyk, swietny styl ubierania i ten slodki uśmiech :) Przedstawil sie..." Jestem Malick"... ten jego fracuski akcent... Zabralam go do Fashion Cafe. Strasznie mu sie tam podobalo. Stwierdzil, ze mam gust. Super mi sie z nim rozmawialo :) Opowiedzial mi o sobie dużo. Trafilam na zyle zlota :) hahaha jego ojciec wydobywa ropę w Afryce :D a jego mama jest polką... hehe... Piliśmy sobie najeczne drinki. Ten egzotyczny smak.... slodki. Zamienialismy sie drinkami, oj wesolo bylo :) Wczesniej kazalam mu kupic różowe wino. Kupil ale zostawil w akademiku. Heh.. oczywiscie nalegal zebym wypila je z nim. Dlugo odmawialam, ale pozniej stwierdzilam, ze w końcu czemu nie :) Moj byly tez sie swietnie zabawil w akademiku, to dlaczego ja nie mam sie przespać z slodkim cappuchino :) No i jeszcze caly czas myslalam o G, ze on tez pewnie nie próżnuje :) Wyszliśmy z lokalu. Dal mi swoja bluze. Pachniala nim... jeju. Zapach afryki :) "Mogę dotknąć Twoich wlosów?" "Jasne- powiedzial i uśmiechnąl się tak slodko, że ani troche nie zalowalam, ze do niego idę". Chwycilam go za rekę. Mial takie cieple ręce! Zlapalismy autobus nr 69 :P i pojechalismy do niego. Przy akademiku puscil moją rękę... rozlożyl ramiona, jakby chcial odlecieć i powiedzial..." widzisz Anna, tutaj jest moje miejsce, tutaj moge latać". Windą na 12 piętro. Wspanialy widok mial z okna. Miejski gwar. Widać bylo stadion Lecha i lotnisko. Na pólkach pelno atlasów anatomicznych... heh studencik medicina :P Niesamowite przezycie widziec o 6 rano jak ląduje samolot!! Patrze... wino jest :) Podal mi lapmkę wina. Tryknęliśmy się szklankami. I znów ten slodki uśmiech i te jego wielkie brązowe oczy i czarne rzęsy! Chwycil mnie za rękę zeby porównać kolo skóry :) usiedlismy sobie na lóżku. Bylo slychać szum miasta. Wspanialy nastrój. Przygaszone swiatlo, wino i Malick :) hehehe...  Powiedzialam, ze ma mi zaspiewać po francusku. Powiedzial, ze pozniej. Zapytal o czym myślę i objąl mnie przez ramię. Powiedzial, ze nie mogl sie napatrzec w moje oczy i czy może jeszcze raz spojrzeć. Wow :) normalnie aż mnie ciarki przeszly. Kiedy tak sobie patrzylismy sobie w oczy, ja myslalam moze o czyms innym niż on. Ja myslalam o Mohamedzie. O Afryce. O moim kochanym Egipcie. Myslalam o tym piasku i slońcu... rozpalonym ciele :) Pocalowal mnie tak slodko w czolo. Pozniej toast "Za nas!" Spojrzalam sie na niego, zeby wiedzial, ze chcę go dzisiaj :) Zaczelismy sie calować, az w końcu sie polożyliśmy. Ale nagle on wstal i wyciągnąl oliwkę hahaha... bo mu obiecalam masaż :) ale mi juz nie chodzilo o masaż. Zdjąl koszulkę. Jeju... teraz to juz wogle dziko wyglądal i groźnie. W zyciu sie tak nie czulam. Zawsze mi sie to marzylo a teraz stalo sie rzeczywistością! Wspaniale cialo! Gorące i delikatne. A ten zapach... jeszcze do teraz go pamiętam. No i pozniej już wszystko się potoczylo dalej... nagle slysze, a on zaczyna coś spiewać po francusku... tak slodko szeptal slowa piosenki. To bylo takie romantyczne i podniecające, ze nie moglam w to uwierzyć! Zasnęlismy nago. Lożko bylo wąskie. Przytuleni do siebie, zmeczeni... nagle obudzil nas telefon. Okazalo sie ze moja mama sie o mnie martwi. Zapomnialam napisac ze nie wracam do domu na noc. Patrze na zegarek a tu 4 w nocy! Patrze a Malick usmiecha się "Mówilem, zebys napisala" hehehe i znow zasnęlismy... bylo tak gorąco. Co chwile sie budzilam. Ale leżąc kolo niego bylo mi tak dobrze :) za duzo wypilam, chodzilam do kibelka i co chwile zakladalam jego bluze bo wiedzialam ze nie mieszka sam... ale on chodzil nago... otwieralam oczy i patrzylam sie na niego... rozczochrane czarne wlosy i jego cappuchino cialko :) hehe Obudzialismy sie o 10. Przytuleni do siebie gadalismy sobie. Zapach jego ciala nieziemski :)  Do domu wrócilam o 14... z takim lol'em na twarzy :)
Ciekawe jak tam G?

2009-07-16 23:57:33 skomentuj (0)
the truth
to meet
to fuck
to leave


2009-07-10 02:05:29 skomentuj (0)
wszystko przez tagged i moje piękne stopy :)

Niby dużo się wcześniej wydarzylo. Ale teraz to juz chyba za dużo ;]
Dziekuję Ci, że specjalnie jechales w nocy z Lodzi do Gdanska zeby mnie poznać. Dziekuję Ci za te wspaniale chwile razem spędzone na plaży. Za ten usmiech, za troskę i opiekuńczość. Bo bylo romantycznie, bo morze jest nasze :) bo morze jest piekne. Dziękuję za zrozumienie! Dziekuję za wszystko! Nigdy tego nie zapomnę! Fajnie sie poznaliśmy :)
Dziękuję, że pokazales mi trochę Twojego miasta :) Hollylódź :) wspaniale się z Tobą slucha Ostrego :) Dziękuję za to wesele. Masz wspaniala rodzinkę :) Czulam sie jak u siebie :) Dziekuję za obrączkę :) wlaśnie na nią patrzę :) ale dziś w pracy musialam ją zdjąć zeby się nie utopila w oliwce do masażu :) Dziekuję, że zabrales mnie na dzialkę :) bardzo mi się podobalo na lonie natury. Swietnie jezdzisz samochodem. Ile zrobilismy kilometrow... ok 300? :) aaaaaa... no i ten widok na peronie jak Cię zobaczylam w garniturze :) widok powalający :) sexi hehehe
Tęsknię za Tobą.
Tęsknię.
Greg :*

Te szaleństwo pochlonęlo mnie calą. Czuję sie taka szczęśliwa :) Znów mam ochotę na coś szalonego :) może masz jakiś pomysl? :)

Jakie to jest zajebiste uczucie jak ktoś chwyta za rękę i maszeruje z Tobą po drodze. Jakie to jest zajebiste uczucie klaść się przy Tobie i budzić się u Twego boku :) i móc sie przytulić do rozgrzanego ciala! Ostro :) i picie wina w lóżku staje się takie piekne :) wino lepiej smakuje. Wino pieści każdy skrawek ciala. Slodki nektar spijany z piersi, czerwony jak krew. Bądz dziś wampirem tej nocy i spijaj do ostatniej kropli, tylko blask świec będzie odslaniać moją niewinność. No a ja spojrzę w Twoje oczy i powiem... "oj Ty"... bo lubisz...
Wasza wysokość :P


"Pomoglo mi, bo szybko zapomnialam a tych mroźnych dni nie chce już..."



 



2009-07-09 01:03:32 skomentuj (0)
Misz masz :D

Podziękować można tylko arabowi. Oboje dostalismy to, co chcemy. Ty glupią idiotke, a ja wolność.
Przez te 3 miesiące zrobilam tyle rzeczy, że mi się w glowie to nie mieści. Dowiedzialam się tylu rzeczy o sobie, że naprawdę jestem zaskoczona. Zmienilam się, nie powiem, że nie. Może nawet i na gorsze. Boję sie trochę o siebie, bo codziennie muszę coś wypić, zapalić. Spodobalo mi sie takie zycie. Mam teraz to, co chcę. Kochaną przyjaciólkę, która jest dla mnie oparciem. Świetnie mi sie z nią mieszkalo jak moi rodzice wyjechali na tydzien. Balam sie, że bedę sama przez ten tydzień w domu, ale mylilam się. Nocowala Kamilka, Arek... byl Bartek,Marcin, Artur, Alicja, Jacek. Heh.. pierwszy raz nocowal u mnie kolega ;] u mnie, a nie ze mną :P pozwolilam mu spać w moim lozku, w ktorym sama tydzien nie spalam. No i trzeba bylo wstać o 7, zeby wypuścic kolege do pracy ;] heh... kit, ze mieszka dwie ulice dalej.
W jeden dzień udalo mi sie zaliczyć 3 randki.. być w szkole i zalatwić sprawy urzędowe :) zobaczcie jaka jestem dobra :D no i spotkać się z przyjaciólką ;] wow :D
Moje zycie stalo się tak kolorowe, że teraz dalam sobie czas na odpoczynek. Mialam propozycje jechac nad morze na ten dlugi weekend ale wolalam zostac w domu! To już musi być koniec swiata. Jeszcze Artur mnie namawial wczoraj, ze on jest gotowy od zaraz zeby ze mną jechać. Wogle to mnie wczoraj zaprosil do kina, na film, ktory chcialam: "Pamiętnik nimfomanki". Bardzo mi sie podobal ten film. Fajne bylo zakonczenie.
Za tydzien jade nad morze. Eve juz na mnie czeka. Już nie mogę się doczekać jak wyjdę z pociągu i będę sie czula jak u siebie, bo juz znam te okolice ;] Tęsknię juz za Kamilą, która pojechala nad morze.
Dziś święto... spalam do 11. Upieklam babkę, apotem rodzinny obiad. Po poludniu byl grill i kawa. A wieczorem zabralam dzieciaki i psa na spacer. Bylo wspaniale. Cieplutko i slonecznie, tzn slonce juz zachodzilo, ale ubawilam sie na maxa. Biegalismy sobie w polu, Magro aportowala i udalo nam sie zauważyć dwie sarny przebiegające przez drogę. Piekny zachód slońca i te pola rzepakowe. Piekne wspomnienia. Wszyscy byli szczęśliwi. Jutro zabieram się za moj rower ;] i od poniedzialku coś wymysle zeby na nim jezdzic :)

Jeden moment mam w pamięci... Stalismy na przeciwko mojego lustra. Bartek mnie przytulil... ale byśmy byli ladną parą :] ... on jest dla mnie jak biale wino... z bąbelkami...



2009-05-01 23:57:40 skomentuj (0)
Zły on... heh...
Przyszedl zmęczony po treningu... polozyl sie na lóżku... i leżal jak kloda ;] poprosil o krem do twarzy :D i chusteczki higieniczne ;P katarek i sucha skóra na twarzy... ktoś mi sie przypomnial... ale to juz nie ważne. Usiadlam kolo niego... tak slodko wygladal. Ale potem sie usmiechnąl ;] slodki :* Zrobilam mu herbate... już wiem ile slodzi :P Zacząl sie we mnie zaczepiać... no i że mecz później leci :P heh... akurat z nim chcialam z przyjemnością go ogoladać. Tak slodko się przytulil... glaskalam go po glowie. Chwila mojego szczęścia. Coraz bardziej się do mnie przystawil... heh... w sobotę byl taki spokojny i grzeczny, a dziś dziki :P Ale jak jest spokojny to tez jest fajnie. Tak subtelnie dotykal mojej dloni... heh, podobaja mu sie moje tipsy :) ciągle je oglądal i dotykal. Kamila stwierdzila, ze obejrzymy "Zmierzch" ... o wampirach, dużo nie pamiętam z tego filmu, bo caly czas bylam skupiona na tym, że on jest tak blisko mnie, ze mnie tak subtelnie dotykal... ale to bylo w sobote, a dziś mimo treningu widać bylo, że ma dzikie mysli w glowie. Dotykal moich piersi. Podoba mu się mój dekolt :) Milo mi bylo... zamknelam oczy... no i mi sie zapytal czy wogle ogladam tv... a ja, ze nie i on tez tak na pól... hahaha. Poszlismy do moich rodziców do lóżka. Wlaczylam mecz, ale on wcale nie byl nim tak zainteresowany jak myślalam ;) przytulil sie do mnie. Ja chcialam w tym momencie czas zatrzymać. Tak mi dobrze bylo w jego objęciach. Usmiechal sie do mnie. A ja go gryzlam po szyi... potem on mnie zacząl calować... piescić, dotykać. Jest taki kochany. Bylo mi tak dobrze. Mala rzecz przed nim zatailam, ale zdążylismy... a miala to być upojna noc z Bartkiem... wampirkiem :*. Gryzl mnie po szyi, uszach... dekolcie... calowal, przytulal... uwielbiam Bartka! Ma taki seksowny glos i to powalające spojrzenie :) No i oczywiście zrobilam mu masaż pleców tak jak obiecalam po treningu :] podobalo się ;] UWIELBIAM GO! Jemu pozwalam, zeby mnie dotykal, piescil i calowal i... :) 

2009-04-30 00:52:13 skomentuj (0)
3miasto
Poznalysmy sie 3 lata temu na czacie grzenda.pl.
Postanowilysmy sie spotkac.
Wsiadajac do pociagu czulam lekki niepokoj. W czasie podróży przez moja glowę przeszlo milion myśli. Znajomi dzwonili, wysylali sms, jak sie czuję i czy jest wszystko w porządku. Do odważnych świat należy ;] Spotkalysmy się na stacji Gdańsk Wrzeszcz.
Szczęśliwa, zagubiona... tak się czulam wysiadając z pociągu... taki spontan...
Iwona przyszla z kolegą, który sie przydal, bo niósl mój bagaż. Poszliśmy cos zjeść do Galerii Gdańskiej, do Green Way'a.
Potem poszlyśmy do jej mieszkania. Wypakowalam swoje rzeczy. Caly czas rozmawialysmy. Heh... Iwona się nie maluję, ale chciala abym zrobila jej makijaż. Bardzo jej sie podobal ;] Poszlysmy do Parku Oliwskiego. Mama ciągle do mnie dzwonila. Zrobilysmy sobie sesje zdjęciową na tle pięknej natury. Takie piękne to miasto. Taka piękna pogoda, swiecilo slonce i bylo tak gorąco...
Wracając poszlysmy na zakupy. Dostalam gorączki... już od paru dni zle sie czulam, gardlo bolalo. Miala byc impreza, ale zrowie nawalilo.  Nafaszerowalam sie tabletkami i poszlam spać... Obudzilam się o 10... znów poczulam sie szczęśliwa. Otwarlam okno. Piękna okolica, znow swiecilo sloneczko. Wrocilam do lóżka, zakrylam się koldrą po samą szyję. I znów myśli... jak pięknie tu. Przyszla Iwona do pokoju... z jej laptopa leciala nasza ulubiona piosenka... jak milo ;] poszlam wziac prysznic. To byla gorąca noc. Choroba ze mnie wyszla cala chyba ;] Uszykowalam sie do wyjscia. Iwonie tak podobal sie wczorajszy makijaz, ze dziś tez chciala abym ja pomalowala. Wygladala swietnie. Wyszlysmy z domu. Kierunek Gdynia. Zakupy w sklepie indyjskim. Eve kupila sobie arafatke. Zalapala moj klimat :) ja kupilam sobie piekną chustkę i szal, no i dwie piekne opaski. Znow pelno zdjęc napstrykalysmy ;] Spacerując po Gdyni czulam obecność Ahdiego. Jego rodzinne miasto. Zobaczylam polskie morze. Tak dawno go nie widzialam. W prawdzie nie to co Adriatyk czy Morze Czerwone ale nasze polskie morze! Nigdy nie przepadalam za nim ale teraz poczulam smutek, ze tak go nienawidze. Ze wole obce. Usiadlam na piasku. Zamknęlam oczy. Tak jak w Egipcie... na wyspie Giftun. Coś pieknego. Wspaniale uczucie znow być tak blisko morza, Ogrom wody, który juz dawno powinien zatopić to pieklo na Ziemi. Potem ruszylysmy na Sopot. Molo. Bylam tu chyba z 10 lat temu z rodziną. Mile wspomnienia. Wrocilysmy do domu. Szykowalysmy sie na impreze. Dotarlysmy pod Kwadratową ok 22. Byla straszna kolejka. Ludzie sie pchali. Nie chceli wpuszczać. Bylam zmiażdżona przez ludzi. Stracilam Eve z pola widzenia. Opieralam sie o jakiegoś kolesia. Nogi mi drętwialy. Dusili mnie. Ale bylo milo. Smialisly sie i żartowaliśmy. Stalam obok takiej pary, przytulali się. Tak się ludzie przepychali, ze w koncu on byl wtulony we mnie. "Co to musi być za dyskoteka skoro ludzie mają tyle cierpliwości aby czekać na wejście?". Caly czas mialam glowe na jego ramieniu. Fajny byl. Szkoda, ze zajęty. Jakoś udalo sie nam wejsc... po 2 godz czekania. Impreza zajebista. Dwa parkiety, czarna muza i taka radiowa ;] raz bylysmy do gory a raz na dole. Nogi zaczely bolec. Usiadlysmy. Nagle slysze: "Cześć, ja tez niedawno weszlem". To byl on :) Lukasz... haha... Kiedy powiedzialam mu ze jestem z Poznania, powiedzial, ze ma babcie na Glogowskiej i ze wpada na weekend majowy i chcialby sie ze mna przejsc na piwo. Wziąl moj nr tel. Poszlismy tanczyc. Fajnie bylo. Dobrze, ze jego laska tego nie widziala :D Potem poznalam Tomka. Aspirant OSP w Poznaniu ;] fajny chlopak, szkoda tylko, ze jestem taka wstydliwa. Fajnie sie z nim tańczylo. Dawno z nikim tak mi sie dobrze nie tanczylo. Okrecal i powalal wzrokiem ;] heh... z Eve stwierdzilysmy sie juz idziemy. Czekal ze swoim kolegą na mnie i na Eve. Odprowadzili nas na SKM'ke i wsiedli z nami. Chcieli nas zaprosic do nich ale o tym nie bylo mowy. Zaluje, ze nie dalam Tomkowi swojego nr tel. Zaluję! Normalny chlopak! Przeciętny na maxa, ale bardzo czarujący! Doceniam! Wrcocilysmy do domu. OKazalo sie ze dwoch kolesi stoi pod naszym blokiem. Bylysmy osaczone. Dzwonili po calym bloku zeby sie do nas dostac. Bylo ok 6 rano. 30 min rozmowy z debilem, ktory byl zazdrosny o Tomka i armeńczyka. Przy zgaszonym swietle ukrylysmy sie w pokoju, sluchalysmy jak sie klocą pod blokiem. Serce mi walilo z nerwow jak oszalale. Nie chcialam, zeby weszli do blogu. Dobrze, ze nikt im nie otworzyl, a obudzili chyba caly blok swoimi dzwonkami. Ale poszli... ulga. Od razu zasnęlam. To byla dluga noc. Rano poszlysmy na zakupy, spakowalam sie i ruszylysmy na stacje kupic bilet na pociąg. Okazalo sie ze mam 3 godz do odjazdu, ok 18. Wiec poszlysmy do Galerii Gdańsk. Zjadlysmy lody.. moje ulubione Mc Flurry :) O 18:06 pomachalam Eve z pociągu. Droga powrotna byla wspaniala. Poznalam swietna kumpele i tylu nowych ludzi. To byl wspanialy weekend. Do Poznania dojechalam ok 23. Przyjechali po mnie rodzice. Tez byli szczesliwi ze tak milo spedzilam weekend.  Jeszcze tu wróce... za dwa tygodnie :* I bedzie impreza jakiej nie przeżyl nikt... i odwiedze sklep indyjski w Gdyni ;]


2009-04-27 00:29:55 skomentuj (1)
Dwadzieścia-dwa smutki... dwadzieścia-dwa szcześcia

Dziś specjalna notka z okazji specjalnego dnia...

moje re-flexje hoobastank - the reason

Jestem naiwna, bo wierze w miłość... jestem naiwnym romantykiem, nie pasuję do tego świata.
Nigdy sobie nie wybaczę tego co zrobiłam. Straciłam wszytsko, co miałam najcenniesze. Straciłam każdą chwilę, którą moglam uczynić najpiekniejszą chwilą. Straciłam tyle czasu. Teraz żałuję. Będę tego żałować do końca życia. To był mój największy błąd w życiu. Niestety całe moje zycie jest jednym wielkim błędem. Po prostu urodziłam się nie w tym czasie co powinnam. Moje życie to bieg samych niefortunnych zdarzeń.  Obojetnie co zrobię, zawsze będzie źle. Czuję, że znów staję się egoistką. Tak jak kiedyś walczylam z tym, tak teraz już nie mam siły, bo nie mam dla kogo. Stałam się złym człowiekiem. Juz nie patrzę na nic. Mam przyjaciół, którzy są ze mną. No i jedną ważną osobę, którą darzę pełnym szacunkiem, która jest dla mnie wiecej niż przyjaciółką... jest moją bratnią duszą. Kamila...
Ta data, 22 dzień miesiąca... skłania mnie do przemyśleń. Kiedyś cieszyłabym się nią razem z Nim. Teraz to dla Niego zwykły dzień. Ale nie dla mnie. Ja uważam to za święto.  Nie chcę, żeby to się tak skończyło. To na to nie zasługiwało. I choć łzy płyną niemiłosiernie, bedę pisać, choćby mój kompuer miał tutaj pływać.

Zaświeciło ostatnio słoneczko. Wyszłam na dwór. Poszłam na ogród. Margo biegała wokół mnie i prosiła o aport. Zamknełam oczy. Pomyslałam jak to kiedyś się z nia bawił. Słońce tak grzało. Wyobraziłam sobie, że jest obok mnie. Było miło... wiatr sobie spokojnie wiał. Było mi tak ciepło... tak przyjemnie. Otworzyłam oczy. Niczego nie było. Szara rzeczywistość.


Everything i do i do it for u... to prawda. Wszysko mi sie z Nim kojarzy... każda rzecz... cholera.. już mnie to męczy! To jest jak zly sen. Proszę, zbudźcie mnie z niego! Wykańczam się.


Szczerze... nie dotarło to jeszcze do mnie... nie wierze :(

hoobastank - the reason ... piosenka, która połączyła początek z końcem... wystarczy wsluchać się w słowa. Nikt, by nie pomyślał, że tak bedzie... pamiętam, jak wyznał mi miłość... to był poczatek. Teraz koniec... dedykuję mu tą piosenkę...


"I'm not a perfect person. there are many things i wish i didnt do
but i continue learning. i never meant to do those things to you.
and so i have to say before i go, that i just want you to know

i've found a reason for me, to change who i used to be
a reason to start over new, and the reason is you

i'm sorry that i hurt, its something i must live with everyday
and all the pain i put you through, i wish that i could take it all away
and be the one who catches all your tears, thats why i need you to hear

i'm not a perfect person, i never meant to do those things to you
and so i have to say before i go that i just want you to know

i've found a reason for me, to change who i used to be
a reason to start over new, and the reason is you
i've found a reason to show a side of me you didnt know
a reason for all that i do, and the reason is you"



2009-03-22 23:14:56 skomentuj (1)
Some Story

Ogólnie to czuję się strasznie. Najgorsze pół roku w moim życiu.

Jeszcze nie mogę uwierzyć we wszystko co się stało. To jest jak

jakiś koszmar. Nie mogę nawet uzbierać myśli w sensowne zdania. To,

co siedzi w mojej głowie przypomina cmentarzysko pieknych

wspomnień... zgliszcza cudownej miłości. Łzy mi lecą jak cholera...

ale co tam.. muszę coś napisać. Chcę opisać co czułam przez te pół

roku i najważniejsze co czuję teraz. Bedzie mi ciężko wracać do

tamtych chwil ;(

Moje zycie straciło sens. Straciłam kogoś dla kogo mogłam zyć.

Straciłam kogoś, kto dawał mi siłę każdego dnia. Straciłam kogoś,

kto swoją osobą pokazał mi co to szczescie...
Umarła we mnie chęc do zycia. Codziennie się oszukuję, że jest

zajebiście,  a tak na serio to tylko suche przeżycia. Mam

przyjaciółki, które dbają o o abym nie była sama. Gdyby nie one to

bym juz nie żyla dawno. Musiały znosić mnie kiedy ryczałam jak

bóbr... krzyczałam... panika, napady lęków. Wszystko to przezyły

razem ze mną.

16 lutego mój świat zawalił się po raz kolejny. Dowiedziałam się do

mojej miłości wielu przykrych rzeczy. Moja miłość była tak wielka w

tym momencie, że byłam zdolna to wybaczyć i wspólnie zapomnieć o

wszystkim. Lecz już dla niego było za późno.
17 lutego przyszlam do mojej miłości. Jeszcze spał. Położyłam się

obok niego i mocno wtuliłam się w jego rozgrzane ciało. Odpychał

mnie. Zapytał czemu przyszłam. Zraniło, ale trwałam w uścisku nadal.

Położyłam rekę na jego brzuszku... taki ciepły. Mój kochany

brzuszek. Mimzy. Powiedzialam zeby się do mnie przytulił.

Protestował, ale potem sie przytulił. Leżeliśmy na łyżeczkę. Bylo

tak milutko. Powiedziałam, ze kupiłam mu coś małego. Od razu zgadł.

To było piekne. Serce mi płonęło ze szczęscia, że znów moge być w

jego ciepłych ramionach. Zaczęlismy się całować. Bylo tak słodko.

Zapomniałam o wszystkim. Delektowałam sie każdym pocałunkiem... to

było takie piekne. Leżeliśmy w łózku do 13. Potem poszliśmy śpiewać

karaoke. Boże jakie to było piekne, śpiewać z moim kochaniem.

Przypomniałam sobie jak kiedyś spiewaliśmy piosenki z radia... heh..

na rondzie (bo tylko tam mamy zasięg)... ale ryczę... ale piszę

dalej... śpiewaliśmy... bitwa na śpiew. Gwizdaliśmy sobie...

przytulalismy się, całowaliśmy. Cudownie! Potem wspólny obiad. Było

mi glupio... ale jego zdanie:" jak chcesz być moją dziewczyną to

musisz jeść ze mną obiad" mnie dobiło... obudziło nadzieję. Odwiózł

mnie do domu. Jak zwykle patrzył jak otwierałam furtkę. Nie myślałam

sobie, ze bede go widziec ostatni raz do dnia dzisiejszego. Do teraz

mam w głowie ten moment jak sie patrzył na mnie jak odjezdzał (nie

moge przestac płakać). Wieczorem miałam pracę, a potem koleżanka

przyjechała mi zrobić paznokcie. Mojej milości zawsze podobal się

francuski, wiec taki zrobiłam. Tylko na kciuku i serdecznym

niebieską koncówkę... i białe kwiatki. Bajeczne wyszły. Byłam taka

szczesliwa. Tak bardzo chciałam mu je pokazać. Okazało się, ze

poszedł do niej :( moj świat się znów zawalił, zaczęłam płakać, a

Magda z trudem mogła mnie uspokoić. On już miał mnie gdzieś :(

18 lutego wyszłam z domu... juz późno było. Była śniezyca. Mama pyta

gdzie idę, a ja :" idę ratować swoją miłość!" Tata zawiózł mnie do

mojej miłosci. Stanęłam pod jego oknem i wyslałam sms, ze ma wyjrzeć

przez okno. Wyłączył tel. Zadzwoniłam do jego domu. Jego mama

powiedziała, ze nie ma go w domu. Błagałam zeby mnie wpuściła. Z

trudem powiedziała, że poszedł do niej... Zrobiła mi herbatę.

Rozmawiałyśmy. Jeszcze nigdy ta kobieta nie wydawała mi się tak

bliska jak w ten wieczór. Byłam roztrzęsiona. I fakt, że moi rodzice

na drugi dzien wyjezdzali w góry. Myśl, ze bede sama w domu. Bez

cioci, bez babci, która pojechała do szpitala, bez Magdy bo była w

Angli. Nikogo! Kuby tata odwiózł mnie do domu. Przez całą drogę

płakałam. Wysiadając z trudem podziękowałam, usłyszałam tylko: "nie

płacz, wszystko bedzie dobrze". Weszłam do domu, a moja mama akurat

rozmawiała z Kuby mamą. Prosiła, aby mnie nie zostawiali samej.

19 lutego o 5 rano wyjechalismy w góry do Szczawy. Jechałam z

rodzicami, Powąskimi, Julką ciocą i wujem. Rano czułam sie

strasznie. Jak cień. Jak zjawa. Jechałam w samochodzie obok wuja

Mariusza. Jakoś się nie gubiliśmy dzieki GPS, CB radiu i mojej

pomocy nawet. Cały czas myślałam o Kubie. Ale głupio mi było płakać

przy cioci i wuju. Droga mimo fatalnych dróg, zalodzonych,

zasnieżonych mineła pomyślnie. Dotarlismy cali i zdrowi.
Poznałam pana Andrzeja i jego wielką rodzinę! Dotarlismy na

obiadokolacje. Nie mogłam nic przełknąć. Zaczęły mi lecieć łzy. Nikt

nic nie mówił. Było mi głupio. Potem poszliśmy do pokoju gdzie był

rozpalony kominek. Razem z Julią siedziałyśmy sobie i patrzyłysmy w

obień. Znów płakałam. Nikt nie miał tabletek uspokajających.

20 lutego. Śniadanie na 9, pozniej kawa. Poszłam z mamą

do apteki i kupiła mi tabletki na uspokojenie. Poszlismy wszyscy na

stok. Julia jezdziła na nartach. Potem mama, wuja i powąscy też.

Łyknęłam tabletki i udawałam, ze jest lepiej. Tata cały czas

kamerował wyczyny na nartach. Poszlismy do Sałasu na frytki i piwo.

Okazało sie, że przyjechała kolonia z Komornik ;] spotkalismy pana

Barszczyka kierowce ;]
Wieczorem był kulig. Kto by pomyslał, że dzieki temu tabletki nie

będą mi juz potrzebne ;]? Mama poznała mnie z fajnym chlopakiem. Pan

X bardzo polubił moją mamę za poczucie humoru. Kulig był świetny.

Sanie, konie, no i on... ognisko, śpiewy na srodku polany w lesie. A

powrót po ciemku z pochodniami. Jechałam saniami z tatą, który mnie

mocno trzymał zebym nie wypadła. Cos sie we mnie poprzestawiało.

Zasypiając myślalam tylko o panu X. Najfajniejsze bylo to, że miał

pokój z kolegami pod moim pokojem. A dzieci z koloni były w

Krokusie. Jeszcze przychodzili się myć na nasze pietro ;] heh...

21 lutego... czułam sie strasznie. Lekko grypowo. Katar, kaszel w

srodku nocy. Zjedlismy sniadanie, potem na stok. Pogoda cudowna,

słońce grzało, pełno śniegu! Pierwszy raz bylam w górach jak byl

snieg. Przyszłam ze stoku wcześniej bo nie mogłam już wytzymać.

Bałam sie ze się rozchoruję. Chłopacy byli u siebie w pokoju.

Spotkałam Romka i zapytałam sie o pana X. Powiedziałam, że jak bedą

wieczorem wychodzić gdzieś to mają po mnie przyjsć. Po obiadokolacji

poszlismy do zielonego domku i tam moi sobie pili z panem Andrzejem

a ja sobie siedziałam na gadu i gadałam z Ahdim. Ten tez potrafił mi

poprawić humor. Pryszedł po mnie Romek i powiedział, ze wychodzą.

Patrze, a jest tylko Romek i Bartek... a gdzie pan X? Okazało się,

że poszedl biegać! Super. Co ja mam z nimi robić teraz. Poszliśmy do

Krokusa. Bartek tam został. A a z Romkiem poszłam spowrotem na dwór.

I zaczęłam nawijke, ze mi sie spodobal pan X, a on mówi... " o

własnie biegnie (i tu podał jego ksywkę) to sobie z nim pogadasz.

Wiec w tym momencie grunt mi się zapalił pod nogami. Przecież ja go

znam! Poznałam go z Kubą na imprezie pare lat temu i na dodatek ta

sama drużyna :/ oh my god! Piłkarz! Wrócilismy do zielonego domku.

Poszłam do nich do pokoju... pan X tak zapraszał :P patrze, a tam

taki bałagan, że szok :) ale posprzątał mi na łóżku, przy którym

była mega gorąca sciana. usiadłam sie na łóżku. Pan X poszedł się

wykąpać :)  Potem przyszedł. Włosy na żelik. I poszlismy do baru.

Pan X przyniósł mi piwo. Heh oni wypili 3 a ja pilam sobie cały czas

jedno. Było bardzo miło. Bartek się do mnie usmiechał i patrzył

kusząco :) a drugi Bartek i Romek żartwoali sobie. Pamiętam fajną

piosenkę co leciała wtedy w MTV... Dj David - Sexy Things :)

opowiadałam im jak o dziś po obiedzie wygrałam 80 zł na casynie :)

poszłam do łazienki. Jak wróciłam Bartek powiedział, że mam położyć

szklanke z piwem na serwetke. Patrze a tam 5 zł. Spojrzał kusząco i

zapytał sie czy zagramy. Poszlismy sobie grać, a młodzi chłopcy

zostali i pili sobie piwko. Bartek miał taki super perfum...

nagralismy się i wrócilismy do Bartka i Romka.  O 12 poszlismy do

domku. Znów mnie zapraszali. Bartek połozył sie na łózku, które

wczesniej posprzątał. A ja usiadłam obok niego. Gadalismy sobie.

Potem weszłam na jego laptopa na chwile na gg zeby pogadac z Magda i

Kamilą. Powiedzieć, że zyję i że jest nawet fajnie. Bartek

powiedział, że bolą go plecy. Heh... powiedziałam, że umiem masować.

Polozyl sie na łożku. Chciał, żebym położyła się obok niego.

Wstydziłam się.  Ale stwierdziłam, co mi tam.. i położyłam się obok.

Przytuliłam sie do jego ramienia. Widać było, że mu się podobało. I

tak sobie lezelismy i gadalismy. O wszystkim. Było mega milo. Potem

chcieli sie coś dowiedzieć o moim byłym. Nie mogli zgadnąc z kim

chodziłam. Ale potem juz zgadnęli. I faktycznie stwierdzili, że Kuba

przychodził z blondynka na mecze, która przyjezdzała rowerem po

niego ;] Potem Bartek poszedł sie wykapać. A ja lezałam w łozku.

Powiedziałam, ze dzis u nich spię. weszłam pod kołdrę. Odpięłam

sobie spodnie. Wyluzowałam się. Marzyłam, żeby ta chwila trwała

wiecznie. Przyszedł Bartek i połozył sie na swoim lózku. Chciał

zebym sie do niego połozyła. Ale ja sie wstydziłam. Potem sobie

zażartował i sie wkurzyłam i poszłam do niego, obsunęły mi się

spodnie i nagle słyszę hawciu mówi "Patrz jaki ona ma fajny pieprzyk

z tyłu"i go dotknął. Więc zaczęłam go dusić i tak straciłam 2 tipsy

:) Poszłam do łózka. Bartek położył się na brzuchu i powiedział, że

chce masaż pleców :) Powiedziałam, że ma przyjść do mnie.

Przyszedł... usiadł miedzy moimi nogami i zaczęłam mu masować

ramiona. Bylo ciemno... tylko laptop sie palił i muzyka grała.

Czułam, że mu się podboa mój masaż, bo przysuwał sie bliżej. W końcu

na maxa sie do mnie przytulił a ja pocałowałam go delikatnie w

szyję... Powiedziałam, ze ma iść do swojego łózka. Heh poszedł. Było

mi mega gorąco. Ta ściana gorąca od pieca, ja i Bartek mielismy

gorączkę i katar. Nie mogłam u nich zasnąć, bo mnie katar meczyl i

poszłam do swojego łózka. Zasypiałam z takim lolem, że szok. Rano

poszłam do Bartka, usiadlam sie na jego łózku, był chory tak samo

jak ja. Zostalismy sami w domku, a reszta poszła na stok...



2009-03-16 22:54:53 skomentuj (1)
Przypływ

   No...ten, tego... Jakby tu zaczać po tak długiej nieobecności? Ciężko, ale postaram się coś wymyślić.


   Nie bez powodu zaczynam rozkręcać tego bloga. Moim "natchnieniem" (czy coś w tym stylu) jest książka, którą obecnie czytam. Autorką tej książki jest moja dawna, najlepsza przyjaciółka, Marta. Zdolna z niej dziewucha, bo jej książka dostępna jest w księgarniach i chyba nie jest to coś całkiem zwykłego, skoro aż tak się tym zachwycam. Bo przecież nie ot tak wydaje się książkę, która ląduje na półkach. Książka nosi tytuł "Śmierć statystykom" Marty Akuszewskiej (pozwolę sobie zdradzić nazwisko autorki, chyba się nie obrazi:)

Dawniej częściej zaglądałam tutaj, pisałam notki, dodawałam najnowsze linki do stron, na których czesto bywam. Ten blog miał kiedyś serce, które biło z każdej notki. Potem, niestety, z biegiem czasu te wpisy stawały się czysto zdawkowym tekstem, takim... mało wartościowym. Bo przeciez któż lubi czytać o tym, jaki krem kupiłam sobie w drogerii? (komentarz mojego faceta).


   Zawsze chciałam poruszać na tym blogu tematy na czasie, zadawać dręczące mnie pytania, poznawać też wasze opinie. Niestety moje refleksje nieraz, stają się trudne do opisania. A wierzcie mi, że takich "chwil" refleksji jest multum. Może nie każdego dnia, ale jak już tak się zadumam nad egzystencją człowieka, mojego istatnienia, celów w życiu, podejścia do pewnych spraw, to potrafię sobie czasem narobić takiego doła, że wtedy odechciewa mi się żyć... no i znów refleksje :) hehe.

   Postaram się teraz "odświeżyć" tą stronę i w miarę możliwości przelać coś tutaj, jeśli oczywiście uda mi się ubrać to pięknie w słowa.  

Nie mam aż tak wielkiej chęci do pisania jak Marta i tez nie czerpię z tego większych przyjemności, bo to nie moja działka, ale czasem mam ochotę coś naskrobać i poczytać co o tym sądzicie.

Teraz mam troche więcej czasu niż wcześniej, bo obowiązek odbywania praktyk w salonie kosmetycznym został przerwany na okres 2 tygodni, więc mam nadzieję, że zasiądę nad jakąś notką.


   Dziś tak tylko wspomnę pokrótce, że jest 22 dzień miesiąca. Ja i mój chłopak obchodzimy miesięcznicę... taki tam nasz dzień w miesiącu :)

22 czerwca mieliścy 4 rocznicę :) tak, to już 4 latka minęły :)
No i tak się właśnie składa, że moja zdolniacha, Marta nas skumała ze sobą i można chyba powiedzieć, że to dzięki niej coś nade mną i Kubą zaświeciło :) To z nią podeszłam do niego w dzień balu gimnazjalistów. No i tak już pod jego "opieką" zostałam do dnia dzisiejszego!
Także może gdyby nie Marta, to może do dziś szukałabym tego jedynego, przebierając w facetach jak w bluzeczkach z wyprzedaży (wszystkie już przebrane:).


   Jestem na 143 stronie książki, za 7 stron będzie połowa. Narazie co mogę powiedzieć to to, że lektura wciąga, czyta się szybko i wiele razy wybuchnęłam śmiechem. "Fajne są te Twoje reakcje jak czytasz" - stwierdził wczoraj Kuba :) Za chwilę znów zasiadam do czytania. Z przyjemnością zasiadam do tej książki, bo miło się czyta. Niektóre książki były tak nudne jak flaki z olejem, że tylko się modliłam, żeby sie owa książka skończyła. Mój rekord - pół roku- Joanna Chmielewska "Wszystko Czerwone"! Oprócz lektur szkolnych każdą książkę czytam do końca ^^ więc nie poddałam się, tylko męczyłam do końca. Niestety nie poczułam przypływu szczęścia, kiedy dotarłam do ostatniej kropki, bo zakończenie było tak denne, że byłam wkurzona na siebie za ten zmarnowany czas.


P.S. Właśnie zalogowałam się na blog.pl. Zmienił się Design :P dawno mnie tu nie było :) aha i muszę zmienić szablon, bo ten zdecydowanie mi się już nie podoba :P



2008-07-22 22:43:38 skomentuj (1)
Valentine's Day



To co, że nie zdązylismy zrealizować wszystkich planów w Walentynki... przeciez można je dokończyć jutro... pojutrze... mamy cały rok na to by cieszyc się :) i świrować :D

Chociaz czasem nie wychodzi staramy się mieć Dzień Zakochanych codzień.

Nie zawsze wszystko idzie po naszej mysli, nawet jeśli z całego serca pragniemy by wszystko ułożyło sie wg. planu. Niestety los płata figle i niestety przewidzieć niektórych rzeczy nie możemy... najważnejsze to wyjść cało z opresji i nie dać się złej mocy :D

Czasem los sprzyja... jest nam przychylny... i jest naprawdę super... niezawsze tak jest.

Nasz los dał nam więcej spokoju dzisiaj... nutkę romantyzmu... pełno śmiechu... i co najwazniejsze... poczucia, że jest się kochanym przez drugą osobę.

Razem w okolicznej kawiarence... w romantycznym nastroju... blasku świec i delikatnej muzyce wreszcie moglismy sobie spojrzeć w oczy... w szarym świecie często nie ma na to czasu...

Dzisiejszy dzień był bardzo smaczny :) pachniał pizzą :) był słodki jak szarlotka... z dreszczykiem jak lody śmietankowe... delikatny jak bita smietana... aromatyczny jak cappuchino waniliowe...

Resztę przyjemności zostawiamy na jutro...

... i pojutrze też....



2008-02-15 01:14:56 skomentuj (2)
suicide
Czy ktoś z Was zna jakis sposób na szybkie i bezbolesne odejście z tego świata.... ?

2008-01-13 16:30:12 skomentuj (4)
Małe podsumowanie roku 2007

No ten rok był bardzo urodziwy :] więcej upadków niż podskoków :(

Matura - zdana!

Pierwsza praca - troche nie wyszło!

Promocje - dużo stresu!

Wakacje - ciągle w biegu... jakaś wojna, Morze - Dziwnów - fajnie na maxa było :]

Nowa szkoła - taka jak chciałam, spełniam marzenia, choć trudno czasem podołać dermatologii :)

Miłość - raz na wozie raz pod wozem... bardziej pod wozem... mechanik by się przydał :)
Naszą rocznicę 3,5 roku obchodzilismy w kawiarence naszej ulubionej, było bardzo romantycznie i słodko :]
Ale moja Miłość mnie zawiodła pod koniec roku... wydało się...

Przyjaźń - na jednej osobie się zawiodłam totalnie, przegięła... a za to poznałam kogoś, kto warty jest bycia przyjacielem! Martuś :*

Zdrowie - 100% satysfakcji!

Nauka jazdy "L" - w prawdzie 1 egzamin był nie zdany w tym roku, 5 listopada, ale zdałam ładnie 5 stycznia :] jestem z siebie dumna :]

Święta - byłam kłębkiem nerwów w Wigilię, a reszte świąt spędziłam u Kuby :)

Sylwester - szampan został wystrzelony na molo w Kołobrzegu wśród innych witających nowy rok! Wyjazd ze znajomymi się udał. Poznaliśmy następną parę na medal - Hubert i Aga :] 4 lata razem :)




2008-01-08 21:58:31 skomentuj (1)
Hey child stay wild....
Hej! Wiem, że ubogo troszkę na tym blogu... nic nie piszę...ani widu, ani słychu :)
Ale teraz w skrócie postaram się nadrobić :) ale muszę przyznać, że nie napiszę o wszystkim, ponieważ zaglądają tu niepożądane osoby :) i nie chcę żeby za dużo wiedziały :)

- Zaczęła się szkoła. Mam nowe znajomości. Już w piątek impreza, urodzinki Marty :)
No ogólnie to jeśli chodzi o szkołę to spełniam swoje mniejsze marzenia, bo stwierdziłam, że życie jest za krótkie :) Aha i wymazałam swoją sierpniową gafę i czekam na przelew pieniędzy za szkołę :)

- Szkoła - Dermatologia! Tragedia! Dermatologia dermatologią ale wykładowca tragiczny!

- W Nike już nie pracuję, bo głupie kierownictwo. No i jak na moje (nie)szczęście, zwolnili tą głupią kierowniczke po tym jak ja się zwolniłam :/

- Dorabiałąm sobie na promocjach :) raz z Kamilą, a raz sama. Teraz tez mogłam isć na promocję ale niezbyt dobrze się czuję. Coś się ze mną źle dzieje :( Dziś prawie zemdlałam :/

- Stan moich włosów się poprawił. Już nie wypadają i nie kruszą się tak mocno. Nie będę łysa :)

- Jeśli chodzi o sprawy sercowe to nie zamierzam się rozpisywać.

- Październik (o dziwo bo był to zawsze wrzesień) zapowiada się imprezowy!
- Oczko Martusi, szczęśliwe 21 :) w Akumulatorach :)
- 17 Natalki w Charyzmie :)
- 40 mojego tatusia na sali w Luboniu, u strażaków :)

- No i mam dzieło sztuki na oknie :) Stworzyłam je razem z mamą :) przecudownie bajeczne zasłony. Zupełnie jak w pokoiku księżniczki :)

- Było troche problemu w ten weekend przez moje rzeczy, a dokładnie przez nowo-poznaną koleżankę, która je ze sobą zabrała. Ale już jest wszystko w porządko. Jutro odbieram ubranka :)

- No i coś co uważałam za zło konieczne, zaradziłam w jedno popołudnie. Otóż chodzi mi tu o buty na zimę :) są śliczne (przynajmniej dla mnie)!!

- No i znalazłam świetne buty na pracownię, ale jak na moje (nie)szczęście nie było mojego rozmiaru :/

- No i moim najbliższym marzeniem to dostać się znów do komisji wyborczej :) bo w zeszłym roku mi się podobało :))

- 2 tyg temu byłam na grzybobraniu z rodziną i znajomymi. Ogólnie mieliśmy świetną pogodę. Las, ta cisza i spokój to coś pięknego :) Chodząc po lesie narobiłam dużo zdjęć muchomorkom w pięknych czerwonych kapeluszach :)



2007-10-02 22:53:29 skomentuj (5)
Work
No więc jestem ostatnio troche off-line, ponieważ zaczęłam pracę w sklepie sportowym Nike w Starym Browarze. Nie jest to oczywiście praca moich marzeń, ale liczy się przyjazne środowisko współpracowników i ogólnie miła atmosfera na stanowisku no i w końcu stałe dochody, które przydadzą się od października :). Pracuję od niedawna, a tak szybko się przyzwyczaiłam do tych osób! Poznałam dużo ciekawych i różnych ludzi. Kierowniczkę mamy bombową :) Magda jest boska :)
Dziś poznałam Agnieszkę, przyszła do mnie sama i zagadała. Już wkrótce utworzy się nowa załoga sklepu Nike, w tym ja. Ale będzie dobrze :)

Codziennie muszę się zmagać z humorami innych. Ale zawsze chodzę usmiechnięta i nie zrażam się do wymagających klijentów. Dużo obcokrajowców się tam przewija, każdy chce uzyskać jaknajwięcej informacji o danym produkcie, a ja gadam i się produkuję i mimo, że potem ktoś tego nie kupi to i tak jestem zadowolona, że ktoś z chęcią wysłuchał tego co mam do powiedzenia. Trochę wysiłku, usmiechu i życzliwości to cała moja praca!

Poznałam ten sklep "od kuchni". Teraz już wiem, co czuje sprzedawca. Zawsze byłam tylko tym, co kupuje. W życiu bym nie pomyślała, że buty mogą mieć jakieś systemy :) Nigdy nie zwracałam na takie coś uwagi. Teraz idąc do sklepu sportowego wiedziałabym o co zapytać :) albo sama zorientować się z jakim produktem mam do czynienia... bla... bla... bla

A co do oferowania produktów to zostałam konsultantką w Oriflame. Wiadomości na temat właściwości kosmetyków i ich aplikowania przydadzą mi się w przyszłości... niedalekiej przyszłości.

A teraz wracając z pracy siadamy sobie z mamą w fotelach i "Jak było w pracy?" :D



2007-08-28 23:09:19 skomentuj (0)
Jest już ciemno, ale....
"Wiesz.
Zaufaj mi, jak chcesz.
Zaczaruj mnie, jak chcesz.
Pokochaj, kiedy ja, sam ze sobą kłócę się.
Oddychaj dla mnie.
Spójrz czasem w oczy me.
Zastanów się.
No zastanów się!! I...

Chodź tu do mnie, poczuj się swobodnie,
przy mnie bądź, aaa, przy mnie bądź.
A teraz chodź tu do mnie, poczuj się swobodnie,
przy mnie bądź, aaa, przy mnie bądź"


Oto kawałek piosenki Feel: A gdy jest już ciemno.mp3

Uwielbiam tą piosenkę. Miło mi sie kojarzy. Nawet jak jeździłam "L" to sobie śpiewałam za kółkiem na cały głos :D

A co do "L" to 5 listopada mam egzamin państwowy, ho ho :D

A, i praca jest :) wprawdzie cholernie blisko jest (tzn. będzie) gorący punkt, a może garbaty?

[Ania]: (krzyk) Aaaaaaaaaaaa!
[Mama]: Co? Pająk?
[Ania]: Tak! Spuszcza się na łóżko! Aaaaa!!

Spuszczał się, rzecz jasna, po swojej pajęczynce :)


2007-08-23 00:16:10 skomentuj (2)
Taki weekend :D
Zaraz chyba wysikam wszystkie płyny z organizmu :)

Ten weekend mimo pozorów minął bardzo spokojnie. Otóż w piątek nic takiego się nie wydarzyło na jazdach, tzn zawracanie i parkowanie i takie tam. Łuk wychodzi mi znakomicie :)
Kuba przyszedł dopiero przed 23. Zmęczony po pracy. Oglądaliśmy film. Ciekawą komedię z Ice Cube'm :)

A w sobotę wyprawiałam imieninki dla rodzinki. Grill i te sprawy, wymęczona, znalazłam jeszcze trochę sił na baraszkowanie z moim Mężem w łóżku :) ale ogólnie było cicho.
Moja Julka była zachwycona bo pomalowałam jej paznokcie na wszystkie kolory tęczy. Najbardziej podobał jej się żółty. Dobry wybór bo to mój ulubiony kolor.

Mój mąż mało co się mną interesuje. Oczywiście kocha mnie najmocniej na świecie, ale błagania o grę go nie wzruszyły i musiałam się domagać :(

Normalnie o tej porze pewnie bym się jeszcze z nim miziała na łóżku, oglądałam f8ilm lub robiła mu kolację, ale tak nie jest. Samotnie surfuję po necie, z nudów piszę tą notkę. Jedyna akcja na dziś to pomalowanie paznokci mamie, bo mój wzorek jej się bardzo spodobał :) Brakuje mi pomarańczowego lakieru do paznokci, Kuba mi wynalazł nowy pomysł na wzorek więc tak owy kolorek będzie mi potrzebny :)

A dziś była wizyta pewnej osoby w moim domu. Nie była to miła wizyta, bo ta osoba bardzo mnie obraziła miesiąc temu. I nie mam ochoty jej oglądać przez najbliższy czas! Bo ja sobie nie pozwolę tak na mnie mówić :/

A tu widzicie moje pazurki :) ładne nie?Zamierzam założyć photobloga ze zdjęciami moich wyczynów na paznokciach, bo znalazłam ostatnio blog laski, która umie zdziałać cuda na paznokciach :)



Zdjęcie troche cienkie bo mi sie nie udało :)

2007-07-29 22:17:08 skomentuj (2)